Zadyszka Albionu

Brytyjczycy mają ogromny problem z dojściem do siebie po brexicie. Formalnie proces wychodzenia z Unii Europejskiej zakończył się 31 stycznia 2020 roku, ale dalej majaczą nierozwiązane sprawy. Jedną z nich jest tzw. protokół irlandzki.

Sprawa jest niebłaha i ma duży wpływ na brytyjskie relacje gospodarcze z Irlandią Północną, czyli częścią składową Zjednoczonego Królestwa. W umowie handlowej z Unią Europejską znajduje się zapis o granicy celnej między Irlandią Północną a pozostałą częścią Wielkiej Brytanii. Oznacza to, że nie będzie posterunków na granicy Irlandii Północnej i Republiki Irlandii.

W ostatnich tygodniach jednak sytuacja robi się coraz bardziej napięta. Wielka Brytania jest ogromnie niezadowolona z dotychczasowego porozumienia. Pojawiły się uzasadnione pogłoski, że zechce się z niego wycofać, nawet jednostronnie.

„Rola TSUE w Irlandii Północnej i wynikająca z tego niezdolność rządu brytyjskiego do rozsądnego wdrożenia bardzo wrażliwych ustaleń w protokole stworzyły głęboką nierównowagę w sposobie funkcjonowania protokołu. Bez nowych ustaleń w tym obszarze protokół nigdy nie będzie miał wsparcia, którego potrzebuje, aby przetrwać” – tak brzmi stanowisko rządu z pierwszej połowy października.

Dlaczego porozumienie jest takie ważne? – twarda granica i posterunki graniczne między Irlandią Północną a Republiką Irlandii mogłyby podkopać tzw. porozumienie wielkopiątkowe z 1998 roku, które zakończyło wiele dziesięcioleci brutalnych walk w tamtym regionie pomiędzy lojalistami brytyjskimi a zwolennikami połączenia całej wyspy pod zwierzchnością Dublina.

Ulster może stać się bardzo niebezpiecznym miejscem, a kolejny rejon Europy, w którym jest bardzo napięta sytuacja to ostatnie, czego teraz potrzeba – zwłaszcza, że nie byłby to zapewne konflikt o charakterze incydentalnym, ale zwiastun kolejnej wieloletniej, pełzającej wojny.

Wielka Brytania nie chce więc granicy w Irlandii, ale nie chce też granicy morskiej, w dodatku odcinającej ją od jednego z terytorium składowych. Artykułują to także unionistyczni deputowani z północy, którzy zasiadają w parlamencie urzędującym w posiadłości Stormont w Belfaście, mającym ograniczone kompetencje ustawodawcze i podległym przy tworzeniu prawa orzecznictwu sądów brytyjskich. Na początku września zagrozili oni zakończeniem współrządzenia razem z proniepodległościową partią Sinn Féin, o ile ugoda będzie dla nich nie do przyjęcia w takim zakresie, w jakim była do tej pory.

Lider Demokratycznej Partii Unionistycznej, Jeffrey Donaldson, wypowiedział się na ten temat bardzo dobitnie: „to nie jest po prostu kwestia ograniczenia kontroli granicznych albo ich wyeliminowania. To musi oznaczać, że z wyjątkiem ściśle wyznaczonych okoliczności, prawo Unii Europejskiej nie będzie stosowane w Irlandii Północnej”.

Nałożyły się na to inne kłopoty związane z brexitem, takie jak niedobór kierowców tirów i ciężarówek, który spowodował ogromne kolejki na stacjach benzynowych i przestoje w dostarczaniu towarów z portów do magazynów i dalej do sklepów. Już teraz tamtejsze Stowarzyszenie Transportu Drogowego mówi o braku ok. 100 000 kierowców.

Dochodzi nawet do tego, że rząd i przedsiębiorcy ostrzegają o możliwości braku towarów przed Świętami Bożego Narodzenia. Oczywiście brak kierowców to nie tylko problem brytyjski, ale brexit szczególnie wyostrzył skalę problemów związanych z podażą pracy w tym zawodzie właśnie w Wielkiej Brytanii.

Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że wprowadzony w pośpiechu program wizowy dla pracowników z Unii Europejskiej okaże się kompletną porażką. Tymczasem takich problemów nie ma na całej Szmaragdowej Wyspie – zarówno w Republice, jak i w części brytyjskiej.

Do tego dochodzą problemy największej wagi, to znaczy niesnaski związane z separatyzmami. Ulster coraz bardziej ciąży ku republice irlandzkiej, struktura demograficzna zmienia się na korzyść ludności katolickiej, i to właśnie brexit może być katalizatorem ogromnych zmian geopolitycznych w tej części Europy.

Jeszcze większy odsetek popierających pozostanie w Unii w referendum 2016 roku ujawniły wyniki głosowania w Szkocji. Choć w przypadku Irlandii Północnej i Szkocji oderwanie się od Anglii byłoby na pewno aktem dziejowej sprawiedliwości, to jednak cała sytuacja stanowi pewne memento dla kolejnych potencjalnych państw chcących opuścić Unię Europejską kiedy już przebywanie w niej będzie nie do zniesienia, a mających w swoich granicach jakieś ruchy odśrodkowe – Bruksela bowiem wykorzysta każdy pretekst żeby grać także na tych emocjach.

źródło fot. unsplash.com

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy