Nadal nierozwiązany. Kryzys migracyjny na granicy polsko – białoruskiej

Grupa migrantów koczuje na tzw. ziemi niczyjej. To fake news. Tam gdzie kończy się terytorium jednego państwa zaczyna drugi kraj. Faktycznie cudzoziemcy koczują na terenie Białorusi. Polska oferuje dla nich pomoc. Od Mińska zaś zależy czy ją dostaną.

Koczownicy

W okolicy Usnarza Górnego, po białoruskiej stronie od kilkunastu dni koczuje grupa migrantów. Na początku było ich 32 osoby, obecnie jest 24.

Na granicy nie widać końca kryzysu migracyjnego. Tylko w sierpniu usiłowało nielegalnie ją przekroczyć 2100 migrantów. Jak informuje MSWiA do takich prób dochodzi głównie na odcinku, który chroni Podlaski Oddział Straży Granicznej. Granica RP z Białorusią wynosi 418 km. Chroni ją łącznie 19 placówek SG: 12 placówek w Podlaskim OSG i 7 placówek w Nadbużańskim OSG.

Najbardziej newralgiczny odcinek pasa granicznego, narażony na próby sforsowania wynosi 187 km. Do jego ochrony skierowano dodatkowych funkcjonariuszy z innych oddziałów Straży Granicznej SG oraz tysiąc żołnierzy Wojska Polskiego.

Jak jest chroniona nasza granica?

Straż Graniczna do monitoringu granicy wykorzystuje techniczne urządzenia obserwacyjne, patrole piesze a także pojazdy mechaniczne oraz statki powietrzne. Tam gdzie linia przebiega wzdłuż rzek lub zbiorników wodnych stosowane są jednostki pływające. Inne instrumenty pomocne w zapewnieniu nam bezpiecznych granic to np. wieże obserwacyjne wyposażone w kamery termowizyjne o dużym zasięgu, pojazdy obserwacyjne, przenośne kamery termowizyjne, przenośne zestawy perymetryczne, gogle noktowizyjne – informuje resort spraw wewnętrznych.

Stu kilometrowy odcinek ochraniany przez Podlaski Oddział SG został dodatkowo zabezpieczony drutem kolczastym. W planach jest zabezpieczenie takim ogrodzeniem kolejnych 50 km.  

Minister Błaszczak obiecuje

Polskie władze spodziewają się jeszcze większego naporu nielegalnych migrantów, dlatego chcą podjąć konkretne kroki.

Ponadto na granicę niebawem zostanie skierowane kolejne tysiąc żołnierzy.

Polityczne rozgrywki kosztem ludzi

Szefowie rządów państw bałtyckich nie mają wątpliwości, o co chodzi w tym zamieszaniu:


Źródło zdjęcia tytułowego: twitter.com/MON_GOV_PL | fot. st. szer. Wojciech Król CO/MON

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy