W 78. rocznicę „Krwawej niedzieli”. POLISH LIVES MATTER.

Polskie ofiary ludobójstwa ukraińskiego nie mają muzeów ani godnych pomników. O ludobójstwie ukraińskim prawie nie ma w podręcznikach do historii. O tym, że Polskie Życie Ma Znaczenie piszemy w dniu rocznicy ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na ludności województw wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej.

Prowadząc badania nad reakcją Polaków na wydarzenia w USA związane z zamordowaniem przez policję czarnoskórego przestępcy Georga Floyda uświadomiłam sobie, że nasza dzisiejsza młodzież jest skłonna protestować w imię ruchu Black Lives Matter. Natomiast rzadko albo w ogóle nie jest zorientowana w tym, że ich właśni rodacy byli mordowani i dręczeni w imię ideologii faszystowskiej i rasistowskiej.

Pierwsza z nich – niemiecki faszyzm – została potępiona. Druga ma się doskonale. Jest wtłaczana w głowy ukraińskiej młodzieży, która czci wyniesionych na pomniki oprawców polskiej ludności.

Wiedzy o ludobójstwie ukraińskim nie ma w podręczniku, nie wykłada się jej na uniwersytetach. Polska milczy, a młodzież w masowych protestach broni praw Murzynów w USA, a o męczeństwie Polaków nie wie prawie nic… Polskie życie nie ma znaczenia?

Może uwierzyli profesor Barbarze Engelking-Boni?

Te słowa padły z ust pani profesor polskiej uczelni: Dla Polaków śmierć to była po prostu kwestia biologiczna, śmierć jak śmierć. Dla Żydów to była tragedia, metafizyka, spotkanie z najwyższym… Niezależnie od późniejszych sprostowań i wyjaśnień, zdanie to jest kwintesencją rasizmu. Istnieje wyraźny podział na ofiary lepsze i gorsze. Polskie ofiary ludobójstwa ukraińskiego nie mają muzeów, godnych pomników w stolicy, całych rozdziałów w podręcznikach, nie prowadzi się nad ich męczeństwem badań. Ponad 90% z nich leży do dziś w „dołach śmierci” na terenach dawnej Rzeczypospolitej – dzisiaj Ukrainie. Państwo to, łamiąc wszystkie prawa ludzkie i boskie, zakazuje ich ekshumacji i pochówku! Polska milczy…

Ocalałym z rzezi i ich rodzinom nie wypłaca się zapomóg, ani odszkodowań za zniszczone życie, utracony majątek i wieczną traumę, tak jak Żydom. W ogóle nie doczekały się zadośćuczynienia ani wsparcia. Nad ich cierpieniem trwa od dziesiątek lat zmowa milczenia. Jest jeszcze gorzej – osoby, które pomagają ofiarom w walce o prawdę i sprawiedliwość są w na różne sposoby szykanowane. Polskie życie nie ma znaczenia?

Podstawowe fakty

W czasie drugiej wojny światowej i bezpośrednio po niej na terenach byłych województw wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej doszło do eksterminacji polskiej ludności, która, szczególnie w latach 1943-1944, przybrała formę ludobójczą. Zbrodni tej dopuściły się: miejscowa ludność ukraińska podjudzona i kierowana przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, bandy Ukraińskiej Powstańczej Armii, ukraiński kler greckokatolicki i prawosławny, oraz formacje ukraińskie kolaborujące z Niemcami, jak np. Dywizja SS „Galizien”.

Mordy i wypędzenia Polaków usprawiedliwiano budowaniem ukraińskiego państwa czystego jak kropla wody. Były to, zatem działania o podłożu rasistowskim. Towarzyszyła im grabież i niszczenie mienia prywatnego (domów mieszkalnych z wyposażeniem, budynków gospodarskich, maszyn i urządzeń rolniczych, plonów, zwierząt hodowlanych itp.) oraz publicznego (obiekty państwowe i sakralne z wyposażeniem, dobra kultury itp.). Atakowani i mordowani bywali też przedstawiciele innych nacji (Ormianie, Czesi, Niemcy, Rosjanie, Węgrzy) a nawet Ukraińcy spokrewnieni z Polakami czy sprzeciwiający się ludobójstwu.

Po prawie 80 latach ustalenie pełnych rozmiarów strat osobowych i materialnych, jakie spowodowała działalność ukraińskich band jest przedsięwzięciem wyjątkowo trudnym. Szczególnie przy niezrozumiałej bierności kolejnych polskich władz i instytucji. Mówimy jednak o setkach tysięcy poszkodowanych.

Trzeba wiedzieć, jak mordowano

..,,Wyjeżdża z lasku oddział konnych, a za nimi wozy i tłumy motłochu. Przysuwają się coraz bliżej polskiej wsi. Widać już teraz wyraźnie olbrzymie postacie z karabinami, nożami, siekierami, widłami i piłami. Minęli pierwszą, drugą zagrodę, koło trzeciej zatrzymali się. Zeskoczyli z koni. Otoczyli dom, zdjęli karabiny z pleców i zaczęli gwałtownie dobijać się do drzwi i okien domostwa. Wychyliła się jakaś przerażona twarz kobieca. Strzelili – znikła. Przemocą, bo rozbiwszy drzwi i okna, wdarli się do chaty, po chwili szamotania rozległy się nieludzkie krzyki okropnie mordowanych. Wszystko zawarte było w tym krzyku. I ból, spowodowany fizycznym cierpieniem, i stokroć może gorszym widokiem mąk i okrutnej śmierci najbliższych. Żal za życiem młodym i nienawiść i groźba! A nade wszystko wybijał się z tego natłoku uczuć, okrzyk krzywdy, wołającej o pomstę do nieba! A ludzie ci, jakby nie słysząc tego wszystkiego, szli od chaty do chaty, siejąc śmierć i spustoszenie. A gdy wreszcie doszli do ostatniej zagrody, zajęli się wyłapywaniem resztek i dobijaniem tych, co nie zdążyli uciec, rabowaniem a wreszcie paleniem chat.

I znowu szli przez wieś, tu jeszcze kogoś chwycili, rzucili go do płonącego domu, tu dziecku głowę rozbili o pień drzewa, tu powiesili wyrostka. Aż wreszcie po załadowaniu na wozy zrabowanego majątku zabitych, wsiedli i jak widma śmierci odjechali drogą, zalaną światłem księżyca, wśród skrzypu kół i krzyków rozbestwionych. … Na zgliszczach wyły psy żałosnym głosem. Nagle z niedopalonej stodoły wychylił się cień, spojrzał na drogę. Odjechali. Poruszył się. Wyszedł na podwórze i skierował swe kroki ku zgliszczom chaty. Potknął się o coś. Trup ojca. Dalej leżały zwłoki brata, dwóch sióstr, dwa maleńkie trupki jego córek dwulatek, jego żony, którą poznał tylko po ubraniu. Twarz miała zupełnie zeszpeconą. Drżącą ręką otarł pot z czoła. Pogrzebał w popiele, który pozostał po jego rodzinnej chacie, znalazł coś, co było kiedyś łopatą i poszedł do sadku. Tam w ulubionym miejscu całej rodziny zaczął kopać. Pracował tak do brzasku. Poznosił wszystkie trupy do wspólnej mogiły i zakopał. Słońce wzeszło a on stał jeszcze z głową opuszczoną na piersi, ze wzrokiem wbitym w ziemię, nad grobem najbliższych, nad swoją przeszłością...”.

To autentyczna relacja ojca rodziny – Aleksandra Kolmana – zapisana w sprawozdaniu z powiatu horochowskiego z czerwca 1943 roku.Taki los spotkał mieszkańców kilku tysięcy polskich miasteczek, wsi i kolonii w 7 województwach. Ogrom zbrodni ukazuje zamieszczona powyżej mapa przygotowana przez pana Konrada, naszego rodaka mieszkającego na obczyźnie. Sporządził ja wielkim nakładem swych sił i środków. Każdy czerwony punkt oznacza miejscowość, gdzie doszło do masowych mordów Polaków.

Zbrodniarzom sprzyja wszystko

Jak pisał wiele lat temu red. Zbigniew Bartuś: Zbrodniarzom sprzyja wszystko. Brak dokumentów (niszczyli je sami), śmierć świadków (wielu zabili sami), upływ czasu zabierający ludziom pamięć, strachy czające się w ludzkich głowach na każde wspomnienie, wreszcie –koszmary dręczące tych, co wiedzą. Do tego dochodzi wielka polityka. Być może jednym z efektów zakłamywania własnej przeszłości jest to, że zamiast dumy i radości z tego, że jesteśmy Polakami, jakże często odczuwamy wstyd i frustrację.

Brak rzetelnej wiedzy historycznej wytrąca nam z ręki argumenty do walki o przyszłość naszego kraju i jego obywateli. Skazując na zapomnienie dramat ludności II RP. Odcinamy też te straszne doświadczenia od zbiorowej historycznej wiedzy ludzkości. Na próżno we współczesnych zagranicznych podręcznikach i encyklopediach XX wieku szukać polskich ofiar ludobójstwa ukraińskiego. Świat nic nie wie o tej straszliwej tragedii.

Kiedy płaczemy nad kondycją naszego społeczeństwa, jakże często zapominamy, że 1/3 Polaków została naznaczona stygmatem zbrodni, wypędzenia a w rezultacie wykorzenienia ze swych siedzib.

Dzisiaj na Ukrainie szowinizm, który doprowadził do ludobójstwa Polaków święci triumfy. Gloryfikuje się OUN, UPA, a moralnych i fizycznych sprawców rzezi stawia na pomniki i gloryfikuje. Tak jak przed wojną dzieci uczone są na pamięć „dekalogu ukraińskiego nacjonalisty”, zawierającego następujące „przykazania”:

7. Nie zawahasz się wykonać największej zbrodni, jeżeli tego wymagać będzie dobro sprawy.

8. Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wrogów Twojej Nacji.

10. Będziesz dążyć do poszerzenia siły, chwały, bogactwa i przestrzeni Państwa Ukraińskiego nawet drogą zniewolenia obcoplemieńców.

Dziś 11 lipca, Dzień Pamięci o setkach tysięcy cywilnych ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1947. Pamiętajmy, że 78 lat temu, tylko w tym dniu ukraińscy mordercy zaatakowali Polaków w 99 wsiach, częstokroć podczas mszy w kościołach. Zginęły tysiące niewinnych polskich kobiet, dzieci i starców.

Pamiętajmy, bo Polskie Życie Ma Znaczenie!

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy