„Strefy wolne od LGBT” nie istnieją

Polska jest znowu na językach całego świata. A to za sprawą performance’u jednego aktywisty. Wystarczyło, że do tabliczek miast przykręcał informację o „strefach wolnych od LGBT”. Głos w tej sprawie zabrali już mi.in.: ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce oraz Przewodnicząca Komisji Europejskiej robiąc z Polski faszystowskie państwo.


Temat “Stref wolnych od LGBT” sięga lipca 2019 roku. Powrócił ze zdwojoną siłą w tym roku za sprawą działań aktywisty gejowskiego Barta Staszewskiego. Jego projekt fotograficzny stał się nośnikiem wprowadzania światowej opinii publicznej w błąd. Stwierdził, że do tabliczek przy wjazdach do miejscowości, doda znak „Strefa wolna od LGBT”. Były to miasta, w których władze podpisały Samorządną Kartę Rodziny lub uchwałę dotyczącą “ideologii LGBT”. Tym samym twórca akcji wytworzył wśród opinii publicznej wrażenie, że tabliczki zainstalowali włodarze danego miasta.

Zdjęcia sprawiające wrażenie, iż dane miasto jest niechętnie nastawione do osób innej orientacji płciowej zwróciło uwagę zagranicznych mediów oraz polityków. Upatrywali w takich działaniach samorządów przyzwolenie do aktów nienawiści i przemocy. Tym samym Polska za granicą po raz kolejny została przedstawiona w negatywnym świetle.

Uchwały będące powodem całego zamieszania są masowo uchylane przez sąd pod zarzutem braku mocy prawnej. Mimo to na tego fake newsa złapał się kandydat na prezydenta USA Joe Biden



wypowiadając się na ten temat następująco: „Prawa LGBTQ+ to prawa człowieka. 'Strefy wolne od LGBT’ nie mogą mieć miejsca ani w Unii Europejskiej, ani na świecie”. Wpis demokraty od razu skomentował profil polskiej ambasady w Waszyngtonie. „Twierdzenie zawarte w tweecie wiceprezydenta Joe Bidena jest oparte na nieprawdziwych informacjach medialnych. „Strefy wolne od LGBT’ nie istnieją w Polsce”– czytamy.

W swoim wystąpieniu w Parlamencie Europejskim przewodnicząca Komisji Europejskiej Urszula von der Layen odniosła się do tej sprawy. „Budujmy Unię równości, gdzie wszyscy mogą być tym, kim naprawdę są. Bycie sobą to nie ideologia, ale tożsamość. Nikt nie może nikomu tego zabrać. Strefy wolne od LGBT to strefy wolne od wartości humanistycznych i nie ma dla nich miejsca w naszej Unii”- mówiła.

Głos w tej sprawie zabrał także norweskie MSZ grożąc gminom, które uchwaliły Kartę Praw Rodziny lub podobne uchwały, że zostaną pozbawione możliwości ubiegania się o środki z Funduszu Norweskiego. Wśród takich gmin jest Kraśnik, który stracił szansę na pozyskanie z tego funduszu 10 mln euro. 

Odcięciem funduszy zagroziła też szefowa Komisji Europejskiej Viera Jourova. “Musimy jasno powiedzieć, że środki unijne nie trafią do Polski, jeśli będą naruszane podstawowe prawa grup LGBTI”- ostrzegała.



Tym samym stwierdziła, że KE powinna mieć większy nadzór nad przyznawaniem środków unijnych.

Zareagował także polski MSZ zapowiadając dementowanie kłamstw dotyczących występowania tablic informujących o takich strefach na terenie Polski. Z prośbą o usunięcie takich znaków zwrócili się do ambasady Polski przedstawiciele szwedzkich środowisk LGBT.

Do całej sytuacji odniósł się na jednej z konferencji prasowych premier Mateusz Morawiecki.

“powiedzieć fake news o czymś takim to zdecydowanie za mało powiedzieć. (…) To był deepfake, to był bardzo głęboki fake, zastosowany przez człowieka, jestem przekonany o tym, jest obcy środowiskom mniejszości seksualnych, bo oni wiedzą, że mogą w Polsce maszerować bez przeszkód, mogą demonstrować swoje racje”.

Mateusz Morawiecki



Geneza terminu „Strefa wolna od LGBT” sięga lipca 2019 roku, kiedy to naklejka o takiej treści była dołączana do tygodnika „Gazeta Polska”. Cała akcja gazety wywołała wielki skandal. Empik wycofywał nakład pisma, stacje benzynowe odmawiały obsługiwania osób kupujących ten tytuł, BBC informowało o „zaściankowości” Polski, a w Parlamencie Europejskim odbyła się na ten temat debata.  

W tym samym czasie głos zabrała Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher wyrażając na Twitterze swoje oburzenie „pewne grupy wykorzystują naklejki do promowania nienawiści i nietolerancji. Szanujemy wolność słowa, ale musimy wspólnie stać po stronie takich wartości jak różnorodność i tolerancja”.

Finalnie decyzją Sądu Okręgowego w Warszawie tygodnik musiał wycofać w dystrybucji naklejki. Zdanie to podtrzymał Sąd Apelacyjny orzekając, że „rozprzestrzenianie takich treści jest równoznaczne z zachęcaniem do tworzenia stref wykluczenia, mobbingu i w skrajnych przypadkach gett”.

Wyprodukowanie przez Gazetę Polską takiej naklejki miało związek z działaniami samorządów, które uchwaliły Kartę Praw Rodzin lub inne uchwały opowiadające się za tradycyjnym modelem rodziny oraz walką z prądami ideologicznymi jak gender czy LGBT.

Temat „stref wolnych od LGBT” stał się kolejną okazją do oczerniania Polski na arenie międzynarodowej. Działania jednego aktywisty stworzyły wrażenie, iż na terenie kraju nad Wisłą ustawowo i za przyzwoleniem władz lokalnych są prześladowane osoby o innej orientacji seksualnej.


To powielanie sprawia, iż tak naprawdę Polska jest dyskryminowana przez organy europejskie i instytucje innych państw. A jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy