Mińsk już nie rozwiąże problemów bezpieczeństwa Polski

Gdy w lecie 2014 roku w Donbasie doszło do krwawych walk pomiędzy separatystami a armią ukraińską wydawało się, iż porozumienie z 5 września tegoż roku w Mińsku wyhamuje wzajemne walki i ograniczy liczbę ofiar. Niestety samo porozumienie nie trwało zbyt długo. Ciężkie walki rozgorzały na nowo rozgorzały.

Po interwencji OBWE i agend ONZ przy wsparciu USA i Rosji 12 lutego 2015 roku zawarto kolejne porozumienie Mińsk II. Tutaj gwarantem ugody zostały poza Rosją i Ukrainą także Niemcy i Francja. Rosja i republiki separatystyczne traktowały Polskę jako stronę konfliktu wspierającą Ukrainę, dlatego też została ona wykluczona z układu. Białoruś i sam Mińsk po dużym sukcesie dyplomatycznym w postaci uzyskania statusu miejsca nadzorowania deeskalacji wojny w Donbasie stał się ważnym miejscem na mapie polityki wschodnioeuropejskiej.

Co prawda obie strony konfliktu w Donbasie nie dotrzymywały uzgodnień, ale osłabiało to nasilenie walk. Oczywiście dla obu stron wspomniane porozumienie nie było w rzeczywistości do przyjęcia i wykorzystano je do dania sobie czasu. Z jednej strony na rozbudowę armii ukraińskiej a z drugiej na wzmocnienie procesów integracji z Rosją separatystycznych republik.

Podobnie jak w czasie Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie w 2004 roku, czy też Euromajdanu w 2013 roku Polska odgrywała rolę strony wspierającej prozachodnie procesy integracji byłych republik radzieckich. Podobnie stało się także na Białorusi w związku z nieuznaniem wyników wyborów prezydenckich w 2020 roku.

Sam Łukaszenko nazywał Warszawę „inkubatorem mediów” która wspomaga protesty i destabilizowała państwo. W niektórych wypowiedziach wprost używał stwierdzeń, iż odbiera to jako agresję. W odwecie podjął działania uderzającej w polską mniejszość w tym kraju i jej działaczy.

Jednakże przymuszenie do lądowania w Mińsku samolotu lecącego z Aten do Wilna i aresztowanie obywatela tego państwa Romana Protasiewicza, który jako aktywny żołnierz walczył w batalionie ukraińskich nacjonalistów w Donbasie stało się przełomem, gdyż faktycznie wiele państw zachodu uznało to za akt państwowego terroryzmu i jeszcze bardziej postawiło Białoruś pod pręgieżem międzynarodowych sankcji.

Przedstawiciel Ukrainy w Grupie Kontaktowej Mińsk II, były prezydent tego państwa Leonid Krawczuk wprost stwierdził, iż Nie będziemy już latać na Białoruś, nawet nie będziemy mogli się tam dostać. Zatem biorąc pod uwagę obecną sytuację, dyktatorskie zachowanie samozwańczego prezydenta Białorusi (Aleksandra) Łukaszenki, jest oczywiste, że nie możemy nawet rozważać kwestii będącej przedmiotem dyskusji – platformy mińskiej. Na pewno będziemy szukać nowej lokalizacji”.

Tak więc obecna sytuacja na Białorusi i zamrażanie relacji tego państwa z Ukrainą wymusi z jednej strony odłożenie rozmów o deeskalacji sytuacji na wschodzie Ukrainy, a z drugiej wymusi znalezienie „neutralnego” państwa, gdzie mogłyby nadal trwać rozmowy formatu Mińsk II.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż Kijów od dłuższego czasu szukał powodów do zerwania tego porozumienia i rozpoczęcia rozmów nad nowym, uważając, iż poprzednie zapisy są obecnie niekorzystne dla Ukrainy. Zwłaszcza te dotyczące decentralizacji państwa, co w praktyce oznaczałoby jego regionalizację.

Jakie są tego konsekwencje z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski. Wydaje się bezapelacyjnie, iż Białoruś jest coraz bardziej wpychana w zależność polityczną, gospodarczą i dyplomatyczną od Rosji, a co za tym idzie także militarną.

Dotychczas Polska miała na wschód od swoich granic tylko jedno zdestabilizowane militarnie państwo, a mianowicie Ukrainę. Obecnie Białoruś z państwa w miarę neutralnego staje się obszarem wprost wyjściowym dla użycia armii rosyjskiej, która z jednej strony wydłuża granice zagrożenia dla Ukrainy a z drugiej dla Polski. W tragicznej sytuacji taki stan stawia także Litwę, której stolica Wilno jest zaledwie 30 km od granic Białorusi, a samo państwo staje się zagrożone z trzech stron a mianowicie od Królewca, Białorusi i morza. To w praktyce oznacza rzeczywisty brak możliwości jego obrony.

Istotniejszą w tym wszystkim sprawą jest to, że dochodzi do głębokiego podziału pomiędzy państwami, które w przeszłości stanowiły jeden organizm polityczny a mianowicie I Rzecząpospolitą.

Dla bezpieczeństwa Polski nie jest istotne, ile wojsk NATO będzie miało swoje bazy w naszym kraju, bo zawsze będzie i tak ich za mało, aby realnie pomóc w pierwszym tygodniu wojny. Ważniejsze jest to, że tracimy neutralną do tej pory Białoruś i przez to głębię strategiczną, a prawie milion Polaków na Białorusi staje się zakładnikami naszej polityki.

Dodatkowo zobowiązani jesteśmy bronić Litwy, która jak wspomniano jest nie do obrony, a na południowym wschodzie mamy Ukrainę pogrążoną w konflikcie w Donbasie, z upadającą gospodarkę i trwającą w trendach defragmentacją państwa.

Mińsk nie rozwiąże już jednego z najważniejszych problemów bezpieczeństwa Polski, a wprost odwrotnie pogłębi zagrożenia dla naszego państwa. Pytanie tylko, czy o taką w skutkach politykę wschodnią polskim elitom w ostatnich dekarchach chodziło?

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy