Murzynek Bambo na kwarantannie?

„Afroamerykanin Bambo w Afryce mieszka, śniadą ma skórę ten nasz koleżka”…czy dużo jest przesady, w takiej hipotetycznej modyfikacji ulubionego przedszkolnego wierszyka?

Nie mam wiedzy czy Pani Ewa Tuwim-Woźniak – córka poety, zdecyduje się, podobnie jak spadkobiercy Agaty Christie na cenzurowanie twórczości ojca. Przypomnijmy, że na wniosek prawnuka Agathy Christie, we Francji zmieniono tytuł jednej z jej najpopularniejszych książek „Dziesięciu małych Murzynków”, na „Było ich dziesięciu”. 

Dodatkowo, zmieniony zostanie nie tylko tytuł, ale także nastąpi „pewne dostosowanie” treści powieści. Jak zaznacza spadkobierca praw autorskich Agathy Christie – korekta ma na celu „uniknięcie zranienia choćby jednej osoby”. Sformułowania Nigger (w polskiej wersji – Murzyn) zostaną zastąpione innymi. Wyspa Murzyna, na której rozgrywa się akcja, stanie się Wyspą Żołnierza, a Murzynki będą po prostu szeregowymi żołnierzami.

Czy nasz Murzynek Bambo, który zdaje się – może być na celowniku – jest zagrożony? Z punktu widzenia prawa – mało prawdopodobne.

Polskie ustawodawstwo

Niedawno do sprawy odniosła się Rada Języka Polskiego. Wg opinii dr hab. Marka Łazińskiego, prof. UW – odbiór słów „Murzyn” i „Murzynka” niegdyś neutralnych i podstawowych wśród możliwych nazw oznaczających osoby czarnoskóre, dziś niewątpliwie jest obarczony bagażem negatywnych konotacji”.

Rada jednak stwierdza, że nie jest jej rolą zakazywanie używania jakiegokolwiek słowa lub wyrażenia. Taka postawa, jej zdaniem, byłaby niezgodna z poglądami jej członków, „którzy nie uważają się ani za właścicieli polszczyzny, ani za osoby mogące ingerować w rozwój języka”. Nie mają oni prawa decydować o nacechowaniu poszczególnych słów, a jedynie analizować i opisywać to, jak są one używane przez społeczeństwo.

Kto więc by mógł? Wszystkie kwestie prawne związane z językiem polskim, reguluje Ustawa o języku polskim z dnia 7 października 1999. Wszelkie modyfikacje jej treści (a maja one miejsce bardzo często, czasem nawet kilka razy w roku) muszą zostać dokonane przez Sejm RP. Nie jest procedowany w tej chwili żaden projekt ustawy dotyczący zamienników słów „Murzyn”, „Czarny” czy podobnych.

Bardzo logicznie tłumaczyła to w wywiadzie z Magdą Fijołek (Rozrywka.Blog) – prof. Katarzyna Kłosińska, językoznawczyni z Uniwersytetu Warszawskiego, stojąca na czele Rady Języka Polskiego, a także poradni językowej PWN. Uzasadnia ona, że skoro są w Polsce ludzie, dla których słowo „Murzyn” jest obraźliwe, to ze zwykłej życzliwości nie powinno się go używać. Podkreśla, że jest wiele słów, które dla jednych są neutralne, ale dla innych wiążą się z negatywnymi skojarzeniami. Mówi:

„jeśli wiemy, że dane słowo może sprawić komuś przykrość, to go nie używamy przy tej osobie. Gdy rozmawiamy z kimś niskim, to nie mówimy o nim kurdupel, a gdy z kimś otyłym, to nie używamy pod jego adresem słów spaślak czy grubas”.

– prof. Katarzyna Kłosińska (Uniwersytet Warszawski)

Efekt Black Lives Matter

No właśnie – logika, umiar, życzliwość. Dawno temu Demokryt powiedział:

Właściwa miara pewniejsza jest od nadmiaru.

Demokryt

Świat bezdyskusyjnie zagalopował się w poprawności, wywołanej ruchem Black Lives Matter. O ile zasadnym wydaje się być deklaracja wielu białych aktorów, że nie będą dubbingować ciemnoskórych, azjatyckich bądź latynoskich postaci (m. in. Jenny Slate, Kristen Bell), o tyle usunięcie przez HBO Max „Przeminęło z wiatrem” ze swojej platformy – zdecydowanie zakrawa na przesadę. Na naszym polskim podwórku również podjęto rywalizację na stygmatyzowanie książek i filmów. Na przymusową kwarantannę pójdzie najpewniej „W pustyni i w puszczy” oraz Koziołek Matołek i kilku innych winowajców.

Machina rozpędziła się na całego i każdy dzień przynosi nowe zmiany, obostrzenia i poprawności. Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła właśnie nowe zasady określające to, czy dany tytuł będzie mógł powalczyć o Oscara w kategorii najlepszy film. Zaproponowane kryteria dotyczą parytetów dla kobiet i mniejszości rasowych oraz seksualnych w przemyśle filmowym. Nowe zasady określają, jaki procent aktorów i całej ekipy filmowej musi pochodzić z grup określanych jako niedostatecznie reprezentowane, do których zaliczono przedstawicieli mniejszości etnicznych i rasowych, społeczności LGBTQ, kobiety oraz osoby z niepełnosprawnościami.

Dobitnie spuentowała to aktorka Kirstie Alley: „Straciliście rozum? Czy możecie sobie wyobrazić, aby ktokolwiek mówił Pablo Picasso, co ma się znaleźć na jego obrazach?” 

Skoro wywołany został Picasso – to zacytuję jego kolegę po fachu – Salvadora Dali:

Jedyną rzeczą, jakiej świat nigdy nie będzie miał dość, to przesada.

Salvadora Dali

Często jest tak, że rozmyślanie bardzo długo nad jedna kwestią, powoduje obsesję na tym punkcie. Następuje natłok różnych (niekoniecznie trafnych) pomysłów, oraz koncepcji, które wymykają się logice. Jeżeli tego natłoku nie zatrzymamy, brniemy w absurd. Broniąc się, przed posądzeniem o przesadę – zanurzamy się coraz głębiej i głębiej… Kiedy wpędzimy się w ten stan, nie będziemy już w stanie przypomnieć sobie, kto lub co było „pacjentem zero” i kto pierwszy rzucił hasło: „a może zmienimy nazwę sosu i pasty do zębów”!

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy