Przyroda oskarża człowieka za plastik

„Wyspa śmieci na Pacyfiku, 5 razy większa od Polski”, „Plastikowa katastrofa” „Pacyficzna wyspa śmieci, widziana z kosmosu”, „Wakacje w oceanie toksyn” …to kilka z niezliczonych nagłówków, jakie w ostatnim czasie wołają do nas z gazet i serwisów internetowych. Czy to znaczy, że plastik jest zły? To nie jest pytanie zerojedynkowe – nie jest ani dobry, ani zły.


Czy leci z nami pilot?

Wymyśliliśmy plastik, aby ograniczyć masową wycinkę lasów i zmniejszyć zapotrzebowanie na opakowania papierowe…teraz robimy wszystko, aby wyeliminować tworzywa sztuczne i wrócić do papierowych. Brzmi naprawdę niedorzecznie.

Tyle, że plastiku nie da się ani wyeliminować, ani zastąpić w wielu dziedzinach życia.

Przykładowo medycyna. Przez covid19 -każdego dnia, we wszystkich serwisach oglądamy migawki ze szpitali Jednorazowe strzykawki, sterylne, jednorazowe rękawiczki dla personelu medycznego, blistry leków, akcesoria do oddychania, próbówki do pobierania krwi. Nie ma możliwości, aby zastąpić te wszystkie produkty czymś innym.

Inna dziedzina – zakupy spożywcze. Jedna cytryna – pierwszy woreczek, dwie śliwki -drugi woreczek, włoszczyzna – jeśli całość, trzeci woreczek, jeśli oddzielnie – kolejne dodatkowe. Do tego mrożonki w plastikowych torebkach, pieczywo, garść orzechów i dwa rodzaje cukierków na wagę. Do tego jeszcze reklamówki na zapakowanie całych zakupów. Jak pisał w Kupcu Weneckim – Wiliam Shakespeare „nadmiar prędko siwieje, a umiar żyje dłużej”.

Nie chodzi o to, aby zrezygnować z produkcji glukometrów, ciśnieniomierzy, okularów, protez – ale, aby tam, gdzie nie jest to niezbędne plastik ograniczyć.

Poruszające są dla nas zdjęcia gigantycznych wysp śmieci dryfujących na oceanach, czy góry plastiku na indonezyjskiej wyspie Bali. Odwracamy głowę, kiedy w telewizji pokazują nafaszerowane reklamówkami wieloryby czy ryby, które zginęły, bo utknęły w plastikowych butelkach.

Każdy powinien pomóc

McKinsey & Company, to amerykańska spółka zajmująca się doradztwem w zakresie zarządzania strategicznego. Raport przygotowany przez ich analityków nie pozostawia złudzeń:

„Pomimo wszelkich wysiłków i przepisów politycznych, ilość odpadów z tworzyw sztucznych na świecie wzrośnie nawet o 80% do 2030 r. Ale jest też dobra wiadomość: współczynnik recyklingu może wzrosnąć z obecnych 16% do 50% w tym samym czasie”.

raport McKinsey & Company

 Co bardzo intersujące dla zwykłych Kowalskich, ponad połowa wyprodukowanych na świecie odpadów została wykorzystana do zastosowań krótkotrwałych. Obejmuje to opakowania plastikowe, takie jak torby, jednorazowe kubki, słomki, folie lub jednorazowe butelki. Na to mamy bezpośredni wpływ.

Nie możemy już uciszyć wyrzutów sumienia, zrzucając całą winę na fabryki i korporacje. Tu naprawdę mają znaczenie nasze patyczki do uszu czy niechęć do prania materiałowych toreb. Według jednego z autorów wspomnianego raportu McKinsey & Company – każdy jest tak samo ważny. Niezbędna jest: „współpraca pomiędzy wszystkimi istotnymi aktorami w całym łańcuchu wartości: począwszy od legislatury, poprzez przemysł chemiczny i przetwórstwo tworzyw sztucznych, przemysł opakowań i dóbr konsumpcyjnych. I wreszcie konsument, który swoim zachowaniem ma decydujący wpływ na rozwój sytuacji. Presja na przemysł obecnie rośnie, co znajduje odzwierciedlenie w światowych zakazach stosowania plastikowych toreb i innych odpadów opakowaniowych, w tym w UE, która już stworzyła nowe warunki ramowe, przyjmując rozporządzenie w sprawie odpadów opakowaniowych”.

A więc co robi Unia?

Przede wszystkim Unia wie, że plastik jest i będzie. Nie ma najmniejszej możliwości usunięcia go z przestrzeni medycznej, motoryzacyjnej czy spożywczej. Plastik jest tani, uniwersalny i popularny.

Plastikiem jest wszystko, a w pandemii jego zużycie jeszcze się nasiliło.

Podczas ograniczeń w dostępie do restauracji, kiedy musieliśmy się przerzucić na jedzenie na wynos – jednorazowych kubków, tacek, widelców i łyżek zużyliśmy ponad wszelką miarę. Dość istotną ilość śmieci z tworzyw sztucznych, mogą też wygenerować przepisy covidowe: maseczki, rękawiczki jednorazowe, plastikowe przyłbice.

 W perspektywie długofalowej, wielkie sieci handlowe deklarują przejście na papierowe zamienniki niektórych opakowań. Pytanie, ile w tym chęci „proekologicznego podlizania się” do hipsterów, a ile realnej troski o środowisko.

Jest jednak sposób, który zawsze jest skuteczny i prosty do wprowadzenia: podatek, danina, opłata.

Od stycznia 2021 – wszystko, co zostanie w krajach Unii wypuszczone na rynek, a nie będzie przetworzone – zostanie opodatkowane.

Oczywiście, jak zawsze zapłaci za wszystko Kowalski. Gwałtownie pójdą w górę ceny jednorazówek czy słomek, na naszych suszarkach zawisną materiałowe torby, a Aperol Spritz, zachwyci bezpośrednio ze szklanki.

Unijna ustawa nałoży na państwa członkowskie opłatę 80 centów za każdy kilogram plastiku, który został wyprodukowany, wypuszczony na rynek, zużyty i niepoddany recyklingowi. Dla Polski może to oznaczać 3 mld euro w ciągu siedmiu lat.  

Genezą ustawy jest oczywiście wymuszenie na krajach członkowskich przyłożenie się do recyklingu i zaniechanie spalania śmieci.

Spacer do pracy z kubkiem kawy w ręku, może stać się wyprawą naprawdę luksusową. Może ta praca zdalna nie jest taka zła.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy