Między młotem a kowadłem, czyli o podziale polskiego społeczeństwa

W ostatnim czasie w Polsce widać wyraźnie coraz bardziej postępującą polaryzację nastrojów społecznych. Praktycznie każda kwestia dotycząca życia społecznego staje się punktem zapalnym. Nie od wczoraj wiadomo, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie i trzy różne punkty widzenia.

Niemiej jednak ostatnie wydarzania pokazują, iż rzeczywiście każdy przejaw życia społecznego, każde wydarzenie ze świata polityki czy kultury wzbudza skrajne reakcje. Wystarczy przypomnieć najbardziej palące kwestie:

  • Szczepić się, czy nie szczepić?
  • Pomagać uchodźcom na granicy, czy też popierać budowę muru?
  • Szczepić dzieci, czy nie szczepić?
  • Wspierać Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, czy też lepiej dać na tacę w kościele?
  • Szkoły powinny przejść na zdalne nauczanie w klasach I-IV, czy też wszyscy uczniowie powinni uczyć się stacjonarnie?

Którejkolwiek kwestii nie dotkniemy, napotykamy skrajnie różne podejścia. Czy jednak owe mityczne podziały między Polakami, o których mowa w mediach, mają swoje rzeczywiste podstawy?

Może raczej problem polega na tym, że mamy być podzieleni, że taki bipolarny podział społeczny jest wynikiem odgórnych manipulacji? Może sami wpadamy w sidła napędzanych sztucznie nagonek? Bierzemy udział w nic nieprzynoszących dyskusjach na Facebooku? Stajemy się pionkami w grze, która nie jest naszą grą, stajemy się aktorami w filmie, w którym wcale nie chcemy występować.  

Społeczeństwem podzielonym na dwa nienawidzące się obozy łatwiej rządzić, łatwiej nim manipulować, łatwiej zamykać ludzi w ideologicznych gettach.

Nie od dziś wiadomo, że konflikt najlepiej się sprzedaje, przyciąga najwięcej uwagi, generuje emocje, a dziś liczy się „klikalność” i oglądalność.

Rozbieżności same w sobie nie są czymś złym, odmienne opinie mogą stać się punktem wyjścia poszukiwania kompromisów, mogą skłaniać do znajdywania najlepszych rozwiązań, ale nie jest to możliwe bez wysłuchania drugiej strony.

Bezkompromisowość, przekonanie o słuszności własnych racji nie pozwala budować wspólnoty, wprowadza niezgodę między ludźmi, zamyka na dialog i w konsekwencji powoduje rozkład więzi społecznych. Dezintegracja grup społecznych nie jest zjawiskiem, które można zauważyć jedynie w mediach, ale dotyczy również relacji w rodzinie, między poszczególnymi jej członkami.

Warto pamiętać o tym, co powiedział Samuel Goldwyn, wybitny amerykański producent filmowy urodzony w Warszawie:

Umiejętność życia polega w dziewięćdziesięciu procentach na zdolności życia w zgodzie z ludźmi, których nie możemy znieść.

Samuel Goldwyn

Jednomyślność nie może być celem, ponieważ sama w sobie nie jest stanem naturalnym, ale z drugiej strony eskalacja skrajności prowadzi do izolacji społecznej.  

Bądźmy krytycznie w stosunku do przekazów medialnych, nie dajmy się sprowokować w dyskusjach, sięgajmy do źródeł, a nie tylko do opinii, powołujmy się na fakty, a nie na ich interpretacje.

Nie jest to łatwe, ale pozwoli uchronić przed ekstremizmem, przed eskalacją nienawiści i niepotrzebnym niepokojem. A to ostatnia rzecz, jaką w tych niełatwych przecież czasach potrzebujemy.

źródło fot. unsplash.com

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy