„Godzina policyjna” w Sylwestra.

To kolejny pomysł rządu osłabiający praworządność obywateli. Jak dokładnie brzmi przepis, który to reguluje? Dlaczego jest to nie tylko bubel prawny, ale też rozwiązanie irracjonalne?

Co mówi przepis…

… bo nazywanie tego prawem nie może mi przejść przez gardło. Zgodnie z § 26 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, Dz. U. z 2020 r., poz. 2316, od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczanie się osób przebywających na tym obszarze jest możliwe wyłącznie w celu:

1) wykonywania czynności służbowych lub zawodowych lub wykonywania działalności gospodarczej;

2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

Jak to ma się do treści Konstytucji RP?

Konstytucjonaliści są zgodni… Także nie będę rozwijał tutaj tego wątku, bo osoby o wiele bardziej ode mnie wyspecjalizowane zabrały już głos. Zmiażdżyły ten przepis i wykazały jego niekonstytucyjność, o czym w mediach różnych opcji było głośno.

Zasadniczo łamie on cały szereg norm konstytucyjnych w zakresie: przekroczenia kompetencji przez Radę Ministrów (reguluje rozporządzeniem to, co powinno być uregulowane ustawą); zasady legalizmu; wolności przemieszczania się, a faktycznie wręcz pozbawienia wolności obywateli; a także zasady proporcjonalności – wprowadzenia restrykcji charakterystycznych tylko dla stanu nadzwyczajnego, pomimo że stan taki wprowadzony nie został.

Dlaczego w Polsce spada szacunek do prawa i pojawia się większa społeczna akceptacja jego obchodzenia?

Dlatego, że prawo bardzo ingerujące w życie codzienne ludzi nie posiada odpowiedniej, demokratycznej legitymacji – nie zostało uchwalone przez ludzi reprezentujących suwerena w Sejmie i Senacie, ale stworzone przez urzędników i wprowadzone rozporządzeniem przez władzę wykonawczą. Do tego jest często i z zaskoczenia zmieniane, bez liczenia się z jakimikolwiek oczekiwaniami społecznymi; ba, nawet bez ich wysłuchania. Ponadto prawo pisane jest chaotycznie, z użyciem mnóstwa niejasnych, ocennych i uznaniowych pojęć.

Cóż to znaczy: zaspokajanie niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego? Jeżeli ktoś przez cały rok, codziennie o godzinie 22 wychodzi do sklepu po alkohol i będzie chciał to zrobić w Sylwestra 2020, to będzie w porządku? Wygląda na to, że tak, bo powie, że to jego niezbędna potrzeba związana z bieżącymi sprawami życia codziennego, której brak realizacji zagraża jego zdrowiu psychicznemu.

Dotychczasowe, nawet przedcovidowe orzecznictwo sądów w tym zakresie jest bardzo szerokie. A dorobek covidowy doktryny prawnej jeszcze bogatszy. Wszystko zależy od logiczności uzasadnienia przedstawionemu zatrzymującym funkcjonariuszom. Potem nawet jakby chcieli nałożyć mandat, to prosta odmowa przyjęcia i już widzę, jak funkcjonariusze w sądzie udowodnią, że ten dany Kowalski rzeczywiście ma takie, a nie inne bieżące sprawy życia codziennego, które załatwić musi również nocą w Sylwestra. Poza tym przecież wczoraj dostał w prezencie małego kotka, który właśnie uciekł i trzeba go szukać. Panowie, pomożecie?

Przy takim brzmieniu przepisu każdy w miarę inteligentny i nie będący w stanie głębokiego upojenia alkoholowego obywatel będzie w stanie obronić przemieszczanie swojej osoby w noc sylwestrową. Po co więc tworzyć prawo będące zaproszeniem do kombinowania?

Do tego pozostaje jeszcze jeden poważny zarzut:

dlaczego zakazywać jednych imprez, a legalizować inne? Dlaczego ustawodawca (przepraszam: rząd) jest tak niekonsekwentny, że na przestrzeni jednego tygodnia dopuszcza imprezy świąteczne, a sylwestrowe nie? Takie działanie jest niezgodne z zasadą pewności prawa i zaufania państwa do obywatela, które polegają na tym, że obywatel ma prawo spodziewać się, że państwo w podobnych okolicznościach będzie zachowywać się podobnie.

Zarówno działania państwa jak i treść prawa powinny być dla obywatela przewidywalne.

Wszystkie te czynniki osłabiają praworządność obywateli. A próba zastosowania wobec nich siły aparatu państwowego może okazać się podlewaniem ogniska benzyną.

Czy można było ograniczyć imprezy w Sylwestra w inny, legalny sposób (bez zmiany ustawy)?

Tak.

Wystarczyło przeprowadzić następujący zabieg myślowy: rok 2020 był ciężkim rokiem, który doświadczył tragedią miliony ludzi na świecie i tysiące Polaków, którzy zmarli z powodu epidemii. Uczcijmy ich pamięć. Wprowadźmy żałobę narodową w Sylwestra i Nowy Rok. Odwołajmy wszystkie publiczne imprezy.

Witold Pyzik

Zgodnie z § 11 ust. 1 ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczpospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych z dnia 31 sierpnia 1980 r., tj. Dz. U. z 2019 r., poz. 1509 ze zm., prezydent Rzeczypospolitej Polskiej może, w drodze rozporządzenia, wprowadzić żałobę narodową na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Rozporządzenie w szczególności powinno określać przyczyny wprowadzenia oraz czas trwania żałoby narodowej, uwzględniając uwarunkowania kulturowe i historyczne oraz przyjęte w tym zakresie zwyczaje.

W mojej ocenie po pierwsze istniałaby w takiej sytuacji dużo większa mobilizacja i zrozumienie społeczne do powstrzymania się od udziału w hucznym, zbiorowym świętowaniu, niż przy obecnie wprowadzonym, rodzącym bunt społeczny, pseudosanitarnym zamordyzmie. A po drugie wszystko byłoby zgodnie z Konstytucją.

Niestety czytając treść przepisów produkowanych w tym roku w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, trudno kogoś podejrzewać o przeprowadzanie takich zabiegów myślowych.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy