Mamy Euro i śpiewamy hymny. Czy jeszcze wypada?

Czy polityczna poprawność ich zabroni? Podczas podobnego turnieju w piłce nożnej, „Frankfurter Allgemeine Zeitung” przytoczył początki hymnów. Generalnie przemoc i agresja, albo jakby pojechać Churchillem „krew, pot i łzy”. 

Ot choćby:

  • Francja – „Nadchodzi dzień sławy. Tyrania wznosi przeciwko nam swój krwawy sztandar”,
  • Portugalia – „Do broni, do broni, strzeżmy ojczyzny, zdobywajmy armaty wroga”.

Ale są wyjątki przyjemne i beztroskie: 

  • Czechy, którzy nad wojowanie przedkładali houskove knedliki, svíčkovą na smetaně, nakládaný hermelin, utopence i čapované pivo – „Gdzie zachwyca nas raj, gdzie wiosna zdobi łany. Ten kraj tak piękny dla wszystkich”,
  • Szwecja – „Szwecjo spokojna, przyjazna piękna! Pozdrawiam cię najpiękniejszy kraju na świecie”.

Pewnie, że piękny, w końcu można tam zostać przedwczesnym emerytem, tylko za to, że się jest alkoholikiem czy narkomanem.

Jak wiemy wyjątki potwierdzają regułę, i nic nie zmieni faktu, że słuchając hymnów „Krew się leje, wróg truchleje”. Taki tytuł dał Adam Krzemiński z „Polityki”, który podzielił się spostrzeżeniem: „wiele narodowych hymnów to zawołania wojenne. Gdyby miało się ziścić to wszystko, o co te nasze narody proszą najróżniejszych bogów i czego życzą swym wrogom, to niebawem powinniśmy się nawzajem wytłuc na tym najpiękniejszym ze światów”.

Jak to mówią od słów do czynów… Nie dziwi zatem publiczna wypowiedź byłego prezydent FIFA Seppa Blattera: „będziemy myśleć o zaprzestaniu grania hymnów narodowych przed meczami”. Czy pomysł słuszny? Wstydu zaoszczędziliby swoim palącym się ze wstydu rodakom, co poniektórzy piłkarze, którzy hymnu nie potrafią nawet wymruczeć. 

Problemem większym jest gwizdanie, które co rusz wywołuje skandal na arenach międzynarodowych. Tacy szkoccy kibice gwizdali niegdyś niemiłosiernie na hymn Liechtensteinu, bo był prawie identyczny jak „God Save The Queen” odwiecznych rywali z południa. Dołóżmy jeszcze do tego, że panowie w klanowych tartanach do swego hymnu (który wcale nie pała miłością do Anglii) potrafią jeszcze wpleść między wiersze, sowitą porcję bluzg i wyzwisk. 

Problemy mają również Niemcy. Pojawili się nawet zatroskani belfrowie, którzy rozdawali w szkołach propagandę o treści: „obecny hymn Niemiec brzmiał, gdy zakładano obóz koncentracyjny w Dachau, gdy rozbijano ruch robotniczy, podczas pogromów Nocy Kryształowej i gdy Wehrmacht z powiewającymi flagami wkraczał do innych krajów”. Co prawda niektórych zwrotek się już nie śpiewa, ale od czego jest telewizja. Szwajcarska SRG przed pojedynkiem Austriaków z Niemcami puściła wersję niepoprawnie polityczną, ze słowami „Niemcy ponad wszystko, Ponad wszystko na świecie”.

Piotr Lisiewicz z „Gazety Polskiej” zajmuje się krajowym podwórkiem i podpowiada działaczom PZPN-u, że Mazurek narusza aż trzy punkty regulaminu rozgrywek. Nas interesuje ten trzeci: „wymieniona kibolska przyśpiewka ewidentnie nawołuje do przemocy. I to nie do umówionej w lesie ustawki, podczas której jej uczestnicy biją się na gołe pięści, tylko do walki z użyciem niebezpiecznych ostrych narzędzi, tzw. „sprzętu”, czego dowodem sformułowanie „szablą odbierzemy”.

Jeszcze jednak nie zakazali…

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy