Dokąd zmierzasz Ameryko?

Donald Trump, 45 prezydent USA, pożegnał się z Białym Domem kończąc czteroletnią kadencję. Jego następcą został Joe Biden, który po ślubowaniu 20 stycznia, po ślubowaniu na Kapitolu, objął urząd. Przysięgę złożyła również pani wiceprezydent Kamala Harris.

Biden już w pierwszym dniu urzędowania wydał 15 rozporządzeń wykonawczych (oraz dwa inne dokumenty wykonawcze), które w większości uchylały decyzje poprzednika.  Kongres może uchylić, zmodyfikować lub zastąpić takie zarządzenie wykonawcze, ale w przypadku prezydenckiego weta unieważnienie ich wymaga co najmniej dwóch trzecich głosów obu izb Kongresu.

Dla porównania, Trump po objęciu urzędu w roku 2017 podpisał tylko jedno takie rozporządzenie.

Staje się jasne, że zmiany w USA będą zachodzić gwałtownie. Z administracji i urzędów zostaną usunięci, a może nawet represjonowani zwolennicy poprzedniego prezydenta. Nie będą brać jeńców.  Sam Donald Trump też nie może liczyć na miłosierdzie.

Koniec kraju jaki znaliśmy

Wiele wskazuje, że obserwujemy koniec Ameryki jaką znaliśmy – będącej ostają obywatelskich swobód, tradycyjnej mimo całej swojej różnorodności kulturowej. Przyjęło się, że pierwsze 100 dni urzędowania to kluczowy okres prezydentury, jeśli chodzi o jej priorytety i o to, jak będzie postrzegana.

Jaka więc ma być nowa, lewicowa Ameryka? Biden będzie miał ułatwione realizowanie swojego programu, ponieważ demokratom udało się przejąć kontrolę nad Senatem. Wśród pierwszych rozporządzeń nowego prezydenta jest zniesienie tzw. Komisji 1776. Jej nazwa nawiązuje do podpisania Deklaracji Niepodległości. Komisja miała zajmować się promocją patriotyzmu w amerykańskich szkołach, a także przygotować 250 rocznicę ogłoszenia niepodległości, którą USA będzie świętować w 2026 roku. Widać, że państwo narodowe, jakim jest jeszcze dzisiaj USA i jego patriotyczny ethos znalazły się na cenzurowanym. Anulowanie programu edukacji patriotycznej w szkołach, jest motywowane tym, że „dzieci uczono kłamstw o systemowym rasizmie”. Widzimy w tym dążenie nowej ekipy do pisania poprawionej wersji historii USA i wyraźny ukłon wobec globalistów.

Groźna zapowiedź w przemówieniu inauguracyjnym

W przeciwieństwie do Donald’a Trump’a, którego dewizą było „po pierwsze Ameryka”, Joe Biden w swoim wystąpieniu zapowiedział powrót USA do aktywnej polityki międzynarodowej i roli światowego lidera. Mimo wielu okrągłych słów o sojuszach i wartościach nie możemy zapominać, że prezydentura Trump’a była pierwszą i dotąd jedyną powojenną prezydenturą w trakcie której Stany Zjednoczone nie toczyły wojen.

Biden zadecydował o wstrzymaniu deportacji osób, które nielegalnie przybyły do Stanów Zjednoczonych jako dzieci. Odebrał fundusze na budowę muru na granicy z Meksykiem i odwołał stan wyjątkowy, który obowiązywał na samej granicy od 2018 roku. Zapowiedział łączenie rodzin, a także ustawę wytyczającą ścieżkę legalizacji pobytu 11 milionów nieudokumentowanych imigrantów. Unieważnił też decyzję poprzednika dotyczącą ograniczeń wjazdu na teren USA dla osób legitymujących się paszportem z siedmiu krajów muzułmańskich: Iraku, Iranu, Syrii, Sudanu, Libii, Jemenu i Somali. 

Do 30 czerwca 2022 roku odroczono deportację Liberyjczyków i zezwolono im na pracę.  Demokraci od początku przekonywali, że zakaz ma podłoże ksenofobiczne. W mocy pozostaną jednak restrykcje podróżne związane z pandemią koronawirusa.

Równość, równość

Jednym z głównych zadań nowej prezydentury ma być walka z dyskryminacją rasową. Zobowiązano więc wszystkie instytucje państwowe do zbadania działań wewnętrznych, które pomogłyby w zapewnieniu równości rasowej w miejscach pracy. Tak więc należy spodziewać się wprowadzania kolejnych parytetów równościowych.

Następnie idzie dyskryminacja ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową. Tu rzecz ma się podobnie. Nowy prezydent zapowiada Equality Act, ustawę, która ma wzmocnić ochronę osób LGBT w całym kraju. Jest już zapowiedź, że najbliższym czasie będzie podpisane zarządzenie znoszące zakaz służby w wojsku osobom transseksualnym.

Powrót do porozumienia klimatycznego

Tę decyzję Biden zapowiadał już od dawna. Swoim podpisem rozpoczął 30-dniowy powrót USA do Porozumienia Paryskiego (ograniczającego emisję gazów cieplarnianych, adaptacji oraz finansowania), z którego wycofał się Donald Trump.

Decyzją motywowaną ochroną środowiska ma być cofnięcie prezydenckiego pozwolenia na budowę ropociągu Keystone XL. Miał on transportować ropę z Kanady do południowych stanów, przeciwko czemu protestowali ekolodzy. W kolejce czeka też decyzja o zatrzymaniu poszukiwań i eksploatacji surowców na Alasce i koło granicy z Meksykiem.

W kwestii długów jest decyzja o przedłużeniu istniejącego już moratorium na eksmisje i przejęcia obciążonych hipotek. Ma ono potrwać co najmniej do 31 marca 2021 roku. Drugie rozporządzenie dotyczy przedłużenia istniejącej przerwy w obowiązku spłat federalnych kredytów studenckich i odsetek do co najmniej 30 września 2021 roku.  W związku z koronawirusem mają być też wypłacane kwoty pomocowe.          

Nastąpi cofnięcie reformy podatkowej republikanów. Demokraci uważają obniżenie podatków dla najbogatszych i dla wielkich korporacji za błędne i niemoralne. Zmiany nie dotkną najmniej zarabiających.

Strategia walki z koronawirusem

Obecny prezydent podpisał dokumenty dotyczące dalszej strategii walki ze skutkami wirusa SARS-CoV-2.

W Białym Domu powstanie zespół kontrolowany przez prezydenta, którego celem będzie walka z epidemią. Zespół ten będzie odpowiadał za proces szczepień oraz dystrybucję preparatu. Kolejny pomysł Bidena to „100 dni w masce”. W jednym z rozporządzeń nakazuje on władzom federalnym, by w budynkach administracji wymagane było noszenie zakrycia ust oraz nosa.

46. prezydent USA złoży projekt ustawy ratunkowej w związku z epidemią koronawirusa. Program kosztujący aż 1,9 bln dolarów zakłada m.in. czeki na 1400 dolarów dla większości obywateli, a także 20 mld dolarów na przyspieszenie programu szczepień.

Biden chce, by w pierwszych 100 dniach jego urzędowania zaszczepionych zostało 100 mln Amerykanów.  

Administracja Bidena zamierza również przeznaczyć 130 mld dolarów na bezpieczny powrót uczniów do szkół już na początku urzędowania.

Powrót do WHO i promocja organizacji proaborcyjnych  

Biden wstrzymał proces wychodzenia Stanów Zjednoczonych ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Co więcej, mianował Anthony’ego Fauci’ego – głównego lekarza – na delegata USA przy WHO.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że ustępujący prezydent proklamował 22 stycznia Narodowym Dniem Świętości Życia Ludzkiego. Donald Trump uzasadnił to następująco: „każde ludzkie życie jest darem dla świata. (…) Wszechmocny Stwórca daje każdemu człowiekowi wyjątkowe talenty, piękne sny i wspaniały cel”.  

W trakcie swej prezydentury Trump ograniczył dofinansowywanie klinik aborcyjnych w USA – w tym głównej, Planned Parenthood. Tymczasem w otoczeniu Bidena znaleźli się ludzie – jak chociażby Kamala Harris, którzy od lat są proaborcyjnymi ekstremistami.

Etyka pracy urzędników państwowych

Nowi pracownicy w administracji będą od teraz musieli składać pisemne oświadczenie, które uniemożliwi im działanie we własnym interesie. Zobowiązanie etyczne będzie też wymagało od nich dbałości o niezależność Departamentu Sprawiedliwości. Jak w kontekście owej etyki rozumieć żądania Bidena skierowane do dyrektora Biura Zarządzania i Budżetu Białego Domu, aby przy pomocy nowych regulacji unieważniać wszystkie przepisy ustanowione przez Trump’a?

Wobec wydarzeń z ostatnich miesięcy i lat, obrazujących „systemowy rasizm”, Joe Biden zapowiedział utworzenia komitetu nadzorującego działania policji.

USA ostro skręca w lewo

Ameryka jako światowy lider zarówno w sferze ekonomicznej, militarnej, ale i kulturowej jest ważna dla świata. Wirus relatywizmu i neomarksizmu miał wroga w poprzednim prezydencie. Dzisiaj, na naszych oczach pada ten bastion. 

Niestety ostatnie dni rządów Donald’a Trump’a bardzo rozczarowały. Nie chodzi o to, że został „ograny” i zdradzony przez wielu współpracowników. Ale jeżeli się podejmuje walkę, należy stanąć na czele i walczyć! Nie wolno wzywać ludzi do oporu, a potem kazać im iść do domu. Mając dowody na fałszerstwa, przestępstwa, korupcję przeciwników, w ostatnim wystąpieniu trzeba użyć tych argumentów.

Bo słowa mają moc i zapisałaby je historia.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy