Media rządzą

Siła rażenia i oddziaływania mediów jest nieporównywalna do żadnej innej, demokratycznej władzy. Nikt i nic nie ma tak wielkiej mocy przebicia się do miliardów ludzi. Ich szczególna potęga polega na możliwości błyskawicznego informowania odbiorców, formowania ich poglądów i postaw oraz kreowania rzeczywistości i faktów medialnych, które nie zawsze są faktami realnymi. Takie zjawisko nazywamy mediokracją.

Definicja 

Mediokracja, czyli rządy mediów; politycy muszą postępować w taki sposób, który zostanie zaakceptowany i przychylnie przedstawiony przez dziennikarzy.

Dzisiejsze media zmuszają polityków, by stawali się aktorami, by upraszczali do skrajności język, jakiego używają i ograniczali ilość podejmowanych zagadnień itp. Mają swój udział w promowaniu telegenicznych polityków, teatralizacji polityki. Coraz częściej nawet rządy oceniane są nie na podstawie swych zasadniczych decyzji angażujących przyszłość kraju, lecz na podstawie interpretacji medialnej.

Media ferują wyroki

Jest faktem, że 

media doszły dzisiaj do takiej potęgi i roli, że stały się pierwszą oraz najważniejszą władzą, co w praktyce oznacza, że arbitralnie ferują wyroki

ogłaszają przed wyrokiem sądów wyniki wyborów prezydenckich, a nawet chcą sprawować rząd dusz i decydować o otaczającej nas rzeczywistości, wyręczając parlament, rząd i niekiedy nawet wymiar sprawiedliwości. Tego nie można nazwać inaczej, jak zwykłą uzurpacją. Wybitny prasoznawca, Walery Pisarek, pisał w swej książce, że „funkcją ludzi mediów nie jest sprawowanie jakiejkolwiek władzy, ale dostarczenie ludziom potrzebnej im informacji o aktualnych wydarzeniach, komentowanie tych wydarzeń, a przez to przyczynianie się do kształtowania opinii publicznej. Wykraczając poza ten obszar i uzurpując sobie pozycję władzy, media stają się narzędziem innych władz. Ze szkodą dla demokracji…”

Promocja i wzniecanie konfliktów

Mediokracja wyostrza antagonizmy i radykalizuje język dyskursu, zachęca do wystąpień przeciwko elitom. Społeczeństwo pozbawione kompetencji medialnych, niezdolne jest do odróżniania manipulacji medialnych i przyjmuje za prawdę informacje bliższe komunikatom PR niż rzeczywistości.

P. Mancini powiedział kiedyś, że „Skandal jest dziś bardziej formą opisu świata niż jego rzeczywistym stanem”. Między innymi dlatego nowoczesne mess-media, zwłaszcza elektroniczne posiadają wielki potencjał do wywoływania zmian społecznych. Stanowią one potężny środek oddziaływania na ludzi i niemal wszystkie dziedziny życia indywidualnego czy społecznego, a więc na politykę, kulturę, Kościół, obyczaje, religijność, ekonomię, stosunki międzynarodowe itp. Coraz częściej mówi się i pisze z niepokojem o nadmiernej i stąd groźnej „władzy mediów”.

Media wzniecają wojny

Dzisiaj media wpływają nie tylko na sama politykę, ale nawet na wojnę.

Mamy do czynienia z tzw. „wojnami medialnymi” – media nie tylko kreują przekaz propagandowy, ale wpływają na sam przebieg konfliktów zbrojnych. 

Marek Waldenberg wymienił cztery cechy „wojny medialnej”: 

1

wykreowanie przez media fałszywego obrazu przyczyn konfliktu;

2

nagłaśnianie fałszywego, jednostronnego i tendencyjnego obrazu przebiegu konfliktu;

3

wywieranie przez media presji na eskalację konfliktu;

4

torpedowanie przez media planów pokojowych, jeśli w zbyt dużym stopniu uwzględniana byłaby racja strony przeciwnej.

Tak działały media zachodnie w stosunku do Iraku, Serbii, Libii, Syrii, Ukrainy, Białorusi….

Wielkie koncerny medialne, a za nimi oligarchowie 

Tak naprawdę to one sprawują władzę nad społeczeństwem zwłaszcza wtedy, gdy łączą się z biznesem lub władzą polityczną i realizują ich interesy. Dziennikarze i media przestały być obiektywnymi informatorami oraz bezstronnymi i ponadpartyjnymi pośrednikami między demokratyczną władzą a społeczeństwem. 

Mówiąc o mediokracji, musimy odróżnić działanie samych mediów od pracujących w nich dziennikarzy.  Media, a szczególnie wielkie koncerny medialne, dysponujące ogromnym kapitałem, najlepszym sprzętem i marketingiem. Mają swoje komercyjne, ideologiczne jak również polityczne interesy. Dziennikarze w nich zatrudnieni są zmuszani do realizowania ich wizji, muszą się podporządkować pod groźbą utraty pracy. Dziennikarze stali się więc zakładnikami, trybikami w tej wielkiej machinie. Pojedynczy dziennikarz nie ma już władzy, ma ją koncern medialny. Władza rośnie, im większy jest nakład prasy, zasięg portali internetowych, im większa słuchalność radia czy oglądalność telewizji itp. 

Morale dziennikarzy jest łamane

Co z tego, że dziennikarz chciałby kierować się swoim sumieniem, doskonalszymi zasadami etycznymi czy na przykład chrześcijańskim systemem wartości, kiedy właściciel medium, (najczęściej powiązany z różnymi siłami politycznymi czy biznesowymi) powie mu swoje ideologiczne i komercyjne „nie”. Pod względem „poprawności politycznej” i aktualnych trendów cenzurowana jest zarówno treść, jak i forma przekazu.

Media w Polsce

Zjawisko mediokracji w Polsce jest groźne szczególnie z tego powodu, że większość potężnych i opiniotwórczych mediów jest w rękach zagranicznego kapitału, który nie zawsze służy polskiej racji stanu, lecz interesom obcych sił politycznych lub biznesowych. 

Mediokrację bowiem tworzą trzy elementy: media, polityka i biznes. Stąd wywodzi się znane powiedzenie: „Kto ma media, ten ma władzę i pieniądze”, a z drugiej strony: „Kto ma pieniądze, ten ma media i władzę”.

Warto tutaj przytoczyć znamienną wypowiedź prof. Ryszarda Legutki: 

Dzisiaj media stały się podmiotem politycznym i manipulatorem, zaś opinia publiczna pełni rolę jednocześnie władcy i niewolnika – media z jednej strony mają ją zadowolić, z drugiej jednak społeczeństwo jest zakładnikiem tego, co i w jaki sposób zostanie do niego dopuszczone…

Jego zdaniem, widoczna jest tendencja, by przedstawiać wąskie pasmo opinii jako jedyne słuszne, zaś odmienne poglądy są „zamiatane pod dywan”, wyśmiewane, bądź w ogóle nie pojawiają się w obiegu informacji. Tyrania większościowych opinii jest przeszkodą na drodze ku wolności

Podobnie skomentował to prof. Zdzisław Krasnodębski:

Elity europejskie udają, że naiwnie wierzą, iż media ciągle jeszcze kontrolują władzę, podczas gdy od dawna stały się one integralną częścią systemu politycznego, a jednocześnie podlegają ogromnym wpływom podmiotów gospodarczych, przy tym w krajach peryferyjnych chodzi w dodatku o gospodarcze i polityczne wpływy zewnętrzne.

Zagrożenie dla demokracji

Fenomen mediokracji zagraża demokracji, czyli całemu społeczeństwu i jego legalnym władzom. Liberalno-laicka mediokracja używana jest do bezwzględnego zwalczania Kościoła. Media ustawicznie podważają jego autorytet, przedstawiając go jednostronnie, tendencyjnie, często fałszywie. 

W tej sytuacji zarówno społeczeństwa jak i Kościół muszą podejmować środki zaradcze i bronić się przed niebezpieczeństwami wynikającymi z wszechwładzy mediów. Szczególnie mam tu na myśli potężne koncerny medialne – zagraniczne i komercyjne – które także w Polsce dominują na rynku mass mediów, realizując własne cele i założenia, kreując własną wizję Polski i swój laicki wizerunek państwa.

Coraz wyraźniej mediokracja jest postrzegana jako poważny problem społeczny, moralny i polityczny.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy