O co walczyli Żołnierze Wyklęci?

Systematycznie, ze szczególnym uwzględnieniem przełomu lutego i marca, w środowiskach lewicowych przytaczane są opinie o szowinizmie Żołnierzy Wyklętych, ich rzekomej walce o „czystą etnicznie” Polskę. Jakie zatem poglądy mieli Wyklęci?


21 sierpnia br. we wpisie na Twitterze poseł Lewicy i socjolog dr hab. Maciej Gdula odniósł się do historii żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego, pisząc: „Cały kult tzw. żołnierzy wyklętych służy gloryfikacji ludzi dokonujących mordów na Żydach czy Białorusinach w imię stworzenia czystego narodu polskiego. Dlatego ten kult jest nieakceptowalny dla kogokolwiek, kto chce Polski bez etnicznych obsesji i otwartej”.

„Wyklęci” zaaprobowani przez SLD

Termin „Żołnierze Wyklęci” to początkowo publicystyczne określenie dla zbrojnych form oporu społeczeństwa polskiego w okresie powojennej dominacji komunistycznej władzy. Swoje źródło nazwa ta wywodzi z lat dziewięćdziesiątych, jednak systematycznie zyskiwała popularność i w konsekwencji znalazła się w nazwie święta państwowego ustanowionego z inicjatywy śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2011 r. w celu upamiętnienia bohaterów drugiej konspiracji – Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. W ustawie z dnia 3 lutego 2011 r., przyjętej przez Sejm RP również przy poparciu ówczesnych posłów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a podpisanej przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, Wyklętych określono jako: „bohaterów antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”.


Według szacunków historyków w powojennym podziemiu walczyło i działało od 120 do 180 tysięcy osób. Siłą rzeczy środowisko to nie stanowiło ideologicznego monolitu, a przez szeregi konspiratorów przewijali się żołnierze o różnych przekonaniach politycznych, zarówno prawicowych, jak i lewicowych.


Przytłaczająca większość żołnierzy i działaczy drugiej konspiracji wywodziła się ze Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej, stanowiącej w okresie okupacji niemieckiej zbrojne ramię Polskiego Państwa Podziemnego. Warto zaznaczyć, że ZWZ-AK w zamiarze kierownictwa Polski Podziemnej oraz rządu RP na uchodźstwie miało zachowywać apartyjny charakter, choć w jego skład w wyniku akcji scaleniowej weszły organizacje wojskowe partii politycznych – m.in. pepeesowska Gwardia Ludowa, endecka Narodowa Organizacja Wojskowa czy ludowe Bataliony Chłopskie – zachowując wszelako własną tożsamość ideową. Dla zdecydowanej większości żołnierzy ustrój polityczny, społeczny, ekonomiczny niepodległej Polski stanowił kwestię drugorzędną, a o przynależności do poszczególnych organizacji decydował częstokroć przypadek.


WiN – polityczna platforma dla AK

Po przetoczeniu się przez ziemie polskie frontu w latach 1944-1945, szczególnie zaś po dekompozycji podziemia w wyniku akcji „Burza” i rozwiązaniu AK, doszło do akcji scaleniowej à rebours – rozpadu dotychczasowych ogólnopolskich struktur konspiracyjnych i działania lokalnych dowódców podziemia na własną rękę. Wobec zagrożeń wynikających z takiego obrotu spraw podjęto decyzję o utworzeniu Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj z płk. Janem Rzepeckim na czele, mającej na celu wtłoczenie w ramy organizacyjne spontanicznej samoobrony poakowskich oddziałów skierowanej przeciwko komunistycznemu bezprawiu i będącej reakcją na prześladowanie dawnych żołnierzy AK, następnie zaś – po rozwiązaniu Delegatury – kierownictwo podziemia utworzyło 2 września 1945 r. Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. W zamierzeniu twórców WiN stanowić miał nie tyle organizację zbrojną – tę zamierzano ograniczyć do minimum, a wręcz zrezygnować z niej – co platformę społeczno-polityczną dla byłych żołnierzy Armii Krajowej i funkcjonariuszy Polskiego Państwa Podziemnego, w ramach której będą mogli realizować swoje cele. Do tego potrzebne było przeprowadzenie zagwarantowanych w Jałcie wolnych wyborów, stąd wśród najważniejszych haseł WiN-u znalazło się: „Wyborów sfałszować nie damy!”. Ostatecznie w ramach Zrzeszenia WiN działały jednak silne oddziały leśne, szczególnie liczne na Lubelszczyźnie, Białostocczyźnie i Mazowszu, a więc na terenie Obszaru Centralnego organizacji. Jak do tego doszło, że struktura, początkowo mająca na celu walkę pokojowymi środkami, ostatecznie stała się konspiracją o charakterze zbrojnym? W odpowiedzi na to pytanie warto przywołać słowa kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, dowódcy oddziałów partyzanckich AK-DSZ-WiN, który pisał: „Dlaczego więc powstała partyzantka? Jest faktem niezaprzeczalnym, że powodem powstania partyzantki były owe bezwzględne i krwawe metody komunistyczne. I tylko one. Jako żołnierz przywiązywałem zawsze wielką wagę do dyscypliny i nigdy nie zrobiłem czegoś, co sprzeciwiałoby się rozkazom moich władz: w tym wypadku czułem się żołnierzem AK i należało coś robić. Istniejące warunki zmuszały do jakiejś decyzji: albo myśleć tylko o własnym przetrwaniu i czekać, co dalej będzie, albo brać czynny udział w wytwarzającym się ruchu obrony”. Próby podejmowania „normalnego” życia przez żołnierzy podziemia kończyły się często w najbliższym Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.

Jakie cele przyświecały kierownictwu Zrzeszenia WiN – największej organizacji okresu powojennego? Przy tworzeniu jej programu w „Kwestionariuszu programowym ruchu WiN” zawarto wskazówki, że ma być to program „uwzględniający i wykorzystujący wszystkie najbardziej wartościowe zdobycze dorobku polskiej myśli politycznej, zarówno czołowych wielkich polityków jak i głównych ruchów politycznych zorganizowanych w Polsce jak socjalizm PPS-u, agraryzm PSL-u a nawet w pewnej mierze nacjonalizm SN lub pewien solidaryzm Stronnictwa Pracy”. W sposób bezpośredni nawiązywano do politycznego oblicza Polskiego Państwa Podziemnego, które tworzyły cztery wymienione wyżej partie, a których najbardziej pełne postulaty zaprezentowano w Deklaracji Rady Jedności Narodowej „O co walczy Naród Polski?” z marca 1944 r. W „Kwestionariuszu…” czytamy dalej o wizji przyszłej Polski:

„Będzie to Polska Sprawiedliwości społecznej, Polska do głębi demokratyczna, wolna od strachu i nędzy z wolnością słowa i organizowania się dla jej dobra, Polska równych szans początkowych i równego startu życiowego, Polska realizująca równe prawa do pracy i godziwego dochodu, Polska zasobna, zjednoczona wspólnym wysiłkiem całego Narodu w pracy i działania dla uchronienia jej od dalszych tak strasznych jak obecne doświadczenia”.


Z kolei na łamach „Orła Białego”, pisma Obszaru Południowego WiN, deklarowano: „Walczyć będziemy o prawdziwą wolność polityczną, a zatem (…) o nieczynienie różnicy z powodu pochodzenia, narodowości, rasy i religii”. Śp. prof. Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, tak podsumował oblicze ideowe IV Zarządu Głównego WiN: „Było to wymieszanie tradycji ruchu ludowego z koncepcjami socjalistycznymi, ideą Międzymorza i z mocną obecnością mesjanizmu katolickiego”. Podkreślić należy także fakt, że żołnierze oddziałów leśnych w zdecydowanej większości nie byli – jak głosiła propaganda komunistyczna – przedstawicielami szlachty, ale chłopskimi i robotniczymi synami, którzy pozytywnie reagowali na hasła programowe istniejącego legalnie Polskiego Stronnictwa Ludowego, z którym zresztą WiN nawiązał nieformalną współpracę, szczególnie aktywną na szczeblu lokalnym.


Kryterium etniczne czy polityczne?

Osobne zagadnienie stanowią oddziały leśne podporządkowane lub identyfikujące się z drugą co do wielkości organizacją powojenną w Polsce, a więc Narodowym Zjednoczeniem Wojskowym, powstałym jesienią 1944 r. pod egidą Stronnictwa Narodowego.


Zaznaczyć należy fakt, że analiza pism środowisk endeckich z okresu wojny i powojnia prowadzi do wniosku, że kłamstwem jest jakoby narodowcy zamierzali przeprowadzać czystki etniczne na mniejszościach narodowych.


Domagano się wszelako ukarania przedstawicieli tych mniejszości, również Białorusinów, Żydów czy Ukraińców, którzy zaangażowali się w kolaborację z którymkolwiek z okupantów. Adam Doboszyński, jeden z ideologów ruchu narodowego, pisał jednoznacznie w roku 1947:



„Polska czekać musiała tysiąc lat na pojawienie się hasła, że Rzeczpospolita zamieszkała być powinna wyłącznie przez Polaków. Hasło to wysunęła i urzeczywistniła u nas dopiero agentura sowiecka; nie znajdziemy go u żadnego z polskich myślicieli”.

Konflikt, w którym uczestniczyli żołnierze podziemia, również o charakterze narodowym, nie miał zatem charakteru etnicznego czy wyznaniowego, a jedynym kryterium współpracy bądź walki stawał się stosunek do niepodległości Rzeczpospolitej.

Urzeczywistnieniem wielonarodowościowego i wielowyznaniowego charakteru drugiej konspiracji stali się Żołnierze Wyklęci niebędący etnicznymi Polakami lub katolikami, wśród nich m.in.: płk Antoni Olechnowicz „Pohorecki” (Tatar, komendant Ośrodka Mobilizacyjnego Wileńskiego Okręgu AK), mjr Stanisław Ostwind-Zuzga „Kropidło” (Żyd, oficer NSZ), ppor. Anatol Radziwonik „Olech” (prawosławny, dowódca struktur konspiracyjnych na Nowogródczyźnie), ppor. Mikołaj Kuroczkin „Leśny” (prawosławny, zastępca kpt. Romualda Rajsa „Burego”, oficer NZW), ppor. Włodzimierz Jurasow „Wiarus” (prawosławny, podkomendny kpt. Romualda Rajsa „Burego”, oficer NZW), ppor. Lidia Lwow „Lala” (Rosjanka, oficer 5. Wileńskiej Brygady AK), Dymitr Ilienko „Czarny” (Rosjanin, dowódca oddziału „Wiarusy”) czy NN „Peter” (Alzatczyk, podkomendny ppor. „Olecha”).


Byli oni ostatnią emanacją sienkiewiczowskiej Rzeczpospolitej, w której nie narodowość czy wyznanie były probierzem człowieczeństwa, ale przywiązanie do idei wolności.


Fot. Oddział ppor. Henryka Jastrzębskiego ps. „Zbych”, w środku Komendant Powiatu „Podhale” NZW ppor. Tadeusz Narkiewicz „Ciemny”, wiosna 1947 r.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy