Dzisiejszy Panoptikon

Panoptikon* to nazwa więzienia, wymyślonego i zaprojektowanego w XVIII wieku przez angielskiego filozofa Jeremy’ego Benthama. Niezwykłość jego polegała na tym, że skonstruowano go tak, by więźniowie byli stale obserwowani przez strażników.

Jak miał wyglądać Panopticon 

Była to kilkupoziomowa wieża strażnicza umieszczona wewnątrz pierścieniowatej budowli podzielonej na pojedyncze cele. Dobrze oświetlone oddzielne cele były wyposażone w system zewnętrznych i wewnętrznych okien. Więźniowie byli nieustannie obserwowani przez strażników, którzy sami pozostawali niewidoczni za weneckimi lustrami. Panoptikon potrzebował mało personelu. 

W idealnej sytuacji, wieża strażnicza mogłaby nawet być pusta, bo obserwowani więźniowie staliby się strażnikami sami dla siebie. Musieliby zawsze zachowywać się poprawnie. Nie mieliby szansy zorientować się czy i kiedy są obserwowani. 

Więzienie takie ostatecznie nie powstało, ale stało się wzorem dla niektórych miejsc odosobnienia, a równocześnie symbolem (także literackim) totalnego nadzoru. Wiele wskazuje na to, że ludzie w XXI wieku zaczęli żyć w Panoptikonie. Nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Orwell przewraca się w grobie

W książce „Rok 1984” pisarz-wizjoner George Orwell przewidział, że ludzie w swoich domach będą mieć zainstalowane urządzenia do inwigilowania. Ale nawet on nie przewidział, że główne narzędzie do szpiegowania- telefon komórkowy będziemy nosić stale przy sobie. Nie wiedział, że będziemy śledzeni wszędzie, Zrobi to kamera na ulicy, własny „smart” telewizor, a nawet lodówka. 

Szpiegują nas dzięki urządzeniom satelitarnym, telekomunikacyjnym (podsłuchy), billingom, kartom płatniczym, kamerom sklepowym i ulicznym, naszym logowaniom, przeglądaniem i wpisom w Internecie. Inwigilacja przyspiesza dzięki lawinowej rozbudowie sieci komórkowej G-5 niedługo, 6-G zdolnych do przetwarzania niewyobrażalnie wielkiej ilości danych.

Dzisiaj gromadzą o nas dane władze państwowe, służby mundurowe, służba zdrowia, urzędy skarbowe, banki, ale i koncerny teleinformatyczne (w tym portale, komunikatory i platformy społecznościowe). Wiedzą już o nas więcej niż my sami. Oczywiście wszystkie te informacje mogą być w odpowiednim momencie wykorzystane przeciwko nam. Musimy więc „zachowywać się grzecznie”, bo jedno zdjęcie sprzed 30 lat może nam złamać karierę. Ideałem stał się zastraszony, posłuszny, „zneutralizowany” obywatel.  To odpowiada wszystkim posiadający władzę, którzy wyznaczają ramy systemu.

Idealny model dla świata – Chiny

W tym potężnym państwie wdraża się od roku 2014 tzw. system zaufania społecznego, który pozwala władzom na bezprecedensową kontrolę nad ponad miliardem ludzi i tysiącami spółek. 

Jest to możliwe dzięki zastosowaniu wysokiej technologii i sztucznej inteligencji. System początkowo miał służyć tylko do analizy obrotów finansowych obywateli, ale szybko objął kontrolą ich przemieszczanie się, analizę twarzy (miliony kamer CCV), nadzór mediów społecznościowych i w końcu niemal każdą wykonywaną przez nich czynność. Aby realizować tak szczelny nadzór konieczna była współpraca pomiędzy władzami Chin i potężnymi firmami prywatnymi. Do tego doszło! 

Wszechobecne kamery i systemy rozpoznawania twarzy

Jeszcze 10 lat temu na ulicach chińskich miast panował bałagan. Ludzie nie zwracali uwagi na sygnalizację świetlną, wbiegali na jezdnię – słowem masowo łamali przepisy. Teraz to niemożliwe. Miliony kamer i systemy rozpoznawania twarzy szybko identyfikują podejrzanych, a ich portrety z nazwiskami i numerami dowodów osobistych wyświetlane są na miejskich bilbordach. 

Na wybranych osiedlach zamontowano inteligentne zamki rozpoznające twarze lokatorów. Niektóre firmy wdrażają systemy Smile-to-Pay, umożliwiający realizowanie płatności właśnie w ten sposób. Systemy rozpoznawania twarzy montowane są, o zgrozo, nawet w toaletach publicznych.

Nie chcesz być „grzeczny” – ukarzemy cię

Chiński dziennik „Global Times” w lipcu 2020 ogłosił, że ponad 2.5 mln „krnąbrnych” obywateli nie będzie mogło kupić biletów lotniczych, a 90 tys.  biletów na przejazd szybkimi kolejami. Kim są ci ukarani Chińczycy? To ludzie, którzy nie uzbierali wystarczającej ilości punktów w systemie zaufania społecznego

Kieruje nim algorytm, który punktuje zachowania każdego Chińczyka. Oceniane są jego: 

  • zdolności kredytowe, 
  • kontakty międzyludzkie, 
  • zachowania konsumenckie (np. za duże spożycie alkoholu czy zakup śmieciowego jedzenia), 
  • zachowania na drodze, 
  • aktywność w Internecie (w tym wchodzenie na niewłaściwe witryny, zamieszczanie „fake newsów” w mediach społecznościowych, posiadanie „niewłaściwych” internetowych znajomych), 
  • mierzona jest też długość grania na konsolach, 
  • wyprowadzanie psa bez smyczy, 
  • a nawet trzymanie w domu szczekliwego psa. 

Za dużą ilość punktów dostaje się rożne bonusy: np. preferencyjny kredyt, przyjęcie na uczelnię. Niska punktacja to zakaz kupowania biletów, ograniczenie łącza internetowego lub jego odłączenie, odebranie ukochanego zwierzaka i wiele innych szykan. 

System zaufania społecznego nie mógłby tak przerażająco sprawnie działać, gdyby nie wspominany wcześniej system nadzoru video i setki tysięcy kamer – jedna kamera na kilku mieszkańców.

Systemy sieci 5G i 6G

Postęp w telekomunikacji, a szczególnie rozwój sieci 5G przyczynił się do zwiększenia kontroli władz chińskich nad własnym społeczeństwem, a także do prowadzenia operacji szpiegowskich i dywersyjnych za granicą. Chiny szykują się już do wprowadzenia łączności 6G. Oznacza to niewyobrażalne transfery danych. 

Model made in China puka do naszych drzwi

Dzięki stosowanej w Chinach cenzurze i kontroli zniszczono wszelką prywatność, a ludzi podzielono na kategorie A, B, C, D. Niestety podobny system nadzoru nad społeczeństwem zagościł w większości krajów. Chińczycy eksportują go chętnie do innych państw, a delegacje chińskich służb specjalnych gości się z honorami i w Polsce.

W całej Europie i w Polsce rozbudowywana jest błyskawicznie sieć masztów 5-G, które umożliwiają zbieranie wielkiej ilości danych o obywatelach. Wciąż brak twardych danych i wyników badań, które zaprzeczyłyby o potencjalnej szkodliwości sieci dla zdrowia człowieka. Nikt też nie pyta mieszkańców czy sobie życzą taką instalację w swoim sąsiedztwie czy nie. 

Pandemia Covid i towarzyszące jej drastyczne ograniczenie swobód obywatelskich nasiliły te działania. Można sobie wyobrazić, że każda jednostka zostanie zaprogramowana wedle systemu, opartego na określonym algorytmie, który automatycznie monitoruje wszystkich za pomocą swoich narzędzi. 

Człowiek jest jednocześnie monitorowany i inwigilowany, a jednocześnie sam dostarcza informacji. Sztuczna inteligencja przegląda bazy i dzięki algorytmom projektuje nasze zachowania na przyszłości. Zgoda na to spowoduje nieuniknioną degradację człowieczeństwa.

*Panopticon; gr. pan = wszystko; optikos = widzieć.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy