IKEA – dyskryminacja w kartonach, do samodzielnego montażu

Jednym z bardziej charakterystycznych bon motów założyciela znanej szwedzkiej firmy IKEA, Ingvara Kamprada, było: „Rodzina to firma a firma to Rodzina”. Dziś, w roku 2020, polski pracownik oddziału w Krakowie – nazywany „Tomaszem” pewnie zripostowałby naszym przysłowiem …tak, ale „z tą Rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu”.

Miesiąc dumy LGBT



Więc co z tym Tomaszem? Czerwiec w IKEI to miesiąc solidaryzowania się ze środowiskiem LGBT. Firma, z tej okazji wyprodukowała i wypuściła na rynek tęczowe eko torby a na wewnętrznych forach zapanowała polityka miłości i akceptacji – zgodnie z filozofią IKEI. Pan Tomasz tego klimatu nie poczuł i zaczął realizować swoją, odmienną politykę miłości. Początkowo wziął jeden dzień urlopu, aby nie uczestniczyć w świętowaniu i ostudzić głowę, ale później postanowił poświętować wg własnego kodeksu etycznego. W jego wykonaniu nie były to torby, ale publikacja obszernych cytatów z Biblii.  Oczywiście pan Tomasz dopasował akapity do okoliczności, i wszyscy pracownicy IKEA, na wewnętrznym intranecie mogli przeczytać, że „biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia” i że „ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość”.

Jako, że IKEA, (jak większość dużych korporacji) – nie dopuszcza, aby zainfekował się w jej murach nowotwór w postaci możliwości wyrażania własnych poglądów – zabezpieczyła się na taką okoliczność wewnętrznym regulaminem.

Pan Tomasz podejmując pracę i podpisując dokumenty zatrudnienia, zaakceptował wszelkie miesiące dumy czy tygodnie chwały. Na mocy tegoż regulaminu, nie musiał długo czekać na wypowiedzenie. W uzasadnieniu rezygnacji z jego usług w dziale mebli kuchennych można przeczytać, że: „W ocenie Pracodawcy umieszczony przez Pana komentarz oraz Pana nastawienie i postawa naruszają zasady współżycia społecznego oraz stanowią przejaw braku szacunku oraz poszanowania odmienności osób o innej orientacji seksualnej”

Sprawa jest w tej chwili na wokandzie. W lipcu br akt oskarżenia w sprawie Pana Tomasza skierowała Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga do Sądu Rejonowego Kraków Nowa Huta. Byłego pracownika Ikei wzięło w obronę Ordo Iuris. Temat budzi oczywiście wiele kontrowersji, jak zawsze, gdy w grę wchodzą sytuacje światopoglądowe. Pełnomocnicy zwolnionego pracownika, przekazali opinii publicznej oświadczenie Pana Tomasza, w którym oświadcza on między innymi.:

„Szanuję każdego człowieka niezależnie od koloru skóry, narodowości, wyznania czy jego sfery prywatnej (np. seksualnej). W swojej codziennej pracy absolutnie nigdy nie przejawiałem braku szacunku wobec koleżanek i kolegów, którzy nie podzielali ważnych dla mnie wartości oraz prowadzili styl życia niezgodny z zasadami klasycznej etyki i nauczania katolickiego”.

W dalszej części oświadczenia, podkreśla, że był oddany zarówno Ikei, jak meblom kuchennym, ale indoktrynacja pracodawcy go przerosła.

Tyle Ikea – proces zapewne będzie długi i bardzo medialny – ale warto przyjrzeć się, jak ta wolność słowa i wyrażania poglądów w Polsce wygląda na przykładzie innych pracodawców.

Co jest, a co nie jest dyskryminacją w Polsce?



W polskim ustawodawstwie obowiązki pracownika wobec pracodawcy określone są w treści art. 100 § 1 i 2 pkt 4 i 5 KP.

Art. 100. Kodeks Pracy – Katalog podstawowych obowiązków pracownika

§ 1. Pracownik jest obowiązany wykonywać pracę sumiennie i starannie oraz stosować się do poleceń przełożonych, które dotyczą pracy, jeżeli nie są one sprzeczne z przepisami prawa lub umową o pracę.
§ 2. Pracownik jest obowiązany w szczególności:
1) przestrzegać czasu pracy ustalonego w zakładzie pracy;
2) przestrzegać regulaminu pracy i ustalonego w zakładzie pracy porządku;
3) przestrzegać przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, a także przepisów przeciwpożarowych;
4) dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę;
5) przestrzegać tajemnicy określonej w odrębnych przepisach;
6) przestrzegać w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego.

Dział czwarty zawiera szereg norm dotyczących zasad wykonywania pracy przez pracownika, a także przez pracodawcę. Tym, co nas przy tych rozważaniach interesuje, jest obowiązek pracodawcy, aby: …” przeciwdziałać dyskryminacji w zatrudnieniu, w szczególności ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także ze względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy”.

Habemus Papam



Na przeciwległym biegunie niż Pan Tomasz znalazła się również zwolniona z pracy Pani Ewa Wójciak. Zajmowała ona w latach 2000-2014- stanowisko dyrektora Teatru Ósmego Dnia w Poznaniu.

O ile Pan Tomasz z IKEI – głosił słowo Boże współpracownikom – o tyle Pani Ewa z teatru, odsądzała od czci i wiary Papieża Franciszka. Pozwoliła sobie, w dniu wyboru go na papieża na publiczny komentarz: „no i wybrali ch…, który donosił wojskowym na lewicujących księży”. Za swój wulgarny wybryk, otrzymała oficjalną naganę z rąk ówczesnego prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego o treści (fragment): „zachowanie takie nie przystoi osobie kierującej miejską instytucją, stoi w rażącej sprzeczności z ogólnie przyjętymi standardami współżycia społecznego i narusza przepisy, zobowiązujące pracownika do dbania o dobro zakładu pracy”. Ostatecznie Wójciak straciła stanowisko, ponieważ zaufanie do niej zostało utracone i prezydent Poznania podjął szereg kroków, które potwierdziły, iż dalsza współpraca przestała być możliwa.

 Co jest wiec dyskryminacją a co wolnością głoszenia poglądów? Zarówno Pan Tomasz – który bronił wiary katolickiej, jak i pani Ewa, która ją wyszydzała, zostali jednakowo ukarani za poglądy – choć były one skrajnie różne. Czy, gdyby Pani Ewa wyraziła swoją opinię o papieżu w sposób mniej swobodny i dosadny, a Pan Tomasz zamiast cytować Biblię, pobył trochę dłużej na urlopie – zachowaliby swoje stanowiska? Z dużym prawdopodobieństwem tak.  Wydaje się, że w obu powyższych przypadkach, mógł zadziałać, również opisany w kodeksie pracy – brak lojalności wobec pracodawcy. Niewłaściwe słowa, użyte na forum pracowniczym, czy w mediach społecznościowych, niezależnie, czy dotyczą spraw zawodowych, czy światopoglądowych – mogą stanowić utratę zaufania do pracownika.

Być może wprowadzenie szczegółowych ankiet pracowniczych, podczas procesu rekrutacji, zawierających informacje dotyczące poglądów i oczekiwań kandydata – uprościłyby dobór kadry i wyeliminowały podobne incydenty. Pytanie, czy Polska jest gotowa na pytania w ankiecie rekrutacyjnej:” czy zamierza Pani w najbliższym roku zajść w ciążę”, „jakiej orientacji seksualnej Pan? Pani jest”? „Czy leczył Pan/Pani kiedykolwiek choroby weneryczne”?

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy