Skarga nadzwyczajna – mocne narzędzie do walki z sądowym bezprawiem

Może być użyta tylko w ściśle określonych sytuacjach przez dwie uprawnione do tego osoby w państwie. To potężne narzędzie stoi na straży przestrzegania niezawisłości sądów. Na szczęście skarga nadzwyczajna jest używana sporadycznie. Niemniej jest koniecznym instrumentem do stanowienia państwa prawa.

Narzędzie do zadań specjalnych

Skarga nadzwyczajna jest kierowana do Sądu Najwyższego w przypadku, kiedy spotkamy się z rażąco niesprawiedliwymi i krzywdzącymi orzeczeniami sądu naruszającymi przepisy lub podstawowe prawa człowieka. Takie sytuacje zdarzają się sporadycznie, nie mniej wymagają interwencji.  Po to narzędzie zaskarżenia mogą sięgnąć jedynie dwie uprawnione osoby w państwie – Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw Obywatelskich.

A w zakresie swoich kompetencji również Prezes Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Pacjenta, Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, Rzecznik Finansowy i Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Aby wykorzystać ten instrument, musi zostać spełniona jedna z bardzo rygorystycznych przesłanek wynikająca z:

Artykuł 89 Ustawy o Sądzie Najwyższym

§ 1. Od prawomocnego orzeczenia sądu powszechnego lub sądu wojskowego kończącego postępowanie w sprawie, może być wniesiona skarga nadzwyczajna, jeżeli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej i:

1) orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji,

2) orzeczenie w sposób rażący narusza prawo przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie,

3) zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego – a orzeczenie nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Skarga nadzwyczajna w praktyce

Sąd Rejonowy w Tomaszowie Lubelskim. Sprawa sądowa dotyczyła spadku po zmarłych rodzicach. Złożono do sądu wniosek o prawo do nabycia spadku. Na rozprawie, która miała miejsce 10 grudnia 2013 roku, syn zmarłych przedłożył dokument, z którego wynikało, że zmarły ociec na rok przed śmiercią, w obecności pracownika urzędu stanu cywilnego oraz dwóch świadków oświadczył ustnie, że cały jego majątek po jego śmierci należy się synowi. Był to zatem ustny testament, z którego sporządzono protokół podpisany przez obecne tam osoby.

W czasie kolejnej rozprawy 17 kwietnia 2014 roku wnuk zmarłych oświadczył przed sądem, że żadnego testamentu nie sporządzono. Słowa te, nie wiadomo, dlaczego, potwierdził też syn, który podczas wcześniejszego spotkania z sądem przyniósł pismo dokumentujące sporządzenie ostatniej woli rodziców. Obaj wnieśli również o ustanowienie spadku w oparciu o prawo ustawowe. Tak też orzekł sąd w Tomaszowie Lubelskim. W orzeczeniu sprawy.

W tej sprawie Prokurator Generalny zastosował skargę nadzwyczajną od prawomocnego postanowienia Sądu Rejonowego w Tomaszowie Lubelskim z 17 kwietnia 2014 roku. 20 stycznia dział prasowy Prokuratury Krajowej podał, że:

Prokurator Generalny zaskarżył ww. wyrok w części, zarzucając naruszenie zasad, wolności i praw człowieka i obywatela, określonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej takich jak prawo do własności oraz prawo do dziedziczenia.

Ponadto w skardze podniesiono zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego tj. art. 670 kodeksu postępowania cywilnego oraz prawa materialnego tj. art. 926 § 2 kodeksu cywilnego poprzez ich niewłaściwe zastosowanie. Wskazano, że konsekwencją tego było zaniechanie przeprowadzenia z urzędu badania, kto jest spadkobiercą i brak otwarcia przez sąd testamentu alograficznego zmarłego oraz orzeczenie nabycia spadku w porządku ustawowym.

Sąd Najwyższy podzielił zdanie Prokuratora Generalnego. Uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia w Sądzie Rejonowym.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy