Polska-Afryka, Afryka-Polska

Kilka tygodni temu polskie media obiegła wieść, że były poseł PO, Polski Razem i klubu parlamentarnego PSL-u zamierza kandydować na urząd prezydenta Nigerii. Choć John Godson, bo o nim mowa, nie zasiada w polskim parlamencie już od kilku lat, jego sukces byłby pewnym ewenementem. Uświadomiłby szerszej publiczności, że nawet przepisy FIFA dotyczące zmiany przez piłkarzy przynależności reprezentacyjnej w piłce nożnej wprowadzają w tym względzie większe restrykcje. Jak na świecie postrzegane są przypadki transferów międzynarodowych na rozmaitych szczeblach hierarchii politycznej?

Powszechnie wiadomo, że prezydentem USA może być tylko osoba urodzona na terytorium, nad którym Waszyngton ma jurysdykcję. Wynika to z fragmentu art. 2 amerykańskiej ustawy zasadniczej, który w całości poświęcony jest prezydentowi: 

„Nikt nie może zostać wybrany na urząd prezydenta nie będąc obywatelem Stanów Zjednoczonych od urodzenia albo w czasie uchwalania niniejszej konstytucji”. 

Obywatelstwo USA jest ustalone na zasadzie prawa ziemi (ius soli), a nie prawa krwi (ius sanguinis), stąd swego czasu tak ogromną temperaturę miała dyskusja na temat certyfikatu urodzenia byłego prezydenta Baracka Obamy. Niektórzy twierdzili, że urodził się w Kenii, a nie na Hawajach. Tak surowe prawo nie obowiązuje już polityków pełniących funkcję w administracji prezydenta lub gubernatorów stanowych – pamiętamy chociażby przypadki Zbigniewa Brzezińskiego czy Arnolda Schwarzeneggera. 

Przypadek John’a Godson’a jest jednak bardziej skomplikowany. Konstytucja USA nie mówi co stałoby się, gdyby osoba urodzona w USA (a więc obywatel) była członkiem parlamentu innego kraju, a następnie chciała zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych. 

Przykładem niosącym za sobą nieco więcej analogii do omawianej przez nas sytuacji jest historia Michaiła Saakaszwilego. Były prezydent Gruzji wyprowadził się na Ukrainę i uzyskał obywatelstwo tego kraju. Wkrótce potem został mianowany gubernatorem obwodu odeskiego, a swego czasu był nawet lansowany na ukraińskiego wicepremiera. W zeszłym roku natomiast ubiegał się (nieskutecznie) w wyborach parlamentarnych o fotel premiera swojego macierzystego kraju. Ciekawie uzasadniał swoją podwójną lojalność

Dla mnie losy Ukrainy i Gruzji są nierozłączne (…) Nie wybieram między dwoma krajami, moja walka trwa i tam, i tam”. 

W międzyczasie jednak Saakaszwili miał problemy z władzami i prawem gruzińskim – Ukraina musiała nawet odmówić jego ekstradycji. Potem poróżnił się z Petro Poroszenką i został pozbawiony obywatelstwa ukraińskiego (kilka lat później zostało mu ono przywrócone). Start w zeszłorocznych wyborach też miał niekomfortowy, jako że jest w Gruzji skazańcem poszukiwanym listem gończym oraz… pozbawionym obywatelstwa gruzińskiego. 

Pech najwidoczniej prześladuje zagranicznych polityków usiłujących robić karierę na Ukrainie – dość wspomnieć jeszcze perypetie prawne Sławomira Nowaka. Były sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, szef gabinetu politycznego Donalda Tuska i minister transportu, a następnie na Ukrainie prezes tamtejszej agencji drogowej Ukrawtodor. 

Ciekawe unormowania dotyczące obcokrajowców panują w państwach Unii Europejskiej. W wyborach samorządowych obywatele innych krajów UE mają prawo do kandydowania w miejscu swojego zamieszkania, bez potrzeby przyjmowania obywatelstwa kraju, w którym mieszkają. Czasami jednak konieczne może okazać się złożenie zaświadczenia o braku przeciwwskazań do kandydowania w kraju ojczystym. 

Bierne prawo wyborcze zawsze dotyczy organów stanowiących jednostki samorządu terytorialnego. Niektóre kraje zastrzegają sobie jednak wymóg obywatelstwa, jeżeli chodzi o kandydatów do organów wykonawczych (w Polsce są nimi: wójt, burmistrz albo prezydent), a także ich zastępców i innych członków zarządu danej jednostki. 

W wyborach do Parlamentu Europejskiego również można kandydować w miejscu, w którym się mieszka, bez konieczności posiadania obywatelstwa kraju zamieszkania. Taki kandydat musi być traktowany na równi z osobami, mającymi obywatelstwo kraju, w którym kandydują. 

John Godson w przypadku zwycięstwa na pewno nie utraci polskiego obywatelstwa, chyba że sam się go zrzeknie – wynika to wyraźnie z brzmienia art. 34 ust. 2 Konstytucji oraz z ustawy o obywatelstwie polskim. 

Wielu naszych rodaków zapewne kibicuje jego kandydaturze, tym bardziej że Nigeria to jedno z państw o największym potencjale gospodarczym i ludnościowym na świecie. Sam zainteresowany przyznaje jednak, że materialnie nie mogą przyczynić się do jego zwycięstwa, gdyż według nigeryjskiego prawa zabronione jest finansowanie kampanii wyborczej ze środków zagranicznych. 

Sytuacja, w której ktoś robi karierę polityczną w więcej niż jednym państwie zawsze musi budzić pytania, wobec kogo jest się bardziej lojalnym. Jakie informacje posiadał w trakcie wykonywania pracy w poprzednim kraju (np. w komisjach parlamentarnych) oraz w jaki sposób będzie wykorzystywał te informacje w przypadku sukcesu politycznego odniesionego gdzie indziej. Dlatego przypadek przyszłego kandydata na prezydenta Nigerii może być przedmiotem analizy niejednego funkcjonariusza państwowego w Warszawie i w Abudży. 

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy