Polska na nowo staje się obszarem rywalizacji mocarstw

Wraca koszmar geopolitycznego położenia Polski. W okresie międzywojennym Adolf Bocheński pisząc swoje dzieło „Między Niemcami a Rosją” podkreślał, iż strategicznym celem Polski na jej granicach powinno być stworzenie jak największej ilości organizmów państwowych, które się nawzajem neutralizują. Dzisiaj jesteśmy świadkami aktywnych działań, których skutkiem jest daleko idąca wasalizacja Białorusi przez Rosję i niepewność co do przyszłości wschodnich terenów obecnej Ukrainy.

Przez ostatnie trzy dekady rywalizacja Zachodu z Rosją toczyła się na terenie państw bałtyckich, Białorusi, Ukrainy i Mołdawii. Polskie elity na tyle były pewne niezmienności tego stanu rzeczy, że praktycznie do 2015 roku przez ostatnie dekady rozbrajały „ścianę wschodnią” z jednostek wojskowych oraz infrastruktury wojskowej. W głowach naprędce tworzonych przez rządy „strategów” rodziła się wizja polskiej ekspansji politycznej i gospodarczej na wschód, przy jednoczesnym osłabianiu Rosji. Problem jednak polegał na tym, iż aby wylewać ekspansję w jakimś kierunku trzeba mieć do tego niezbędne atrybuty. Tu jednak nie było ani siły gospodarczej, ani militarnej nie mówiąc już o potędze dyplomatycznej. W rzeczywistości z ośródka siły Polska stała się ośrodkiem wpływów i po części zderzakiem.

Wspomniany Bocheński zwracał uwagę już w okresie międzywojennym, iż połączenie w jeden organizm państwowy dwu odłamów ukraińskich w jednym państwie tj. Donbasu i Małopolski Wschodniej doprowadzi do relacji przypominających wzajemne odnoszenie się Chorwatów i Serbów, czyli do trwałych napięć wewnątrz państwowych.

Inaczej jest w przypadku Białorusi. Tracimy właśnie na wschodzie dotychczas w miarę neutralne dla Polski państwo i tym samym przesuwamy granicę zgniotu interesów mocarstw za zachód, czyli na nasze terytorium. Jest to jeden z największych błędów geopolitycznych ostatnich lat. Tu już nie chodzi o ponowną budowę u naszych wschodnich granic machiny wojennej, bo to naturalny skutek stania się obszarem zgniotu. O wiele gorszym scenariuszem, który będzie się realizował jest gra służbami, uchodźcami, przestępczością zorganizowaną czy też nasilającą się wojną informacyjną. Dlaczego do tego doszło?

W Polsce jest owczy pęd do natychmiastowego sukcesu. Dotyczy to nie tylko polityków, dla których maksymalną perspektywą czasową jest wizja najbliższej kadencji, ale także ta choroba trawi nasze młode służby specjalne. Tak młode, bo w wielu obszarach została zerwana ciągłość operacyjna. Tymczasem mamy do czynienia z przeciwnikiem, który gra służbami i państwem, które zachowało swoje zdolności operacyjne i percepcje strategiczną jeszcze z czasów ZSRR.

Mamy także inny problem. Mianowicie Litwa będąca członkiem NATO i UE prowadzi politykę mocarstwową. Tak mocarstwową! Mając krytyczne położenie strategiczne, zasoby osobowe średniego polskiego województwa rywalizuje z Rosją na warunkach partnerskich wciągając w to Polskę, a jednocześnie traktując Warszawę jako młodszego brata dworując sobie z praw mniejszości polskiej w tym państwie.

Z drugiej strony mamy pogrążoną w kryzysie gospodarczym i społecznym Ukrainę, która właśnie od strony Białorusi otrzymuje kolejne kilkaset kilometrów granicy faktycznie z Rosją. Brak w tym państwie jednoznacznej wizji do czego dąży powoduje, iż ścierają się tam różne prądy wizji przyszłości państwa. Od federacji, poprzez unitarność aż do narodowego państwa w wizji Ukraińców w zachodniej części tego kraju. O głębszej integracji politycznej z Polską nikt tu nie myśli.

Segmentowe (państwowe) przesuwanie wpływów Rosji na zachód Europy powoduje, że na nowo myślenie z okresu międzywojennego wróci na salony Warszawy, gdyż nikt nie da gwarancji, że Unia Europejska w tym formacie przetrwa następne dekady.

Kazimierz Ujazdowski pisząc wstęp do cytowanej książki zwrócił uwagę, iż Adolf Bocheński podawał krytyce wielkie iluzje polityki polskiej, które biorą życzenia za rzeczywistość i oddalają uwagę od tego, co stanowi o istocie problemu bezpieczeństwa państwa.

Dzisiaj widzimy, iż wiele naszych życzeń nie podpartych realną oceną geopolityczną skutkuje ponownym przesunięciem na tereny polskie linii zgniotu światowych mocarstw.

Problemem wielu polskich polityków i strategów jest to, że za mało znają klasykę strategii, a nie jest ona tożsama z ideologią.


Źródło zdjęcia tytułowego: Kadr z filmu „Niezwyciężeni”

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy