Nadgorliwość i jej następstwa

Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. Wałbrzyscy politycy lokalni chcieli być gorliwsi w walce z pandemią COVID-19 niż rząd i podjęli uchwałę w sprawie obowiązku szczepień dla mieszkańców. Wszystko w celu szybszego pokonania wirusa i zwrócenia uwagi na niski poziom społecznego zainteresowania szczepieniami. Nie dość jednak, że naruszyli prawo, to jeszcze dali paliwo do buntu społecznego. Teraz zmagają się groźbami oraz proszą Policję o ochronę. 

Kilka słów o uchwale

Uchwała, która zelektryzowała opinię publiczną dolewając oliwy do ognia w sporze proszczepionkowców z antyszczepionkowcami została podjęta przez Radę Miejską Wałbrzycha 29 kwietnia 2021 r. Już sam § 1 uchwały jest zredagowany w taki sposób, że bez znajomości kontekstu oraz intencji radnych, mógłby stanowić przestrzeń do rozbieżnych interpretacji. Zgodnie z nim: 

„wprowadza się obowiązek wykonywania szczepień przeciwko COVID-19 przez mieszkańców Miasta Wałbrzycha powyżej 18 roku życia oraz inne osoby powyżej 18 roku życia, które nie zamieszkują w Wałbrzychu, a wykonują pracę na terenie miasta Wałbrzycha.” 

Czy to znaczy, że mieszkańcy Wałbrzycha mają obowiązek zaszczepić siebie, czy że obowiązek szczepić innych? W kolejnych paragrafach uchwała zawiera informacje o sposobie rejestracji na szczepienie oraz miejscu wykonywania szczepień, a także postanowienia w zakresie jej obowiązywania.  

Na czym polega niezgodność z prawem?

Jako podstawę prawną uchwały wskazano art. 40 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym oraz art. 41 ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym (Wałbrzych jest miastem na prawach powiatu). Zgodnie z nią, w zakresie nieuregulowanym w odrębnych ustawach lub innych przepisach powszechnie obowiązujących rada gminy może wydawać przepisy porządkowe, jeżeli jest to niezbędne dla ochrony życia lub zdrowia obywateli oraz dla zapewnienia porządku, spokoju i bezpieczeństwa publicznego. 

Uzasadnienie krytykowanej uchwały na pierwszy rzut oka obszernie popiera rozwiązanie w niej zastosowane, wykazując spełnienie wszystkich przesłanek zawartych w powołanym przepisie, w tym zawiera stwierdzenie, że „w obecnie obowiązujących przepisach prawa ustawodawca nie uregulował zagadnień dotyczących wprowadzenia obowiązku wykonywania szczepień przeciwko COVID-19”. 

Takie i inne mądrości, dla nieobeznanego z prawem czytelnika, mogą stwarzać pozór legalności uchwały. Jednak każdy, kto sięgnie do wiedzy na temat innych aktów prawnych odkryje, że zacytowanie twierdzenie jest oczywiście nieprawdziwe. Zakres regulacji zagadnień, których dotyka uchwała pokrywa się bowiem z zakresem rzeczywistości społecznej już uregulowanym w innych aktach prawnych i to wyższego rzędu: w ustawie oraz w rozporządzeniu. 

Chodzi tu o ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz wydane na jej podstawie rozporządzenie w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych. Rozporządzenie to w § 2 zawiera katalog chorób zakaźnych, które są objęte obowiązkiem szczepień ochronnych. W katalogu tym nie wymieniono COVID-19, zatem szczepienie na tę chorobę jest dobrowolne.

Co więcej, ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi w art. 17 ust. 10 pkt 1 jasno i jednoznacznie wskazuje, że organem posiadającym wyłączną kompetencję do określania wykazu chorób zakaźnych objętych obowiązkiem szczepień ochronnych jest Minister właściwy do spraw zdrowia. Zaś aktem prawnym, w którym obowiązek taki się w prowadza, jest rozporządzenie ministra. A nie uchwała Rady Miejskiej w Wałbrzychu.

Tylko z tych przyczyn (a inne usterki uchwały również można wykazywać), komentowaną uchwałę należy uznać za rażąco naruszającą prawo. I nie jest to odosobniona opinia autora niniejszego tekstu.

Lex imperfecta

Niezależnie od wskazanych wyżej wad, omawiana uchwała nie zawiera również jakiejkolwiek sankcji za naruszenie obowiązku przez nią nakładanego; nie przewiduje też możliwości jego egzekwowania. Jak usłyszeć można było z ust wałbrzyskich polityków, ich intencją nie było karanie, tylko chęć wywarcia nacisku na społeczeństwo oraz wywołanie dyskusji na temat potrzeby ogólnokrajowego obowiązku szczepień. 

I w związku z tym podjęli wadliwą uchwałę, która najprawdopodobniej szybko zostanie uchylona w trybie nadzorczym. Błyskotliwy dobór środków edukacyjnych. 

A następstwa mogą być przeciwne do zamierzonych

Niestety. Bo znaczna część społeczności lokalnej poczuła się zagrożona – nie tylko w wymiarze otrzymania szczepionki, ale przede wszystkim co do poszanowania praw obywatelskich i wolności człowieka. 

Cała konstrukcja systemu prawnego budowana jest tak, aby o sprawach ważnych dla człowieka decydowała władza z odpowiednim mandatem, na odpowiednim szczeblu, dysponująca adekwatnym zapleczem intelektualnym i przeprowadzająca wszelkie zmiany z wyważeniem różnych dóbr prawnych. Tymczasem, jeżeli porządek ten jest wywracany przez jakieś lokalne gwiazdy, które chcą zabłysnąć medialnie w skali ogólnokrajowej, to spotyka się to z oburzeniem i mobilizacją przeciwników. Nie tylko tych dotychczasowych, ale też uprzednio biernych, wycofanych i niezaangażowanych. 

Opinie się polaryzują, obozy światopoglądowe zwierają szyki i zaczyna się awantura. Kiedy doda się do tego niezadowolenie społeczne gotujące się pod pokrywką obostrzeń sanitarnych krępujących codzienne życie, przepis na agresję i przemoc staje się gotowy. A potem rusza lawina gróźb, ludzie przechodzą do czynów i wielkie gwiazdy polityki lokalnej muszą prosić Policję o ochronę. Czy sprzyja to kampanii promującej szczepienia przeciwko COVID-19? I szerzej – w ogóle szczepienia, które przez lata uważane za gwarancję zdrowia publicznego, współcześnie coraz częściej są kwestionowane?

Odpowiedź zapewne znają radni Wałbrzycha.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy