Rewolucja językowa, czyli ktoś od nowa pisze język polski

Rodzaj męski i żeński to za mało, a nijaki obraża. Tak uważają środowiska reprezentujące osoby niebinarne i tworzą nowy słownik języka polskiego.

Bogactwo polszczyzny

„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”. Legenda mówi, że Mikołaj Rej z Nagłowic zrobił tym samym przytyk do czeszczyzny, która w jego czasach była wyjątkowo modna. A że tego wybitnego pisarza odrodzenia pamiętamy jako krzewiciela języka polskiego to nie dziwi, że zachęcał do jego powszechnego używania.

A piękną mamy polszczyznę – ewoluującą, niebanalną, dwuznaczną. Wydawałoby się, że procesy zachodzące w sposób naturalny w naszym języku wystarczą. Okazuje się jednak, że są tacy, którzy chcą napisać go od nowa. Zawiązała się bowiem Rada Języka Neutralnego, a jej misją jest wyeliminowanie form męskich i żeńskich z języka. Bo, jak tłumaczą na swojej stronie, skoro płeć człowieka wymyka się prostemu podziałowi kobieta/mężczyzna to należy znaleźć nienormatywne formy, które nie będą dyskryminować nikogo.

Manifest Niebinarnej Polszczyzny

Rada ta napisała manifest, w którym tłumaczy, dlaczego pracują nad pomysłami na uczynienie języka bardziej inkluzyjnym, a mniej binarnym i mniej poddanym męskiej dominacji językowej. I nie – feminatywy już są niewłaściwe.

„Osoby niebinarne, tak jak wszystkie inne, zasługują na szacunek – także dla swojej tożsamości płciowej. Nie musimy jej dogłębnie rozumieć, nie musimy znać się na każdej mikroetykietce – ale powinnośmy przynajmniej zwyczajnie wierzyć tym osobom, że są takiej płci, jakiej mówią, że są. (…)

Respektowanie naszych zaimków (i innych form) – czy to normatywnych, czy tych, które niniejszy manifest postuluje uczynić normatywnymi, czy też wszystkich pozostałych – jest wyrazem szacunku. Zwracanie się do kogosia tak, jak sobie życzy, to wręcz podstawa relacji społecznych. Tak jak nie nazwiemy znajomej imieniem, którego nie nosi czy nie lubi, tak samo nie zwracajmy się do niej formami gramatycznymi, których nie znosi.” – Manifest Niebinarnej Polszczyzny

Język, jako narzędzie

I o ile zgodnie z tezą Heideggera mowa jest domostwem bycia i posługujemy się nią, jako narzędziem, dzięki któremu artykułujemy dźwięki stanowiące wyraz myśli, to wydaje mi się, że u niektórych to „myślenie” poszło o krok za daleko.

Spotykamy się z propozycją, aby rodzaj nijaki zastąpić neutralnym i używać go w komunikacji z osobami niebinarnymi lub takimi, które po prostu sobie tego życzą. Jako przykłady autorzy nowego słownika podają między innymi:

  • [ten] fan, [ta] fanka, [to] fanko
  • [ten] twórca, [ta] twórczyni, [to] twórcze
  • [ten] pracownik, [ta] pracownica, [to] pracownicze

Bogactwo niebinarnego słownika pozwala też na wyróżnienie trzech nowych form zwanych:

  • neutratywami – zgodnych z rodzajem neutralnym. Przykład? Oto jest: „moje piękne partnerze przyszło do domu”;
  • dukatywami – postpłciowe rzeczowniki, np. „ „moju pięknu partneru przyszłu do domu”;
  • osobatywami – spieszę wytłumaczyć, że są to formy neutralne, niewskazujące na płeć, np. „prezes – prezeska – osoba prezesująca”.

Podobnych propozycji pomysłodawcy mają całe mnóstwo. Można na końcu słowa używać znaku „x” i tym samym nikogo nie przyporządkowywać do płci – „jesteś wspaniałx” ich zdaniem brzmi świetnie. Nada się też podkreślnik, gwiazdka i apostrof (on_, on*, ‘n’), no bo po co się ograniczać! Modne stało się również użycie „u” – „poszłum”, „pomyślałum”, „zrobiłum”.

Dotychczas w historii języka polskiego wyróżnialiśmy trzy okresy – staropolski, średniopolski i nowopolski. Wrażliwość na zachodzące w społeczeństwie zmiany doprowadzała do subtelnych językowych korekt. Obecnie mamy jednak do czynienia z rewolucją, która ustalone zasady gramatyczne ma za nic i język polski chce niejako napisać od nowa. Jak zatem nazwać ten czwarty okres? Niebinarnym? Neutralnym? A może pozaracjonalnym?

Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym

Kolektyw Rady Języka Neutralnego, bo tak ci nowocześni poloniści o sobie mówią, walczy o język inkluzywny – by mówiąc o osobie nieznanej lub o grupie osób nie zakładać z góry ich płci i ich nie wykluczać. I tak się zastanawiam, jak technicznie miałoby to wyglądać.

Czy spotykając nieznane mi osoby powinnam zapytać, którą formą się do nich zwracać? Bo gdyby mnie ktoś o to zapytał, raczej uraziłby moją kobiecą dumę i być może nawet zachwiał pewnością siebie. Czy założyć z góry, że oczekują tej neutralnej? A może nie nawiązywać kontaktu w ogóle, żeby się nie obawiać, że popełnię w tej materii błąd i ktoś oskarży mnie o językową dyskryminację?

Używanie języka w całkowitym oderwaniu od płci wydaje się być tak szalone, że trudno uwierzyć, żeby na stałe weszło nam wszystkim w krew. Pozostaje jednak pytanie, czy dbanie o wszystkie nowe płci, które ujawniają się w ostatnim czasie, nie doprowadzi do bezrefleksyjnej dyskryminacji dwóch z nich (,które jednak stanowią większość) – kobiet i mężczyzn. A to byłoby nonsensem.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy