W oczekiwaniu na Deltę, Lambdę i Kappę

W Ministerstwie Zdrowia trwa wielkie odliczanie. Od kilku tygodni politycy przestrzegają Polaków przed nieuniknionym wzrostem zakażeń. Mimo, że chorych nie przybywa, resort zdradziło swoje plany na wypadek ataku kolejnych odmian wirusa – Delty, Lambdy lub Kappy.

„Już niedługo coraz bliżej – dwa tygodnie”

Słowa piosenki Krzysztofa Klenczona, która mówiła wprawdzie o oczekiwaniu na egzamin dojrzałości, dzisiaj idealnie wpasowują się w strategię rządu. Od czerwca jesteśmy zalewani informacjami na temat zagrożenia Deltą, czyli indyjską odmianą koronawirusa. W lipcu dzienna liczba zakażeń oscylowała wokół 100. Mamy półmetek wakacji i zauważalny niewielki wzrost chorych.

  • 4 sierpnia pozytywny wynik testu odnotowano u 164 osób,
  • 5 sierpnia było to 176 osób,
  • 6 sierpnia 172 przypadki.  

Z tej okazji minister zdrowia podzielił się z nami swoimi pomysłami na poskromienie Delty w Polsce, jeśli wirus zostanie wykryty już u 1000 osób dziennie. Przy tym poziomie zakażeń rząd stawia na regionalizację ewentualnych obostrzeń i podział Polski na kolejne strefy. Zmieni się jednak sposób ich wprowadzania. Oprócz znanych nam wskaźników jak dzienna liczba zakażeń i zajętość łóżek w szpitalach, trzecim najbardziej kluczowym wyznacznikiem ma być ilość osób zaszczepionych w danym regionie.

„Na razie liczba zakażeń nie uprawnia nas do wprowadzania obostrzeń. Podtrzymuję jednak deklarację, że te tereny, gdzie jest niski poziom zaszczepienia, będą w pierwszej kolejności podlegały wprowadzaniu obostrzeń, bo tam jest większe ryzyko transmisji koronawirusa. To dotyczy Podkarpacia, województwa lubelskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Jeśli chodzi o rodzaj obostrzeń, to już znamy cały ich katalog. To będzie ta sama sekwencja ograniczeń, z którymi mieliśmy do czynienia wcześniej”

— Adam Niedzielski, minister zdrowia podczas konferencji w Białymstoku

Karą dla odmawiających szczepień mają być, zatem regionalne obostrzenia na poziomie województw.

Kiedy już nadejdzie czwarta fala…

Nie będzie równego traktowania. Po słowach ministra Niedzielskiego na antenie Radia RMF FM, można spodziewać się niespodzianek dla zaszczepionych. Szef resortu powiedział wprost, że „obostrzenia będą wprowadzane zawsze z dbałością o osoby, które są uodpornione, tak, by nie ponosiły one kosztów decyzji osób, które postanowiły się nie szczepić”.

Prawdopodobnie nie będzie też zamykania całych branż, z czym mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie. Jeśli jednak liczba hospitalizowanych zacznie drastycznie wzrastać, nie wyklucza się wariantu, że z usług będą mogli korzystać wyłącznie zaszczepieni. Przykład: zaszczepiony fryzjer będzie mógł obsłużyć tylko w pełni uodpornionych klientów.

Czy będziemy podążać w kierunku rozwiązań francuskich, gdzie mimo liczny protestów od 9 sierpnia zaczęły obwiązywać tzw. przepustki covidowe? Okaże się za kilka tygodni.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy