Sąd odebrał matce dziewięcioro dzieci. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało interwencję w sprawie

Polskie sądy nadal mają złą passę. Na początku maja Sąd Rejonowy w Głogowie na podstawie wniosku kuratora, zdecydował o odebraniu samotnej 37-letniej matce wszystkich jej dziewięciorga dzieci. Pociechy w wieku od 1 do 17 roku życia umieszczono w ośrodku wychowawczym. Z wniosku kuratora wynika, że matka nie radziła sobie ze sprawowaniem opieki. Z wyrokiem polemizują pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gaworzycach oraz sąsiedzi, pomagający przy w remoncie mieszkania. 

Sprawa o tyle bulwersuje, że matka nie wie dokładnie, dlaczego dzieci zostały jej odebrane. Jak wyjaśnia w mediach kojarzy to tylko z reakcją pani kurator, która po zaledwie czterech wizytach w domu wydała ocenę o warunkach w jakich żyją dzieci. 

Nie jest to pierwszy taki przypadek. W lutym tego roku, postanowieniem Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim odebrano samotnej matce pięcioro dzieci. Walka o ich powrót do domu wciąż trwa. Podobny los dotknął także samotną matkę jedenaściorga dzieci z Wierzbicy w marcu tego roku.

Dla prawidłowego kształtowania więzi rodzinnych i dla dobrego rozwoju dziecka, powinno ono wychowywać się w gronie najbliższych osób. Odbieranie dzieci rodzicowi powinno być ostatecznym środkiem prawnym, choć bywa, że pozostaje optymalnym rozwiązaniem. Ciężka i długotrwała choroba, uzależnienie od nałogów, stosowanie przemocy czy też rażące zaniedbywanie obowiązków rodzicielskich mogą stanowić przesłanki umożliwiające odebranie dzieci rodzicom. 

Można tylko przypuszczać, że w prezentowanym przypadku przesłanką do zmiany zarządzeń opiekuńczych wobec dzieci przez sąd było rażące zaniedbywanie obowiązków rodzicielskich. Lokal zamieszkiwany przez rodzinę wymaga remontu. Czy jednak decyzja sądu nie była zbyt pochopna, oparta na niewystarczającym materiale? Dowiemy się z uzasadnienia rozstrzygnięcia, na które czeka matka dzieci.

Trzeba mieć nadzieję, że sprawa znajdzie jednak swój pozytywny finał. 

Empatią, ale i błyskawiczną aktywnością wykazali się dwaj wiceministrowie Ministerstwa Sprawiedliwości. Jak napisał na swoim Twitterze Michał Woś „Państwo ma kierować się dobrem dzieci i zasadą autonomii rodziny. Decyzja o odebraniu dzieci zawsze powinna być ostatecznością, po wyczerpaniu innych środków wsparcia.” W podobnym duchu stanowisko zajął Sebastian Kaleta „Samotnej matce należy się wsparcie, a nie suche, niezrozumiałe, być może niesprawiedliwe decyzje sądu.”

Podjęto działania, której pierwszym efektem ma być powtórna i wnikliwa analiza sprawy przez właściwy departament w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Opisane przypadki stanowią przyczynek do podjęcia niezwłocznie przez kompetentne organy odpowiednich działań systemowych. Jednym z nich powinno być stworzenie takich instrumentów, które nie będą prowadzić do odbierania samotnym rodzicom, wychowującym w ubóstwie dzieci, a które będą umożliwiały im na wykonywanie obowiązków rodzicielskich. Bieda nie powinna być przesłanką zrywania najpiękniejszych i najważniejszych więzi międzyludzkich

Z kolei działalność kuratorów sądowych powinna być nacechowana wielką empatią i zrozumieniem meandrów ludzkiego życia, a zarazem wysoce profesjonalna. Od ich opinii bowiem zależy dalszy los rodzin i to jak przebiegać będzie tok wychowania dzieci. 

Również od samych sędziów rozstrzygających o trudnych ludzkich sprawach należy wymagać większej wrażliwości na los człowieka, a którą niestety tak łatwo może zabić rutyna zawodowa. 

Matczynej miłości nigdy nie zastąpi nowy, kolorowy piórnik czy nawet obiad składający się z dwóch dań serwowany regularnie w pogotowiu opiekuńczym lub w domu dziecka.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy