Wiatr zmian

Już od kilku dobrych tygodni wieje jak diabli. To wiatr, pod wpływem którego uginają się nogi kolosom, drżą w posadach plany i zamiary wielkich i maluczkich, niczym bombki pod łapą ciekawskiego kota wirują w dzikim tańcu wagoniki kolejek górskich… To nie taki zwyczajny wiatr, nie żaden pontiac czy mistral. To prawdziwy wiatr zmian.

Rosja, Ukraina, omikron, wyższe ceny masła, kto wiatr sieje, zbiera burze, nauczanie stacjonarne, zbliżająca się matura, wystawili nas do wiatru, pocovidowa mgła mózgowa, galopujące ceny prądu, igrzyska zimowe pod znakiem dopingu i odmrożeń, biednemu zawsze wiatr w oczy, wyższe ceny prądu, walentynki, mgła dezinformacyjna, przyczyny kompromitacji Legii, rozpędzić ich na cztery wiatry, Djoković wraca do gry, kupić działkę czy nie?, nowy trop policji, wypłata trzynastej emerytury, radioaktywny sprzęt medyczny, droższy chleb, mniejsze bułki, szukamy wiatru w polu, apartamenty na sprzedaż, grom z jasnego nieba, maseczki precz, maseczkom mówimy „tak”, jak wykorzystać ocet jabłkowy, złe warunki na stokach, Putin czeka, czy rzuca słowa na wiatr?, roztapiają się lodowce, człowiek niczym chorągiewka na wietrze, jak upiec chleb bez mąki?, chwyćmy w końcu wiatr w żagle…

Tyle tego, a to przecież same nagłówki… Kto ma możliwość przeczytać wszystko? A jeszcze do tego zrozumieć? I nie daj Boże się ustosunkować?

Nie da się ukryć. Wciąż wieje. To wiatr zmian, wiatr historii, wymiatający z najbardziej ukrytych kątów ludzkie wątpliwości i niepewność. Nawet charakteru wiatru nie możemy być pewni. Bo przecież: Jaki to wiatr? Czy już wiatr wiosenny? Pod znakiem topienia Marzanny? A może zapowiedź tropikalnego wiatru, niosącego ze sobą tajfuny i zrywającego słomiane parasole z brazylijskich plaż? A może to posępny północny wiatr, wiatr prosto w oczy, chłoszczący, przeszywający, przygważdżający do ziemi, grający ponure marsze na strunach linii wysokiego napięcia.

A napięcia nam nie brakuje, choć częste są ostatnio przerwy w dostawach prądu.    

A my w samym środku tego nawału informacji, w samym środku wichury, w gąszczu wiadomości, w chaszczach dezinformacji, w gęstwinie faktów, w zaroślach opinii, w dżungli amazońskiej nagłówków. Im dalej w las, tym więcej drzew, a wiatr hula w ich koronach, jak gdyby nigdy nic.

Natłok wiadomości, nakładanie się różnych stanowisk, interferencja wypowiedzi specjalistów, niczym fal na oceanie targanym wichurą… A w tym wszystkim nasza pogłębiająca się nieumiejętność wyodrębnienia tego, co istotne i tego, co drugorzędne. My w tym wszystkim jak Kopciuszek wpatrujemy się biernie w miskę maku wymieszanego z popiołem i zastanawiamy się, jak szybko i skutecznie oddzielić jedno od drugiego, na bal już pewnie i tak nie zdążymy…

A może to właśnie wiatr przyjdzie nam z pomocą?

Może jednak te niespodziewane wichury, wypadkowa starcia się niżów z zachodu i wyżów ze wschodu, ciepła z południa i zimna z północy, mają jednak jakieś pozytywne aspekty? Może przewietrzą nasze wypełnione po brzegi głowy, usuną chmury, przepędzą smogi, rozwieją mgły mózgowe…?

Jeśli nawet nie – to przynajmniej zmuszą nas, byśmy posprzątali na balkonie… A to już coś. Pomyślnych wiatrów, pomimo wszystko.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy