Kolejna próba zablokowania ustawy reprywatyzacyjnej

Mimo że od upadku komunizmu w Polsce minęło już ponad 40 lat, dotąd nie zrealizowano jednego z najważniejszych filarów zmiany ustrojowej – reprywatyzacji. Bez uporządkowania pozostały kwestie:

  • własności,
  • zwrotu właścicielom odebranego przez komunistów mienia,
  • uwłaszczenia wysiedlonych z województw wschodnich z domów i gospodarstw na Ziemiach Zachodnich,
  • przejęcia przez państwo dóbr „martwej reki” itp.

Tymczasem, jak dotąd, każda próba uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej kończyła się fiaskiem. Zaczynały działać rozliczne siły i grupy interesów, które uniemożliwiały jej uchwalenie. Istnieje obawa, że sytuacja ta może się powtórzyć. Chodzi o projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks postępowania administracyjnego, którą parlament ma zająć się w tym tygodniu.

Amerykański dyplomata w obronie cudzych interesów

Tym razem swoje zastrzeżenia do procedowania ustawy zgłosił amerykański dyplomata Bix Aliu, który pełni funkcję chargé d’affairs ambasady USA w Polsce. Sprecyzował je w liście do drugiej osoby w państwie – pani marszałek Sejmu, Elżbiety Witek. Czytamy w nim m.in., że „jeśli ustawa zostanie przyjęta – spowoduje nieodwracalne straty dla ocalonych z Holokaustu i ich rodzin oraz efektywnie uniemożliwi odzyskanie lub kompensację za utracone mienie w okresie Zagłady i komunizmu. W takim wypadku zarówno Żydzi, jak i ci którzy nie są pochodzenia żydowskiego, nie otrzymają nic”.

Ponadto list Bix Aliu zawiera wątki piętnujące Polskę i inne kraje Europy Środkowej za niechęć do afirmowania osób o nietypowych preferencjach seksualnych. Zawiera też wyliczenie rzekomych strat finansowych, które ponosi Polska z tego tytułu.

Podnoszenie przez dyplomatę w liście do pani marszałek problematyki seksualnej, budzić może jedynie zdziwienie i niesmak.

Brak szacunku?

Wydawało się, że ekscesy polityczne i towarzyskie jakich dopuszczała się latami pani ambasador Georgette Mosbacher odeszły w niepamięć razem z jej wyjazdem, ale nic z tego. Od chwili objęcia władzy przez prezydenta Joe Bidena ambasadora USA w Polsce nie ma. Tak więc, na ingerencję w polski proces legislacyjny pozwala sobie dyplomata o funkcji tak niskiej, jak chargé d’affaires. Tym samym zostały złamane dobre obyczaje dyplomatyczne. Pan Bix Aliu nie okazał Polakom szacunku. A powinien wiedzieć, że w kraju do jakiego przybył jego obowiązkiem jest szanować kulturę i obyczaje, choćby nie wiem, jak były mu niemiłe.

Nowa odsłona Just Act Document

Nie ma wątpliwości, że to organizacje żydowskie najbardziej obawiają się ostatecznego uporządkowania spraw własnościowych w Polsce. Nieodmiennie liczą bowiem na wielomiliardowe zyski z tzw. „rekompensat” za Holokaust, które realizowane być miały z polskich nieruchomości właśnie. Organizacje żydowskie uzyskały wsparcie Amerykanów, a Donald Trump podpisał tzw. ustawę 447 (ang. Justice for Uncompensated Survivors Today Act of 2017), która ma na celu wspieranie przez administrację Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej działań służących uregulowaniu statusu prawnego mienia pozostałego po ofiarach Holocaustu.

Tak więc pan Aliu swoim wystąpieniem rozpoczyna kampanię przeciw planowanym przez polskie władze regulacjom reprywatyzacyjnym, w imię obcych interesów.

Nowy element

Wśród argumentów na rzecz nieuchwalania ustawy reprywatyzacyjnej, obok roszczeń ocalałych z Holokaustu (i ich rodzin) po raz pierwszy pojawiła nowa pojemna grupa „ofiar komunizmu” (i zapewne ich rodzin). Widzimy więc, że spektrum chcących skorzystać na Polsce się rozszerza.

Z powodu upływu lat zaczyna brakować rzeczywistych ofiar Zagłady. A więc kolejnymi ofiarami, będą teraz ci, którzy opuścili Polskę, często z własnej woli, uciekając przed odpowiedzialnością za popełnione na Polakach różnorakie zbrodnie i przestępstwa związane z uczestniczeniem w komunistycznym aparacie przemocy.

Z listu wynika też, że Polska ma wypłacać odszkodowania Niemcom, Ukraińcom i w zasadzie każdemu, który poczuł się poszkodowany.

Mało, ciągle mało…

Już tak wiele państwo Polskie oddało społeczności żydowskiej: obiekty kultu, szkoły, teatry, muzea, dotacje… a nade wszystko kamienice bardzo często wyłudzane w sposób nieuczciwy.

W latach 90 był to proceder nagminny, a Polska straciła dziesiątki tysięcy nieruchomości. Taśmowo w kraju i za granicą fabrykowano fałszywe akty własności (niejednokrotnie dla niepoznaki jakoby wystawiane w Wiedniu czy Lwowie), nie przejmowano się nawet tym, że właściciele musieliby mieć po 120 lat.

Wyłudzano odszkodowania na domy z niespłaconymi przedwojennymi hipotekami. Wszystkie te przestępstwa były legalizowane przez grupy miejskich urzędników, adwokatów i współpracujących z mini sędziów. Przepadł majątek ogromnej wartości… Sprawcy od lat są bezkarni, a obciążające ich dowody regularnie niszczone.

Potrzeba asertywności…

To przykre, że ze strony kraju, który nasi obywatele darzą wielkim zaufaniem i sympatią spotykają nas takie afronty. Jak poradzą sobie z tym problemem rządzący – nie wiadomo. Oby nie tak, jak w przypadku ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która miała chronić dobre imię Polaków przed oskarżeniami organizacji żydowskich o udział w Holokauście. Ustawa po zmasowanym ataku ze strony środowisk żydowskich i polityków amerykańskich została wycofana.

Oby w tym wypadku nauczeni doświadczeniem polscy politycy presji takiej nie ulegli. Nie może być bowiem tak, by obcy urzędnik dyplomatyczny niskiej rangi pouczał polski Parlament i wpływał na jego decyzje.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy