Zachowała się jak trzeba

Zdjęcie „Inki” od lat obiega Polskę. Młoda, uśmiechnięta dziewczyna, z lekko wykrzywionym uśmiechem. Czasem do zdjęć pozowała z bronią, choć ani razu nie strzeliła do człowieka. Odważna w obliczu tortur, zamordowana parę dni przed swoimi osiemnastymi urodzinami. Kim była ta odważna sanitariuszka?

W 2014 r. jej szczątki zostały odnalezione na cmentarzu w Gdańsku. Prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN, tak wspominał odnalezienie szczątków „Inki”:

„Myśl o tym, że moglibyśmy odnaleźć szczątki Danuty Siedzikówny „Inki” narodziła się w czasie, gdy działaliśmy na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, na słynnej kwaterze „Ł”. Odkrywaliśmy tam szczątki naszych bohaterów, m.in. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, dowódcy „Inki”. Wówczas pojawiła się myśl, że kolejnym miejscem, gdzie będziemy kopać, będzie Gdańsk. Stało się to możliwe dopiero w 2014 r.

Zanim pojechaliśmy do Gdańska, przeprowadziliśmy kwerendę w materiałach źródłowych, które zostały przez nas gruntownie przeanalizowane. Naprowadziły nas one na trop, gdzie może znajdować się „Inka”. We wrześniu 2014 roku rozpoczęliśmy wykopy i trzeciego dnia naszej pracy odnaleźliśmy szczątki „Inki”. Głębokość dołu wynosiła 49 cm, pod chodnikiem i obok niego. Antropolodzy stwierdzili, że mamy do czynienia ze szczątkami bardzo młodej kobiety. Wzrost i stan uzębienia wskazywał na „Inkę”, konieczne były jednak badania genetyczne, które trwały bardzo długo. Ostatecznie potwierdzono tożsamość szczątków. Co charakterystyczne, „Inka” i „Zagończyk” mieli już na tym cmentarzu swoje symboliczne groby, które znajdowały się w linii prostej dwanaście metrów od miejsca ich faktycznego pochówku…”.

Urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie w granicach obecnego województwa podlaskiego. Miała dwie siostry – Irenę i Wiesławę. Jej beztroskie dzieciństwo prędko przerwane zostało tragicznymi wydarzeniami. W 1940 r. straciła ojca, Wacław Siedzik został wywieziony przez Sowietów do łagru. Choć szczęśliwie udało mu się dotrzeć do formowanej armii gen. Władysława Andersa, jednak w wyniku złego stanu zdrowia zmarł 6 czerwca 1943 r. w Teheranie. Mama późniejszej „Inki” – Eugenia z domu Tymińska – zaangażowała się w konspirację niepodległościową. Aresztowana przez Gestapo, zamordowana została we wrześniu 1943 r. pod Białymstokiem.

„Inkę” wychowywała babcia. Podczas wojny uczęszczała też do szkoły prowadzonej przez siostry salezjanki. W wieku piętnastu lat wstąpiła do Armii Krajowej, gdzie przeszła szkolenie jako sanitariuszka. Po przetoczeniu się frontu została aresztowana przez NKWD za współpracę z podziemiem niepodległościowym, jednak oddział Stanisława Wołoncieja „Konusa” uwolnił ją. Odtąd przyłączyła się do 5. Wileńskiej Brygady AK, dowodzonej przez legendarnego mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, wtedy też przybrała pseudonim „Inka”.

20 lipca 1946 r. została aresztowana przez Urząd Bezpieczeństwa, który urządził „kocioł” w jednym z lokali konspiracyjnych w Gdańsku-Wrzeszczu. Niestety, adres zdradziła koleżanka „Inki” z oddziału, która poszła na współpracę z bezpieką. Podczas śledztwa stosowano wobec niej typowe metody przesłuchań i tortur, była poniżana i brutalnie bita. Pomimo tego nie złożyła zeznań kogokolwiek obciążających.

Prokurator żądał dla niej śmierci, pomimo faktu, że ówczesne prawo nie pozwalało stosować najwyższego wymiaru kary wobec osób  niepełnoletnich. 3 sierpnia 1946 r. sędzia Adam Gajewski skazał jednak „Inkę” na karę śmierci. Tadeusz Płużański, prezes Fundacji „Łączka”, tak opowiadał o prokuratorze, który żądał kary śmierci dla „Inki”:

„Wacław Krzyżanowski nawet w świetle komunistycznego prawa nie był prokuratorem – nie miał nawet skończonych studiów prawniczych. Był oficerem śledczym, który przygotował akt oskarżenia wobec Danuty Siedzikówny „Inki”. Po roku 1990 Krzyżanowski był pierwszym prokuratorem stalinowskim ściganym w Rzeczpospolitej. Rzecz jasna bezskutecznie, tak jak wszyscy pozostali prokuratorzy komunistyczni.

Jego sprawa ciągnęła się latami, a ostatecznie sąd stwierdził, że nie ma dowodów na jego winę w sprawie „Inki”, co było oczywiście nieporozumieniem. Sprawa od lat była świetnie udokumentowana, wiadomo było, że to on oskarżał i domagał się kary śmierci. Wbrew temu, co twierdził, sprawa „Inki” nie była jedynym procesem, w którym brał aktywny udział. Krzyżanowski zmarł 10 października 2014 r. Niestety, jego trumnie towarzyszyła asysta honorowa Wojska Polskiego. Pokazuje to, w jaki sposób w III RP przez długi czas traktowano zbrodniarzy komunistycznych”.

„Inka” odmówiła wystosowania prośby o łaskę do Bolesława Bieruta. W jednym z grypsów napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”. Danuta Siedzikówna została zamordowana wraz z Feliksem Selmanowiczem „Zagończykiem” 28 sierpnia 1946 r.

Według relacji ks. Mariana Prusaka, obecnego podczas egzekucji, ostatnimi słowami „Inki” było: „Niech żyje Polska! Niech żyje „Łupaszko”!”. 28 sierpnia 2016 r. odbył się jej uroczysty pochówek.

Źródło zdjęcia tytułowego: arch. IPN

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy