Apple walczy z pedofilią otoczony falą krytyki

Imperium technologiczne Steve’a Jobs’a postanowiło walczyć z wykorzystywaniem dzieci i młodzieży. Do walki chcą użyć systemu poszukiwania nielegalnych materiałów. Pomysł zamiast entuzjastycznego przyjęcia spotkał się z falą krytyki. Dlaczego?

System CSAM ma stać na straży „ochrony dzieci przed drapieżnikami seksualnymi”. Ma się to odbywać przez wprowadzenie szeregu funkcji do iCloud i iMessage, które mają śledzić treści przesyłane przez te nośniki. 

Obawy o prywatność

Przedstawiciele firmy poinformowali, iż planują rozszerzyć swoją usługę w oparciu o prawo państwa, w którym będzie wprowadzona. Jak informuje Reuters pomysł Apple’a wzbudził niemałe kontrowersje. Wśród nich znalazły się obawy o to, że firma będzie miała duży dostęp do danych użytkowników, co mogą wykorzystać rządy państw.

Wśród argumentacji imperium technologicznego jest m.in. to, że podobne rozwiązania od dawna mają już Facebook, Microsoft czy Google, którzy pochwalili posunięcie Apple. Problem pojawia się w momencie, kiedy przypomnimy sobie zapewnienia o najwyższych standardach bezpieczeństwa gwarantujących pełnię prywatności wśród użytkowników iPhone’ów.

Samo Apple w dokumencie dotyczącym tej usługi wyjaśnia, że nowe funkcjonalności nie będą zawierać danych wrażliwych o użytkownikach. Mimo nacisków rządu USA, firma zastrzegła, że nie przekaże zgłoszeń ze swojego systemu do weryfikacji organom ścigania, jeśli w wyniku przeglądu nie zostaną wykryte większe ilości materiałów zawierających pornografię dziecięcą.

Otwieranie drzwi do Twojego życia prywatnego

Sceptyczni wobec zapewnień potentata technologicznego są eksperci z Electronic Frontier Foundation (EFF), organizacji broniącej swobód obywatelskich w cyfrowym świecie.

Ich zdaniem Apple może bardzo obszernie wyjaśniać, w jaki sposób implementacja nowych rozwiązań w żadnym razie nie naruszy prywatności i bezpieczeństwa. Ale w ostatecznym rozrachunku nawet najdokładniej uargumentowany i skrupulatnie przemyślany „backdoor” nadal będzie umożliwiał wejście tylnymi drzwiami do naszej prywatności.

„Stwierdzenie, że jesteśmy rozczarowani planami Apple, to tak jakby nic nie powiedzieć. Apple od zarania był orędownikiem szyfrowania end-to-end, z tych samych powodów, które EFF artykułuje tę potrzebę za każdym razem. Kompromis Apple w sprawie szyfrowania end-to-end może uspokoić agencje rządowe w USA i za granicą, ale jest szokującym zwrotem akcji dla użytkowników, którzy polegali na firmie, jako liderze w dziedzinie prywatności i bezpieczeństwa” – czytamy w stanowisku EFF.

Eksperci organizacji twierdzą, że jakkolwiek Apple mógłby zapewniać o bezpiecznym przesyłaniu wiadomości, jest to wielka ingerencja systemu w prywatność.

Przypomnieli również, że bezpieczny system przesyłania danych to taki, w którym nikt poza użytkownikiem i jego docelowymi odbiorcami nie ma prawa ani nawet możliwości dotrzeć do tych danych.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy