Precz z prądem

30 marca o godzinie 20.30 zgasły światła wielu publicznych budynków w Polsce i za granicą. W akcje angażuje się dziesiątki miast nad Wisłą. Również mieszkańcy byli proszeni, aby zgasić światło na 60 minut. W słusznej trosce o przyszłość środowiska naturalnego.

Oczywiście jak w wielu sytuacjach, tak i tutaj pojawiają się malkontenci. Zastanawiają się, czy taka akcja nie jest po prostu szkodliwa? Z uwagi na wyłączenie światła w jednym momencie na skalę masową. Przecież produkcji prądu w elektrowniach, nie da się tak łatwo wyłączyć, choćby na godzinkę. Trudno się także, takie energetyczne dobrodziejstwo magazynuje. Eksperci grzmią na alarm, że taka sytuacja doprowadza do rozregulowania systemu elektroenergetycznego.

Bojownicy walki o dobro dla planety, powinni jednak podawać historyczne przykłady z krajów, które batalie o mniejsze zużycie prądu już wygrywały.

Symbolem rumuńskich poświęceń stały się 40-watowe żarówki. Nicolae Ceausescu pod pretekstem oszczędności narzucał mieszkańcom bardzo duże ograniczenia w korzystaniu z energii elektrycznej, wprowadzając częste i oczywiście przejściowe przerwy w dostawach prądu. Okazuje się, że duch „Geniusza Karpat” jest wieczny. Już w wolnej Rumunii, w ramach oszczędzania prądu, rumuńscy posłowie debatowali w ciemnościach w bukareszteńskim pałacu, siedzibie niższej izby parlamentu. Po stanowczym proteście wiceprzewodniczącego Izby Deputowanych, włączono światło w gmachu.

Niegdyś również Kuba, wygrała bitwę o jasność. Od wielu lat codziennością państwa trzciny cukrowej to brak prądu. Na kilka lub kilkanaście godzin, bez ostrzeżeń władzy, gaśnie światło w domach i na ulicach, wyłącza się sprzęt AGD, a zakłady pracy mają w tym czasie przerwę techniczną. Jak donoszą agencje, w ramach walki o oszczędność prądu, na Kubę nie wolno dostarczać żarówek powyżej 15 W, a magazyny zobowiązane były niszczyć zapasy większych żarówek. Wstrzymano nawet sprzedaż żarówek, bo konsumowały zbyt dużo prądu.

Jak donoszą turyści lubiący ekstremalne doznania, także stolica Korei Północnej, charakteryzuje się ponurością i tonie w niejasnościach. Zresztą tak jak i cały kraj. NASA zrobiła z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zdjęcie, na którym powierzchnia komunistycznego kraju, zlewa się w całość z Morzem Japońskim i Morzem Żółtym. Jak mawiał klasyk, nie idźmy tą drogą.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy