Kat czy ofiara? Niemcy upamiętniają tzw. wypędzonych.

W Berlinie zostało otwarto „Centrum Dokumentacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”. Placówka jest poświęcona przesiedleniom Niemców w trakcie i po II wojnie światowej. W praktyce rząd niemiecki przejął i wykonał pomysł Eryki Steinbach, wieloletniej szefowej Związku Wypędzonych.

O co walczyła Eryka Steinbach

Ponad 20 lat temu Eryka Steinbach, przewodnicząca Związku Wypędzonych (BdV), w latach 1998–2014 zaczęła starania, by upamiętnić losy Niemców przymusowo wysiedlonych po wojnie z wielu krajów europejskich. Tu należy przypomnieć o ważnych ustaleniach niemieckich historyków. Mianowicie jedenastu spośród trzynastu pierwszych funkcjonariuszy BdV było powiązanych z reżimem narodowosocjalistycznym III Rzeszy – byli członkami NSDAP albo SS.

Eryka Steinbach zabiegała o powstanie ,,Centrum przeciwko Wypędzeniom”, które miało dokumentować przymusowe przesiedlenia ludności w XX wieku. Jednak szczególny nacisk miał być położony na wysiedlenia Niemców z terenów państw Europy Środkowo-Wschodniej (Polska, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia) po II wojnie światowej. Budowie placówki w takim kształcie sprzeciwiały się rządy Polski i Czech. Działalność Eryki Steinbach budziła wiele kontrowersji. Zarzuca się jej zakłamywanie historii, relatywizowanie niemieckich zbrodni i rewizjonizm. We wrześniu 2010 roku powiedziała, że to Polska, sprowokowała Adolfa Hitlera do wojny, dokonując mobilizacji.

Niemcy, którzy zostali zmuszeni do przymusowych migracji należeli do narodu sprawców. Historycy wskazują, że naród niemiecki miał dużą świadomość na temat zbrodni popełnianych na ziemiach znajdujących się pod niemiecką okupacją. Wysiedlenia były konsekwencją wojny rozpętanej przez III Rzeszę.

W 2008 roku Bundestag zdecydował o powstaniu „Centrum Dokumentacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”. Przeznaczono na ten cel 30 mln euro. Aby zrealizować projekt powołano fundację, w której radzie zasiada osiem osób z BdV, w tym jego przewodniczący. Ponadto w 2014 roku rząd w Berlinie zdecydował, że 20 czerwca będzie obchodzony Dzień Pamięci o Wypędzonych. Jest to realizacja postulatu Związku Wypędzonych. Ta decyzja może służyć fałszowaniu historii.

Artur Ciechanowicz na łamach Ośrodka Studiów Wschodnich pisze o szkodliwym micie tzw. wypędzeni:

,,Z komentarzy polityków po ogłoszeniu decyzji rządu wynika, że Dzień Pamięci o Wypędzonych ma być instrumentem utrwalania w świadomości zbiorowej mitu na temat tzw. wypędzeń, który nie tylko w szczegółach odbiega od prawdy historycznej. Główne wątki tego mitu to cierpienie Niemców podczas II wojny światowej, ich pozytywny wysiłek zmierzający do integracji wypędzonych, wspólna odbudowa zniszczonego kraju, a także wkład tzw. wypędzonych w pojednanie między narodami.”

„Centrum Dokumentacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”.

Jest zlokalizowane w centrum stolicy Niemiec, w pobliżu popularnych muzeów czy Bramy Brandenburskiej. W inauguracji muzeum uczestniczyli ambasadorowie Polski, Czech i Węgier.

,,To centrum dokumentacji wypełnia lukę w naszej ocenie historii”

— kanclerz Niemiec Angela Merkel, podczas ceremonii otwarcia

Z całym przemówieniem polityk można zapoznać się tu.

Znamienny komentarz w niemieckiej prasie

Portal dw.com/pl cytuje fragmenty komentarza, którego autorem jest Reinhard Mueller. Niemiecki dziennikarz pisze, że „wypędzenie Niemców było poprzedzone niemiecką niszczycielską kampanią, w której zamordowano i wypędzono miliony”. Mueller stwierdza również, że „Każdy musi to wiedzieć. Ale nie zmienia to faktu, że wypędzenia Niemców miały charakter zbrodniczy”.

Pojawia się pytanie czy Niemcy znów chcą odszkodowań od Polski za skutki II wojny światowej?  Przesiedleniom towarzyszyły czasem zbrodnie, które popełniali zazwyczaj sowieccy żołnierze. Jednak trzeba podkreślić, że przymusowe migracje były skutkiem wojny i realizacją międzynarodowych postanowień, a nie jednostronnych decyzji Polaków.

Podczas wywołanej przez siebie wojny Niemcy wyrzucali z domów Polaków. Trzeba też pamiętać o wywózkach naszych rodaków na roboty do Niemiec.

Jeśli chodzi o stan prawny to jak wskazuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych ,,na gruncie prawa wspólnotowego obywatele Niemiec nie mają podstaw prawnych do dochodzenia swoich roszczeń rewindykacyjnych lub odszkodowawczych dotyczących polskich ziem północnych i zachodnich”.

Sprawa granic jest uregulowana w traktatach zawartych między Polską a Republiką Federalną Niemiec. Jednak kwestia roszczeń dotyczących zwrotu wywłaszczonych majątków niemieckich i roszczeń o wypłacenie odszkodowania za ich utratę jest podnoszona przez przesiedlonych Niemców, a coraz częściej przez ich spadkobierców.


Źródło zdjęcia tytułowego: twitter.com/szantaijozseff8

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy