Nie będzie obowiązkowych Stref Czystego Transportu

Czy to ostateczny triumf kierowców nad ekoterroryzmem czy chwilowe przesilenie? Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie wprowadzi stosownych zmian w ustawie. Oznacza to, że miasta będą mogły na zasadzie dobrowolności tworzyć takie obszary.

Czym są strefy czystego transportu?

W skrócie chodzi o wyznaczenie na terenie miasta takich rejonów, gdzie można wjechać tylko pojazdami określonymi w stosownych przepisach. Przy obecnym stanie prawnym w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców takie strefy mogą być tworzone, ale nie muszą. Gdy pomysł wejdzie w życie, to zielone światło na wjazd na taki teren miałyby tylko auta z napędem elektrycznym, napędzane wodorem lub też gazem ziemnym.

W praktyce większość kierowców musiałoby pożegnać się z jazdą w centrum miasta. Projekt nowelizacji ustawy o elektromobilności zakładał, że miasta powyżej 100 tys. mieszkańców musiałby tworzyć strefy czystego transportu.

Jednak ostatecznie zostaną stare przepisy. To oczywiście nie podoba się organizacjom ekologicznym.

Jak rozładować ruch i zmniejszyć zanieczyszczenie w miastach?

Pytanie czy siłowe tworzenie tzw. stref czystego transportu rozwiąże problemy dużych miast. Jak podaje portal dzieje.pl już w 1938 roku były plany na wybudowanie pięciu linii metra w Warszawie. Smutne losy naszego kraju udaremniły ich realizację i opóźniły rozwój gospodarczy oraz infrastrukturalny o dziesiątki lat. Trzeba jednak trzeźwo pomyśleć czy faktyczne blokowanie centrów miast, utrudnianie życia kierowcom przysłuży się na plus ich mieszkańcom.

Czy zamiast ekoterroryzmu nie skupić się na budowie w polskich metropoliach sprawnej sieci metra, kolejek typu SKM czy nowych linii tramwajowych? Może lepiej pomyśleć o większej ilości tuneli podziemnych dla pieszych, aby usprawnić ruch i tak planować przebudowę miast, by ograniczyć stanie w korkach?

Zamiast bana na samochody lepiej promować i ułatwiać jazdę rowerem do pracy na zasadzie zachęty. Premiować jazdę transportem publicznym w zakładach pracy. Ponadto zatłoczenie dużych miast jest efektem emigracji zarobkowej. Może czas pomyśleć czy nie doinwestować mniejszych miejscowości, aby prowincja się nie wyludniała, a wielkie miasta nie rozrastały do absurdalnych rozmiarów. Ważne, aby kraj rozwijał się w sposób zrównoważony a praca dla młodych nie wiązała się z koniecznością emigracji ,,za chlebem”.


Źródło zdjęcia tytułowego: strazmiejska.krakow.pl

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy