CAP d`AGDE – Francuska Sodoma i Gomora

KORESPONDENCJA Z FRANCJI. Od wielu lat dane mi jest spędzać wakacje w sąsiedztwie rejonu słynącego we Francji, ale i poza jej granicami, jako gniazdo rozpusty. Miejsce to, o nazwie Cap d`Agde mieści się na wybrzeżu Morza Śródziemnego w departamencie Herault i jest nadmorską częścią starego i pięknego miasta Agde. Naturystyczny charakter miasteczka, z budynkami, sklepami i kempingami, datuje się od roku 1960. 

Wówczas był to jedynie niewielki kemping, zarządzany przez braci Oltra. Od roku 1967 ruszyła budowa pierwszych budynków Port Ambonne, potem powstały kwartały o nazwach „Natura”, ”Heliopolis” i ”Venus”. Dzisiaj to już duże, liczące ponad 10 000 mieszkańców miasteczko naturystów, a raczej libertynów, pełne hotelików, barów, klubów nocnych i innych atrakcji. Jest tam nawet supermarket i kilka sklepów. 

W „kwartałach naturystów” mieszkańcy mogą poruszać się nago, nawet robiąc zakupy czy pijąc drinki w kawiarniach i restauracjach. Od pewnego czasu, z powodu różnych ekscesów, całość jest monitorowana. Wstęp dla turystów jest płatny.

W tym miasteczku można wszystko

Ten uchodzący za najbardziej libertyński zakątek Francji ściąga tysiące osób zainteresowanych wolnym seksem i pełną akceptacją dla wszelkich możliwych dewiacji. Trafiają tu żądni niezapomnianych wrażeń: swingersi, nimfomanki, erotomani, podglądacze, ekshibicjoniści, geje, transwestyci i każdy znajduje to, czego szuka. Szczególnie doceniani są ekshibicjoniści. Jak w ukropie uwijają się młode, a także bardzo młode prostytutki płci obojga (a nawet więcej). 

W miasteczku (restauracje, kluby, sklepy), ale także na plaży wszystko opiera się na seksie. Wieczorem dla nieświadomych zagrożeń turystów robi się niebezpiecznie. Z relacji dawnych bywalców wynika, że kiedyś szanowano jakieś zasady (np. na kempingu czy przed pokojem gdzie ktoś nie chciał obcej wizyty zapalano czerwoną lampkę) – teraz to już nie działa. Alkohol, narkotyki, seks tworzą swoisty koktajl, który niektórzy wiedzą, jak wykorzystać. 

Dawni mieszkańcy, wywodzący się z „tradycyjnych” naturystów twierdzą, że dzisiejsza sytuacja wynikła z tego, że kontrolę nad miasteczkiem objęła grupa swingersów. Dlatego teraz dominuje seks i perwersja, a napastowanym czy zaatakowanym można zostać praktycznie w każdym momencie i w dowolnym miejscu – we własnym namiocie, pod klubem, na plaży… 

Naturyzm i seks w plenerze na oczach innych

Plaże Cap d`Agde są „gorące”, seks emanuje zewsząd, ale obowiązuje pewna rejonizacja. Są odcinki plaży dla „zwykłych” naturystów, dla homoseksualistów i wreszcie owiana ponurą, choć zasłużoną sławą Zatoka świń. W tym ostatnim miejscu (ok. 800 metrów) dzieją się rzeczy naprawdę szokujące. Plaża jest tam pełna par, mężczyzn i kobiet samotnie poszukujących zaspokojenia swej nieokiełznanej seksualności. Dochodzi tam często do orgii seksualnych, a bywalcy uprawiają seks z kilkoma partnerami na oczach wszystkich. Słowem, trzeba być gotowym na obrazki, jak z filmów porno.  

Jednak nie tylko w Zatoce świń, ale i na plażach dla naturystów publiczne praktyki seksualne są na porządku dziennym. Jest to tym bardziej szokujące, że niektórzy przyprowadzają tu dzieci. Do tego ten odcinek plaży jest wyjątkowo zanieczyszczony i „niehigieniczny”.

Prawo tu nie działa

Teoretycznie francuskie prawo zabrania tego typu pornograficznych zachowań, tak jak zakazana jest prostytucja. Ale tutaj jakby nie obowiązuje. W libertyńskim raju nikt nie zawiadamia służb policyjnych CRS, ani żadnych innych. Nikt też nie chroni przed takimi widokami przebywających w miasteczku i na plażach dzieci. 

Jedynym wyjątkiem jest, od kilku lat, zakaz poruszania się po wydmach. Grozi za to kara 135 euro grzywny, która jest czasem egzekwowana. To konsekwencja fali gwałtów, do których dochodziło na owych wydmach, a których ofiarami padali „zwykli” naturyści. Ale uwaga! Poruszanie się po wydmach jest nadal niebezpieczne.

Zainteresowanie mediów

Media francuskie przygotowały na ten temat kilka materiałów. Wierzcie Państwo, były szokujące. Czy zmieniły coś – otóż nie. Dlaczego? Bo w grę wchodzą naprawdę duże pieniądze. Miasteczko to ogromne, bardzo dochodowe centrum erotyczne, generujące wysokie dochody i dla władz lokalnych, i dla państwa. Nie jest to już dzisiaj żaden obóz nudystów czy jak kto woli naturystów. 

Ciekawskich rodaków przestrzegam przed tym miejscem. Wprawdzie to jest ich wybór, ale muszą wiedzieć po co tam idą, bo mogą tego potem żałować. 

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy