Pokój szczęśliwość i kartka z kalendarza

„Pokój szczęśliwość, ale bojowanie byt nasz podniebny” – pisał w przejmujący sposób Mikołaj Sęp Szarzyński w „Sonecie IV”. Barokowy poeta, urodzony niedaleko Lwowa, miał na myśli wewnętrzną walkę człowieka z własnymi słabościami, ze złem, z popędami, z gniewem, ale myśl jego można przenieść do czasów współczesnych. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że byt nasz podniebny, czyli ziemski, to czas pokoju. Wojna jednak, podobnie jak zło, niesprawiedliwość, podłość, głód, cierpienie, choroba, były, są i będą częścią ludzkiego losu. Są częścią ludzkiego, podniebnego życia.

Pojawiają się odwieczne pytania, jedne z najistotniejszych w ludzkim życiu: W jaki sposób przekuć zło w dobro? Jak z tragicznych doświadczeń wyjść cało, wyjść obronną ręką w sensie filozoficznym? Jak pozostać człowiekiem w nieludzkich czasach? Jak reagować na zło, bezprawie? W jaki sposób nie pozwolić, by zło zniszczyło, wypaliło nas wewnętrznie? Jak pod dotknięciem zła nie zamienić się w kamień, nie stać się nieczułym? Jak nie zobojętnieć? Jak nie pozwolić złu, by podsycało nasze wewnętrzne demony?

Gotowe odpowiedzi podsuwa przykład austriackiego psychiatry i filozofa Viktora Frankla. Więzień obozów koncentracyjnych, m. in. Auschwitz i Dachau, człowiek, którego żona zginęła w Bergen-Belsen, matka i brat w Auschwitz, a ojciec w Terezinie, człowiek doświadczony najokrutniejszymi traumami XX wieku. Już podczas swojego pobytu w obozach koncentracyjnych obmyślał koncepcję logoterapii, oryginalnej metody psychoterapeutycznej mające swoje korzenie w filozofii i humanizmie, podkreślającej ogromną rolę odpowiedzialności człowieka za własne czyny i rolę ludzkiej sprawczości w ogóle. Po wyzwoleniu z obozu koncentracyjnego w ciągu dziewięciu dni napisał książkę „Człowiek w poszukiwaniu sensu” – przejmujące świadectwo swojej bezpośredniej styczności ze złem, a jednocześnie opis metod, jak nie pozwolić, by zło unicestwiło w człowieku jego człowieczeństwo.

Frankl pisze jasno: walka ze złem, to przede wszystkim aktywna pomoc, odłożenie na bok własnych traum, własnych lęków, to niegenerowanie dodatkowych negatywnych emocji, to postawa czynna, aktywna, oferowanie konkretnego wsparcia.

My, którzy żyliśmy w obozach koncentracyjnych, pamiętamy ludzi, którzy chodzili po barakach, pocieszając innych, oddając ostatni kawałek chleba. Być może było ich niewielu, ale są oni wystarczającym dowodem na to, że człowiekowi można zabrać wszystko za wyjątkiem jednej rzeczy: ostatniej z ludzkich wolności – wyboru własnej postawy w każdych okolicznościach, wyboru swojej drogi.

Viktor Frankl, psychiatra i filozof.

Frankl postuluje wyjście z kokonu własnych obaw i ograniczeń:

Nasza tożsamość nie wynika ze skupienia się na własnym ‘ja’, ale z poświęcenia się jakiejś sprawie, odnalezienia samego siebie dzięki wykonaniu konkretnego zadania”, przekierowuje uwagę na innego człowieka, na jego potrzeby: „Im bardziej zapominamy o sobie – oddając się sprawie, której pragniemy służyć, bądź też osobie, którą pragniemy kochać – tym głębsze jest nasze człowieczeństwo i tym bardziej urzeczywistniamy swój potencjał.

Viktor Frankl, psychiatra i filozof.

Zło i cierpienie można traktować jako wyzwanie, jako zaproszenie do działania, wtedy nie koncentrujemy się na nim, ale aktywnie minimalizujemy jego działanie. Życie ludzkie w pojęciu Frankla przypomina zadanie, misję, którą trzeba wykonać, a sen o osiągnięciu harmonii to szkodliwa mrzonka:

„(…) za wysoce błędne i niebezpieczne uważam przekonanie, jakoby człowiek potrzebował przede wszystkim równowagi lub, jak się to określa w biologii, homeostazy rozumianej jako stan pozbawiony wszelkich napięć. Tym, czego człowiek naprawdę potrzebuje, nie jest stan wewnętrznej równowagi, lecz raczej wewnętrzna walka, dążenie do osiągnięcia wartościowego dlań celu czy realizacji swobodnie wybranego zadania.”

Najgorsze w podstępnym działaniu zła jest właśnie zaszczepienie w człowieku poczucia braku sensu ludzkiego życia. Istnienie zła jest, podobnie jak pisze Sęp Szarzyński, czymś, czego nie da się wyrugować, najistotniejsza jest nasza reakcja na zło.

W obrazowy sposób austriacki psychiatra pokazuje postawę pesymisty i optymisty:

„Pesymista przypomina człowieka, który z lękiem i smutkiem obserwuje, jak wiszący na ścianie kalendarz, z którego codziennie zdziera jedną kartkę, z każdym dniem staje się coraz cieńszy. Z drugiej zaś strony ktoś, kto aktywnie stawia czoła życiowym problemom, jest jak człowiek, który zrywa kolejną kartkę z kalendarza, następnie z pietyzmem odkłada ją do teczki, gdzie przechowuje już inne, sporządziwszy uprzednio na odwrocie krótką notatkę o charakterze wpisu do dziennika.”

Nie ulega wątpliwości, iż wojna jest złem, przynosi ból, śmierć, traumę, ale jednocześnie wojna pokazuje, iż w sytuacjach granicznych można liczyć na drugiego człowieka, wyzwala pokłady dobra, generuje bezinteresowną pomoc, jednoczy, a tym samym tragiczne skutki zła zostają w jakimś stopniu zminimalizowane, co daje nadzieję.

W trudnych chwilach skoncentrujmy się na działaniu, na pomocy, która może przyjmować różne formy. Nie koncentrujmy się na cierpieniu, na wojnie, na przekazach medialnych, na politycznych podziałach, nie upadajmy na duchu, nie podlegajmy panice, nie pławmy się w cierpieniu, nie podziwiajmy ogromu zła, bo tym osiągamy jedynie to, iż rośnie ono w siłę, rozprzestrzenia się, zatruwa nas samych. Zapomnijmy o własnych lękach, bo przecież „bojowanie to byt nasz podniebny”, wpisany w nasze życie. Oferujmy wsparcie każdemu, kto tego potrzebuje, nie oglądajmy się na innych, nie rozliczajmy innych z pomocy, ale sami działajmy w taki sposób, by nasza krótka notka na odwrocie kartki z kalendarza miała sens.

Viktor Frankl zmarł w wieku 92 lat, był autorem 39 książek, które pomogły milionom ludzi zmierzyć się z traumatycznymi doświadczeniami i całym swoim życiem dał świadectwo temu, iż człowiek ma w sobie siłę pokonywać zło.  

źródło fot. unsplash.com

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy