Morsowanie na śniadanie

Polacy niczego nie robią na pół gwizdka. Kiedy w telewizji popularność święcił Taniec z Gwiazdami – tańczyła cała Polska. Po tańcu przyszła moda na gotowanie. Na fali Kuchennych Rewolucji – wszyscy Polacy rzucili się do garów – każdy chciał być mistrzem patelni. Tu również popyt nakręcił podaż. Teraz na fali jest morsowanie.

Morsowanie w szortach lub piżamie

Właściwie morsowania – bo wyróżnia się zarówno morsowanie na mokro, jak i na sucho. O ile morsowanie w zimnej wodzie to nic nowego. Po prostu znany od lat sposób nabywania odporności poprzez krótką kąpiel w zimnej lub lodowatej wodzie. O tyle druga wersja to już (nomen omen) nie przelewki.

Czy to prawdziwa moda i utrzymująca się tendencja? Czy rozdmuchany jednorazowy przypadek z Babiej Góry, gdzie turystkę w skrajnej hipotermii – uratowano dosłownie w ostatniej chwili? Z pytaniem tym zwracam się do Prezesa GOPR, Pana Pawła Koniecznego.

P.K. … Zdecydowanie nie jest to jednorazowy przypadek. Moda na wbieganie na górskie szczyty w samej bieliźnie, pojawiła się kilka lat temu. Początkowo dotyczyła głownie zachodniej części kraju i Karkonoszy. W 2018 roku głośny był przypadek grupy 7 osób bliskich hipotermii, których ratownicy GOPR musieli znieść ze Śnieżki na plecach. Uczestnicy wyprawy – ubrani wyłącznie w bieliznę, uzasadniali swój wybryk próbą upodobnienia się do swojego guru Wim’a Hof’a.

(Sprawdzam sobie pana Wim’a i okazuje się, że to Iceman”, czyli „Człowiek lodu”, który jest odporny na niezwykle ekstremalne zimno. Na skutek jakichś przeżyć z dzieciństwa, wykształcił w sobie wyjątkową umiejętność kontroli temperatury ciała).

A.D. Dlaczego jednak wbieganie na Śnieżkę nie wystarczyło? Co powoduje, że nasi „Icemani” stawiają sobie poprzeczkę coraz wyżej i opanowują np. Tatry?

P.K…. zapewne chodzi o wyzwania. O ile na Śnieżce jest w miarę dobrze rozwinięta infrastruktura „pomocowa” – tzn. dość wysoko można podjechać kolejką, a na samym szczycie, jak i u podnóża góry, znajdują się budynki, w których można się ogrzać czy schronić – o tyle na szlakach w Tatrach – jest już pełne ekstremum.

Nie oceniam jednak intencji turystów i nie wiem czym się kierują, mogę jedynie stwierdzić, jak bardzo utrudnione jest udzielanie pomocy, przez naszych ratowników, w takich przypadkach. Zwykłe – najbardziej popularne skręcenie kostki, które jest nieomal codziennością w górach – staje się śmiertelnym zagrożeniem, kiedy – przy ujemnej temperaturze – oczekuje się na pomoc w samych szortach.

Każde wyjście w góry wymaga obiektywnej oceny ryzyka, wiedzy o spodziewanej pogodzie oraz przygotowania kondycyjnego i technicznego. Pamiętajmy, że ta sama wycieczka może być prosta, łatwa i wręcz banalna dla osoby przygotowanej i z doświadczeniem – a stać się może śmiertelną pułapką dla tych „zielonych” turystów, którzy wybrali się w góry – wstając od biurka i pracy siedzącej.

Osoby, z którymi mamy do czynienia w przypadku „suchego morsowania” często nie mają nawet ciepłych ubrań w plecakach. Pamiętajmy, że śmiertelne przypadki zdarzały się nie tylko w wysokich partiach gór – ale nawet przy zjeździe na jabłuszku z Gubałówki.

A.D.  To prawda. Taka tragedia zdarzyła się również w weekend na górce Szczęśliwickiej w Warszawie. Nie udało się uratować 12 latka, który spadając z sanek uderzył głową w drewniana ławkę. Całe szczęście, że jest lockdown i w górach jest mniej turystów. Ratownicy GOPR mają mniej pracy?

P.K. Mniej turystów? To rekordowy sezon w górach. My wręcz zaobserwowaliśmy znaczny wzrost ruchu turystycznego, co paradoksalnie jest spowodowane pandemią. Po pierwsze brak możliwości lub strach przed wyjazdem za granicę a po drugie chęć odreagowania pierwszego lockdown’u.

Dodatkowo moda na góry i odkrywanie miejsc, w których dotychczas niewiele się działo… Tak czy inaczej, ratownicy GOPR mają pełne ręce roboty. Podczas ostatniego weekendu, w samych tylko Beskidach, ratownicy GOPR przeprowadzili 16 wypraw i akcji ratunkowych, w Bieszczadach 3 wyprawy i 2 akcje ratunkowe, w Karkonoszach pomoc została udzielona 16 osobom, a grupa Krynicka przeprowadziła 2 wyprawy. Kiedy dodamy do tego jeszcze 8 akcji ratunkowych Grupy Podhalańskiej GOPR i 4 akcje Grupy Sudeckiej – robi się konkretna liczba.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy