Mrówka w słoiku

Do czego porównać można zmagania z depresją? Wyobraźmy sobie mrówkę, która znalazła się w słoiku. Próbuje się wydostać, wspina się po śliskiej ściance, a w końcu rezygnuje. Poddaje się i apatycznie spogląda na życie, które toczy się poza słoikiem. Ma wrażenie, że od świata zewnętrznego oddziela ją gruba ściana, niemożliwa do przejścia bariera, niewidzialny i niewyczuwalny dla innych szklany mur.

Pozornie docierają do niej sygnały z zewnątrz, pozornie słyszy dźwięki, widzi obrazy, ale wszystko jest jakby stłumione, ograniczone, bezbarwne, pozbawione smaku i zapachu. Mrówka nie ma kontaktu ze światem, staje się obojętna, chociaż właściwie wciąż bierze udział w życiu swojej społeczności, ale to tylko pozory.

Inne mrówki podchodzą do słoika, pukają i wołają: „Weź się w garść”, „Inni mają gorzej”, „Znowu wymyślasz”, „Idź się zabawić”. Z każdym wypowiedzianym w ten sposób zdaniem mrówka czuje się coraz bardziej samotna, niezrozumiana, przytłoczona i pozbawiona nadziei. Nie ma siły, żeby wstać, nie ma siły, żeby podnieść się, nie ma siły, by cokolwiek odpowiedzieć innym mrówkom. Nawet, jeżeli podejmie heroiczną walkę i zacznie się wspinać po śliskiej ściance słoika, zaraz znajduje się znów na jego dnie.

A inne mrówki wciąż stukają i dzielą się dobrymi radami: „Głowa do góry”, „Otrząśnij się”, „Potrzeba ci tylko odpowiedniej motywacji”. Mrówka w słoiku czuje się gorsza od innych, słabsza, czuje rozczarowanie samą sobą, czuje się skrajnie nieszczęśliwa, ma napady płaczu, zamyka się w sobie, przestaje interesować się innymi mrówkami. Każda, nawet najprostsza czynność urasta do rangi niewykonalnego zadania.

I znów natrętne stukanie w słoik: „Przecież nic się nie dzieje”, „Rusz się”, „Idź na spacer”, „Zrób coś z sobą”. A mrówka tymczasem zaczyna cierpieć na bezsenność, ma kłopoty z apetytem, chudnie, choć nie stosuje diet, czuje się niezdolna do niczego. Złemu nastrojowi zaczynają towarzyszyć objawy somatyczne: bóle głowy, bóle brzucha, nerwobóle.  

„Przestań się użalać nad sobą”, „Wyjdź do ludzi” – dochodzą głosy ze świata zewnętrznego. Smutek mrówki zamkniętej w słoiku staje się wszechogarniający, mrówka traci poczucie sensu istnienia, wycofuje się z relacji społecznych, unika kontaktów z innymi, nic nie jest w stanie wyrwać jej z apatii. Traci motywację do działania, widzi bezsens wszelkich swoich starań, jest jak sparaliżowana.

„Myśl pozytywnie”, „Wszystko będzie dobrze”, „Uśmiechnij się”, zewsząd bombardują ją wesołe głosy. Niektórzy w dobrej wierze starają się pomóc, ale nasza bohaterka nie potrafi się na niczym skoncentrować. Zaczyna mieć kłopoty z pamięcią, pojawiają się lęki, nieuzasadnione wyrzuty sumienia, a nawet myśli samobójcze. Ścianka słoika wydaje się sięgać nieba, staje się coraz bardziej śliska, przypomina wierzchołek góry nie do zdobycia. Poczucie bezsilności i bezradności jest coraz bardziej intensywne, wszechogarniające. Cierpienie staje się nie do wytrzymania.

***

Depresja to efekt nałożenia się wielu czynników: psychologicznych, genetycznych, biologicznych, środowiskowych. Może spotkać każdego z nas. Każdy z nas może być mrówką zamkniętą w słoiku. Warto obserwować siebie, ale także znajomych, przyjaciół, członków rodziny – depresja może przyjść niezauważona i wywołać prawdziwe spustoszenie w naszym życiu. To nie jest chwilowy spadek nastroju, to nie jest chwilowe przygnębienie, przejściowe wahania nastroju. To poważna przewlekła choroba, na którą narażone są dzieci, młodzież, dorośli i ludzie starsi. Dezorganizuje życie, niszczy życie prywatne i społeczne. Mają na nią również wpływ czynniki zewnętrznie – niepewna sytuacja społeczna, stres, presja w pracy i w szkole, przeciągająca się niepewność związana z izolacją podczas pandemii, a w końcu również widmo wojny.

Zauważ problem, zidentyfikuj go, nazwij go i zadbaj o odpowiednią pomoc. Depresja jest uleczalna, odpowiednie leczenie prowadzone przez specjalistów pozwala wydostać się z tego słoika, pozwala wrócić do siebie i wrócić do innych.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy