Język polityki w Polsce

Polska jest krajem silnie uzależnionym od trendów płynących z Zachodu, szczególnie z USA.  Dlatego zjawiska, które ukształtowały tamtejszą scenę polityczną w sposób naturalny, kształtują i naszą. Mamy jednak swoją specyfikę. 

Dobrze opisała to Joanna Rak w swojej pracy pt. „O kierowaniu wrażeniem. Język polityki polskiej po 1989 roku.” We wstępie autorka pisze: „umiejętne władanie językiem polityki, zwłaszcza świadome posługiwanie się związanymi z jego istotą możliwościami, jawi się jako szczególnie ważne współcześnie, w dobie nowych mediów, gdy praktycznie każdy może być skutecznym podmiotem komunikowania politycznego – prześladować i być prześladowany. Taka jest współczesna polityka polska.” 

Politycy autorytetami?

Dzisiaj jesteśmy w miejscu, którego jeszcze kilka lat temu sobie nie wyobrażaliśmy.

Całe nasze życie jest w smartfonie, technologia rozwija się szybko, jesteśmy społeczeństwem informacyjnym i z każdej strony atakuje nas bardzo wiele informacji i bodźców. Przeciętny obywatel nie ma czasu weryfikować, które z nich są prawdziwe.

Zdarza się, że nawet agencje prasowe podają fałszywego newsa, nie poświęcając wystarczająco dużo czasu na jego weryfikację, albo publikują za kimś, kto też go nie zweryfikował. Oczekujemy, by politycy byli tymi, którzy uczciwie objaśnią złożoność świata i zrobią to bezpartyjnie, dbając jedynie o nasze dobro. Czy oczekujemy za wiele? Jeśli nie wywiązują się ze swych zadań należycie, trzeba stworzyć mechanizmy kontroli i wyznaczyć kary za szkodzenie interesom politycznym i gospodarczym własnego kraju. Przecież wysokopłatni przedstawiciele narodu nie mogą odpowiadać tylko przed Bogiem i historią! Niezbyt chwalebny przykład złożenia przez rząd Sejmowi propozycji pozbawienia polityków odpowiedzialności za swe decyzje gospodarcze i polityczne pod pretekstem pandemii, jest drastycznym przykładem nadużycia władzy i powinien być potępiony!

  A może wystarczy „dorobić się” bardziej wymagającego społeczeństwa? Wtedy nieuczciwy, nepotyczny, prymitywny polityk nie miałby żadnych szans w kolejnych wyborach?

Dzielenie społeczeństwa

Społeczeństwo polskie jest dzisiaj bardzo spolaryzowane. Jest to zjawisko powszechne w całym zachodnim świecie. Za eskalację nastrojów w dużej mierze odpowiadają politycy, którzy coraz chętniej posługują się językiem wojny. Ostre podziały nastąpiły nie tylko w obozie dawnej Solidarności, ale całej klasie politycznej.

Język polityków

Każdy polityk chce być wyrazisty, rozpoznawalny. Wydaje mu się, że gładki, umiarkowany przekaz mu tego nie da. Wulgarny język pozwala zwrócić na siebie uwagę. Niektórzy zresztą inaczej nie umieją. Agresywne postawy polityków gorszą. Narzekamy na ich brak klasy – także językowej. Ale oni przecież wyrośli w naszych polskich domach, wychowali się w naszych rodzinach i wykształcili w naszych szkołach. Są częścią społeczeństwa, którego język w ostatnich latach zwulgaryzował się i nabrał agresji.

Słowo może być także narzędziem walki politycznej. Język się brutalizuje, bo w nadmiarze bodźców i treści dostępnych w mediach, na portalach społecznościowych itd. wszyscy mają do siebie dostęp. Wszyscy mają wolność wypowiedzi, ale tym trudniej zwrócić na siebie uwagę. Zwycięża wyraziste zdanie czy zdjęcie.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że niektórzy politycy zachowują się dziś tak, jak część celebrytek w Internecie. Spór polityczny, także w mediach, coraz bardziej przypomina wyścig reklam o zainteresowanie klienta. Słowo musi wpaść w ucho i zostać w pamięci. Powinno pobudzać emocje.

Prawdziwa ma być tylko nazwa produktu, czyli własnej partii. Niestety, nie brakuje odbiorców, do których chamski język – używany zresztą przez wszystkie strony politycznego sporu – przemawia. To dociera zwłaszcza do twardych elektoratów. Ich członkowie zdają się wierzyć, że ten, kto jest chamem, ten jest silny i to on ma rację.

Ubożenie języka

Język polityki coraz częściej przypomina język reklam. Charakteryzuje się deformowaniem znaczeń wyrazów, szablonowością, upowszechnianiem kiczu stylistycznego, wielosłowiem i ogólnikowością stwierdzeń. W tekstach politycznych obserwujemy coraz więcej przyrostkowych formantów rzeczownikowych, np.: -cja (-acja), -ość, -anie, -enie, przymiotnikowych o przyrostku -owy, np. resortowy, cenowy, szkoleniowy, przyszłościowy, paliwowy, systemowy. Rośnie też liczba skrótów, skrótowców i neologizmów. Zbyt często używane są kalki z języka angielskiego, jak składniowe konstrukcje bezosobowe. 

Instrumentalizować język można również poprzez uprawianie poprawności politycznej. Wciąż padają coraz to nowe propozycje reguł dotyczących posługiwania się językiem. Często prowadzi to do mętnych lub sprzecznych wypowiedzi, stając się przyczyną nowych nieporozumień. Jak głosi stary angielski wierszyk: „Sticks and stones may hurt my bones, but words can never harm me.” (dosł. „Kije i kamienie mogą ranić moje kości, lecz słowa nigdy nie sprawią mi bólu.”). ”Poprawne politycznie” posługiwanie się językiem bywa w sprzeczności z podstawowymi normami językowymi, na przykład z regułą ekonomii językowej, zrozumiałości lub poprawności. Zazwyczaj nowe określenia są dłuższe od swoich poprzedników. Wykluczanie z użytku sformułowań, które oddają postać rzeczy, sprawia, że przestaje być wiadomo, o co w ogóle chodzi.

Politycy polscy, podobnie jak ich zachodni koledzy, korzystają z usług firm PR przy pisaniu swoich wystąpień. Wpływa to na utratę ich autentyczności i spontaniczności, co czyni politykę jeszcze bardziej sztampową i bezbarwną. Istnieje też poważny problem ulegania przez nich naciskom różnych stowarzyszeń i fundacji, co owocuje oderwaniem się od realnych problemów zwykłych ludzi. Owa alienacja działa w obie strony. Politycy lekceważą potrzeby obywateli, a ci ich nie szanują i przestają im wierzyć. Dlatego należałoby ograniczyć pobyt senatorów i posłów w parlamencie do 2, maksymalnie 3 kadencji, a selekcja kadr powinna być zdecydowanie lepsza, bo dzisiejszy dobór polityków nie daje nadziei pomyślnego rozwiązania spraw polskich.

SONDA

Czy podoba Ci się styl i język jakim posługują się polscy politycy?

zobacz wyniki

   

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy