Jak żyć bez telefonu i Internetu?

Wydaje się, iż dzisiaj już mało kto wyobraża sobie życie bez sieci internetowej. Oczywiście pędząca technologia zmienia świat, zmienia nas, formatuje przyszłość. W tym wszystkim mało kto zdaje sobie sprawę, iż w rzeczywistości jesteśmy codziennie zmuszani do oddawania naszej prywatności sieci. 

Jesteśmy zadowoleni z aplikacji bankowych, telefonicznych, wszelakich kart, dostępu do e-administracji. To wszystko nas cieszy i wielu oczekuje na nowe nowinki technologiczne. W mediach społecznościowych cieszy nas prawie każda dodana fotografia. Algorytm jest w stanie rozpoznać osobę po twarzy i w wielu wypadkach sam system wskazuje komu ją udostępnić. To właśnie jest nowoczesność, to jest to co „jara” młodych, ale też i starszych.

Jednak co pewien czas docierają do nas informacje medialne o włamaniach na konta społecznościowe, mailowe czy nawet bankowe. Jesteśmy pewni, że to nas nie dotyczy, bo nie jesteśmy politykami, osobami publicznymi, a to co robimy odnosi się tylko do znajomych i przyjaciół. Rzeczywistość jest trochę inna, to z czego się śmiejemy, bo ktoś tam „wpadł” i wyświetlono co robił w sieci z czasem dotknie także nas. Niemożliwe?

Czy mamy dzisiaj bezpieczne poczty elektroniczne? Czy mamy dzisiaj bezpieczne anonimowe grupy w mediach społecznościowych? Czy mamy dzisiaj bezpieczną łączność telefoniczną? Oczywiście że nie! Nasze dane są niedostępne dla małych firm, ale dla korporacji międzynarodowych już tak. Czy naruszenie naszej prywatności może być ukarane? Oczywiście że nie, jeżeli to zrobi osoba prywatna lub mała firma, ale czy ktoś wygra z międzynarodową korporacją? Czy stać przeciętnego człowieka na taki proces? Oczywiście, że nie. Pozostaną więc one nadal bezkarne. 

W Polsce nikt nie może sobie poradzić nawet ze zwykłą cenzurą w mediach społecznościowych. Gdyby się tak głębiej zastanowić, to generalnie mamy w świecie trend odwrotny – cenzura wraca i nie chodzi tu tylko o państwa zaliczane do quasi dyktatur. Mowa tu także o państwach Unii Europejskiej, gdzie cenzura szaleje pod pozorem walki z mową nienawiści czy też „naruszania wytycznych dla społeczności”. 

Oczywiście partie rządzące także wykorzystują stare mechanizmy w mediach publicznych ograniczające dostęp wielu środowisk. Jednak wspomniane mechanizmy są powszechnie znane i większość osób się do nich przyzwyczaiła. Istota problemu jest w konsekwencjach dla przeciętnych użytkowników międzynarodowej wojny informacyjnej. 

Dr Rafał Brzeski nazywa toswoistą cyberinwazją, która nie jest zaskoczeniem, ale do której jesteśmy w najlepszym razie słabo przygotowani, gdyż trup nie pada, to nie podnosimy informacyjnej gardy w swojej świadomości. Żartując zwraca uwagę, iż konia z rzędem temu, kto ma skomplikowane hasło dostępowe. 

Co może być celem zbierania w sieci haków? Na pewno zastraszanie, szantaż, eliminacja z życia publicznego a nawet kształtowanie powszechnej percepcji mającej na celu promowanie określonych sił politycznych, pożądanych dla państw skąd te ataki wychodzą. 

Należy domniemywać, iż dotychczasowe akcje w postaci niektórych protestów społecznych na bazie ideologicznej były kształtowane właśnie w ten sposób, czyli poprzez promowanie jednych środowisk a deprecjonowanie drugich. 

Jednakże mniej czy bardziej znany przez ogół społeczeństwa katalog zagrożeń związanych z wykorzystywaniem sieci internetowych i komunikacyjnych nie wyczerpuje rzeczywistych zagrożeń. Oczywiście w większości nie będą one personalnie dotykać osób nie zaangażowanych w działalność publiczną lub gospodarczą. Istotne są tu jednak zagrożenia związane z wojną w sieci internetowej prowadzonej nieformalnie przez państwa wykorzystujące do tego „prywatnych hakerów”. Tutaj celem mogą być popularne w danym kraju media, poczta elektroniczna, sieci telefonii komórkowej, banki itd. 

Czy dzisiaj wyobrażamy sobie brak kilkutygodniowego dostępu do naszej poczty internetowej? Co się stanie, jak padną aplikacje bankowości mobilnej BLIK, gdzie smartfon stał się podstawowym narzędziem naszego życia. Czy nie jesteśmy uzależnieni od naszych skrzynek pocztowych, które podpięte są do płatności rachunków czy stałych kontaktów? Do naszej świadomości nie dociera skala naszego uzależnienia od tych narzędzi. Nie dociera do nas także, że staja się one właśnie głównym celem walki niemilitarnej między poszczególnymi ośrodkami siły. Czy można w ten sposób szantażować całe społeczeństwa – oczywiście i to będzie coraz częściej celem uderzeń. Ile firm opartych na pracy zdalnej z wykorzystaniem Internetu może upaść i jakie skutki może to mieć dla gospodarki? Musimy to wszystko przyjąć do naszej świadomości.

Jak się przed tym bronić w sytuacji, gdy nie można wstrzymać rozwoju technologii? Musimy nadal zachować dwojaki system komunikacji i funkcjonowania. Korzystać z technologii bankowych, ale mieść w domu pewne zasoby gotówki, utrzymać alternatywne klasyczne systemy komunikacji i przede wszystkim przyjmować do świadomości, że jakiś czas można żyć bez Internetu. A to może być szokiem dla młodych Polaków, bo ”panie jak bez tego żyć?”

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy