Grypa groźniejsza od koronawirusa – prawda, czy rosyjski fake news?

Według powszechnej opinii koronawirus deklasuje grypę pod względem umieralności. Coraz częściej pojawiają się jednak opinie podważające ten pogląd. Zakwestionował go Donald Trump na Twitterze i według niektórych doniesień WHO. Jak jest z tą umieralnością na COVID-19?


Codziennie słyszymy o aktualnych statystykach zakażonych i zmarłych z powodu COVID-19. Nie wszyscy jednak wierzą, iż głównym powodem ich śmierci był wirus Sars-Cov-2. Oliwy do ognia dolał Donald Trump.

Donald Trump w jednym ze swoich tweetów stwierdził, że na koronawirusa umiera mniej osób niż na grypę. Wpis prezydenta USA został od razu usunięty przez administrację Twittera pod zarzutem naruszenia zasad społeczności.

Mimo szybkiej reakcji platformy społecznościowej, wątpliwość poszła w świat. Na jej potwierdzenie nie trzeba było długo czekać.

Kilka dni po wpisie Trump’a po Twitterze zaczęła krążyć informacja, że według najnowszych ustaleń WHO, śmiertelność na koronwirusa jest mniejsza niż na „zwykłą grypę”.

Wszystko za sprawą artykułu opublikowanego na stronie off-guardian.org. W Polsce przedruk tego tekstu można było znaleźć na stronie mrenigmatis.wordpress.com. Szerokim echem odbił się też news na portalu nczas.com. Przywołane materiały powołują się na ustalenia sesji kierownictwa WHO (z 5 października br.). Podczas niej szef organizacji ds. sytuacji kryzysowych dr Michael Ryan miał stwierdzić, że ok. 10% światowej populacji zostało zakażonych Sars-Cov-2. Daje to ok. 35 milionów osób.

Na podstawie tego stwierdzenia autor tekstu źródłowego „WHO (nieświadomie) przyznało, że COVID jest niewiele groźniejszy od grypy” obliczył, że śmiertelność infekcji spowodowanych koronawirusem oscyluje w granicach 0,14%. To zdaniem Kita Knightly’a jest dowodem na to, że COVID jest niewiele groźniejszy od grypy.

Z kolei portal „Najwyższy Czas” powołując się na depeszę PAP z sesji WHO wskazuje, iż według informacji przekazanych na sesji, „wskaźnik śmiertelności infekcji (IFR) przy tym założeniu [760 mld zakażonych w skali świata] wynosi zaledwie 0,13 procent”. Dane te potwierdza Paweł Mogielnicki, który na swoim portalu 90minut.pl publikuje od marca statystyki dotyczące rozwoju pandemii koronawirusa w Polsce i na świecie.

„Według najnowszych ustaleń WHO zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 zostało około 10% światowej populacji (760 mln ludzi). Umarło 1,082 mln, czyli współczynnik śmiertelności (IFR) to 0,14% (dla porównania dla grypy waha się w przedziale 0,1%-0,2%)” napisał w jednym z tweetów analityk powołując się na dane przedstawione w depeszy Associated Press.

Portal tvp.info również zajął się sprawą krążącej po przestrzeni Internetu informacji o śmiertelności na COVID porównywalnej z grypą. Autorzy wykryli, iż ślady tego „fejka” wiodą do Rosji, z której wywodzi się portal off-guardian.org. Sprawą zajęły się też portale tropiące fake newsy w sieci. Wszystkie stwierdziły, iż podane dane są nieprawdziwe.

Bazując na danych przedstawionych podczas sesji WHO 5 października można wysnuć taką tezę, że podane wyżej szacunki są nieprawdziwe, ponieważ 12 października zostały zaktualizowane. Aktualne szacunki śmiertelności IFR z powodu Covid-19  wynoszą ok. 0,5-1%. WHO też poinformowała, że wskaźnik umieralności utrzymuje się na poziomie 0,6 %.

15 października Światowa Organizacja Zdrowia oświadczyła, że antywirusowy lek o nazwie Remdesivir „ma mały lub żaden wpływ na śmiertelność wśród pacjentów hospitalizowanych”. A od początków pandemii ten lek jest jedynym medykamentem dopuszczalnym w leczeniu ciężkich przypadków pacjentów covidowych.

Na podstawie omawianej wypowiedzi jednego z ekspertów WHO widać, że sytuacja związana z pandemią koronawirusa stała się nie tylko areną walki o życie i zdrowie ludzkie, ale również elementem wojny informacyjnej.

Musimy więc mieć się na baczności i z wielką ostrożnością przyswajać kolejne komunikaty związane z pandemią.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy