Zwolennicy Trump’a zapowiadają Twexit

Exodus zbulwersowanych użytkowników największych platform społecznościowych jest coraz bardziej widoczny. Główną areną migracji są Stany Zjednoczone, gdzie zwolennicy Donald’a Trump’a szukają spokojnej przystani wymiany myśli. Czy Parler stanie się następcą platformy „do ćwierkania”?


Debata społeczna tocząca się za pośrednictwem portali społecznościowych zaostrza się coraz bardziej. Zarzuty wypowiadane przez Donald’a Trump’a o sfałszowaniu wyborów są powielane przez jego zwolenników. Wielu konserwatywnych użytkowników Twitter’a i Facebooka twierdzi, że nowe zasady owych platform są wymierzone w wyborców Trump’a, aby zostali uciszeni.

Facebook i Twitter zintensyfikowały wysiłki w celu rozprawienia się z dezinformacją, która pojawiła się w wyniku oburzenia znanych konserwatystów, że ich głosy są w sposób szczególny cenzurowane. Obie platformy do tej pory nie zabrały oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Pojawiła się więc nisza, która bardzo szybko została wypełniona przez platformy, reklamujące się jako wolne od cenzury i inwigilacji. Nie tylko Parler dostał impuls do rozwoju. Aplikacja prawicowego serwisu Newsmax wzrosła w rankingach aplikacji. Popularność zyskuje również MeWe i platforma do udostępniania wideo Rumble. Obie obiecują, że nie będą tłumić i cenzurować głosów ludzi.

Konserwatywny Twitter

Parler to sieć społecznościowa założona w 2018 roku przez Johna Matze i Jareda Thomsona, dwóch programistów z Nevady. Jest również wspierana finansowo przez (jak to określił Wall Street Journal) „inwestorów z głębokimi kieszeniami”. Jednym z nich jest Rebekah Mercer, którą Matze określił mianem głównego inwestora odpowiedzialnego za uruchomienie platformy. Pieniądze i wsparcie rodziny Mercerów (zdaniem WSJ) odegrało kluczową rolę w zwycięstwie Donald’a Trump’a w wyborach w 2016 roku.

Witryna reklamuje się jako alternatywa mikro blogowania dla platform takich jak Twitter. W opinii założycieli duże firmy technologiczne wyraźnie mają antykonserwatywne nastawienie i cenzurują te poglądy. Natomiast oni są pretendentami do miana strefy „wolności słowa” w przestrzeni internetowej.

Parler stał się języczkiem uwagi w czerwcu tego roku za sprawą oznaczenia przez Twitter’a pięciu wpisów Donald’a Trump’a. Jednak to dopiero po wyborach w USA platforma zaczęła przyciągać setki tysięcy (głównie konserwatywnych) użytkowników. Najbardziej aktywni użytkownicy Parlera to prowadzący Fox News Sean Hannity, dziennikarz radiowy Mark Levin, prawicowa działaczka Laura Loomer, senator Ted Cruz i kongresman Devin Nunes. 

Jak czytamy w raporcie ADL „członkowie Proud Boys, zwolennicy teorii spiskowej QAnon , antyrządowi ekstremiści i zwolennicy białej supremacji, wszyscy otwarcie promują swoje poglądy na Parler. Zaprzeczanie Holokaustowi, antysemityzm, rasizm i inne formy bigoterii są również łatwe do znalezienia”.

Wolność od cenzury?

Wielu konserwatystów oraz osób zmęczonych polityką Twitter’a zdecydowało się przenieść na Parler’a ze względu na obiecaną wolność słowa. Czy rzeczywiście użytkownicy tej platformy mogą publikować wszystko co sobie wymarzą?

Niestety nie jest tak kolorowo, ponieważ każdy serwis musi mieć przynajmniej podstawową formę weryfikacji publikowanych treści. Jeśli więc nie masz zamiaru publikować treści pornograficznych, promować narkotyków oraz zachowań naruszających prawo, możesz pisać spokojnie. „Nie udostępniaj celowo plotek o innych użytkownikach / ludziach, o których wiesz, że są fałszywe” – czytamy we wskazówkach Parlera.

#Twexit coraz bliżej?

Według danych SensorTower, aplikacja zanotowała prawie milion pobrań ze Sklepu Google Play i iOS App Store między 3 listopada (dzień wyborów) a 8 listopada.  To sprawiło, że Parler znalazł się na szczycie rankingów sklepów z aplikacjami na iOS i Google.

Niektórzy użytkownicy Parler, w tym Matze, wzywają ludzi do całkowitego opuszczenia Twitter’a, używając hashtag #Twexit. Wydaje się jednak to mało prawdopodobne.  Nawet politycy promujący Parlera w Internecie nadal mają aktywne konta na Twitterze. Parler ma przed sobą długą drogę, aby dotrzeć do mas z szerokiego spektrum politycznego. Na razie musi usunąć błędy, które bardzo przeszkadzają w używaniu aplikacji.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy