Polska „turystyka aborcyjna”

Od stycznia fala protestów w ramach „Strajku Kobiet” mocno osłabła. Czy faktycznie wyrok TK ws. aborcji eugenicznej doprowadził do lawiny wyjazdów aborcyjnych za granicę? Analizujemy, jak wyglądają obecne realia.

Po opublikowaniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. w sprawie aborcji, jej dokonanie w Polsce jest prawie niemożliwe, ale za to w najlepsze rozkwitła turystyka aborcyjna. Jest to natychmiastowa odpowiedź na bezduszne zakazy ultrakonserwatywnych polityków i ich pomagierów. „Nie można zmuszać kobiet do bohaterstwa!”, „”Antyaborcyjny” wyrok TK nie istnieje, ale wprowadza prawny obowiązek wykazania się heroizmem” – grzmiały nagłówki gazet.

Na kanwie takich komunikatów można wysnuć wniosek, że wyzwolona Polka radzi sobie zawsze z wszelkimi przeciwnościami losu, a cóż dopiero z niechcianą ciążą. Jak donosi portal OKO.press, z pomocy Aborcji Bez Granic skorzystało w okresie ostatnich sześciu miesięcy (od momentu publikacji orzeczenia do kwietnia br.) aż 17 tys. osób! Podobne dane podają również posłanki Lewicy. Jak stwierdziła Wanda Nowicka „System ochrony zdrowia kobiet nie wspiera, wręcz można powiedzieć, że jest wymierzony przeciwko nim, odmawiane są im świadczenia […]. Gdyby nie organizacje kobiece oraz sieci wsparcia sytuacja byłaby absolutnie dramatyczna”.

Wskazuje się, że zaostrzenie regulacji aborcyjnych ma dotykać przede wszystkim kobiet w trudnej sytuacji społecznej i finansowej. Podane dane statystyczne są faktycznie zatrważające. Można by więc stwierdzić już na pierwszy rzut oka, że mamy do czynienia wręcz z lawinowym wzrostem dokonywanych aborcji za granicą. Czy Polki faktycznie wyruszyły tabunami by za granicą skorzystać ze swoich zagrożonych praw i wolności na złość Państwu Polskiemu i jego „pseudo-organom”, w imię praworządności i codziennie deptanej Konstytucji?

Bliższa analiza danych Aborcyjnego Dream Teamu prezentowanych na wskazanym portalu przeczy jednak podstawowym zasadom arytmetyki. Według ADT, grupa 597 osób skorzystała z pomocy w organizacji aborcji w drugim trymestrze w zagranicznej klinice, zaś niemal 200 osób w drugim trymestrze ciąży przyjęło tabletki poronne w domu. Oznacza to, że ponad 16 tys. kobiet zakwalifikowano do grupy „walczących o realizację swych praw” chyba bezpodstawnie.

Samo bowiem udzielenie pomocy w pocztowym dostępie do tabletek aborcyjnych przez Women Help Women ponad 10 tysiącom osób nie oznacza przecież wcale, że wszystkie one dokonały aborcji. Swoją drogą, podana informacja nie określa także ile wśród tych „osób” stanowiły same kobiety w ciąży.

Według danych Ministerstwa Zdrowia w 2019 r. w Polsce dokonano 1110 legalnych zabiegów przerwania ciąży. Zdecydowaną większość – 1074 zabiegi – przeprowadzono po tym, jak badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazały na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Z kolei w 2018 r. w polskich szpitalach przeprowadzono takich zabiegów 1076 i było ich nieznacznie więcej niż rok wcześniej.

Prawo do przerwania ciąży zaczyna być coraz śmielej zaliczane do praw i wolności człowieka, obok eutanazji. Jest zaliczane przez jego propagatorów wręcz do współczesnych osiągnięć cywilizacyjnych krajów wysoko rozwiniętych.

Takich krajów, które jednocześnie mierzą się z postępującym starzeniem się społeczeństw, bezmyślnym konsumpcjonizmem, hedonizmem i zgnilizną moralną. Co za chichot losu. Tyle lat po zakończeniu II Wojny Światowej znów ludzie chcą decydować arbitralnie o życiu innych ludzi. Oto filozofia śmierci, sprzeczna nawet z podstawowymi regułami natury, do których uwielbiają odwoływać się nowoczesne kobiety żyjące ekologicznie. Znane cywilizacje, które starały się regulować politykę prorodzinną określając kto po swych narodzinach może przeżyć, nie przetrwały do naszych czasów. A miały istnieć wiecznie…

Życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i powinno być chronione przez ustawodawcę. Tym różni się na szczęście cywilizacja życia od ułudnego, „kolorowego hedonistycznego raju” zakładającego życie bez żadnych konsekwencji dokonywanych wyborów, według zasady „róbcie co chcecie”.

Oczywiście podjęcie decyzji o przerwaniu życia dziecka nienarodzonego to przede wszystkim moralny dramat matki w każdym indywidualnym przypadku. To ciężar ogromnej odpowiedzialności, za własne i cudze życie. Nie usprawiedliwi tej decyzji żaden, choćby najlepiej skonstruowany przepis obowiązującego prawa wprowadzający stosowny zakaz czy nakaz określonego zachowania.

Nie jest natomiast prawdą, że przerwanie ciąży w Polsce jest obecnie całkowicie zakazane, jak próbowano to wmówić opinii publicznej. Po wydaniu orzeczenia TK aborcja pozostaje dopuszczalna w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki oraz gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego.

Warto również pamiętać, że zgodnie z:

Artykuł 152 Kodeksu karnego

§ 1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania.

§ 3. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.


Źródło grafiki tytułowej: facebook.com/aborcyjnydreamteam

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy