„Brytyjski” koronawirus paraliżuje ruch lotniczy

W Wielkiej Brytanii odkryto nowy szczep koronawirusa. Ta informacja mocno namieszała. Od poniedziałku 21 grudnia na brytyjskich lotniskach tysiące Polaków próbowało się wydostać z odciętego od świata Zjednoczonego Królestwa.

Sama odmiana została zidentyfikowana już we wrześniu. Szczep, znany VUI-202012/01, może być nawet o 70% bardziej zdolny do przenoszenia – informowały brytyjskie media. Doniesienia sprawiły, że w poniedziałek 21 grudnia, szereg państw zawiesiła loty do i z Wysp. Wśród nich znalazła się Polska, która ruch lotniczy wstrzymała dopiero od wtorku.

„Znacznie bardziej zdolny do przenoszenia”

W wywiadzie dla Sky News o nowym szczepie powiedziała dr Susan Hopkins z Public Health England (PHE). Po raz pierwszy mutację opatrzoną sygnaturą VUI-202012/01 wykryto u pacjenta już we wrześniu. Na początku nie budził większych niepokojów.

Podobne szczepy wykryto w Danii i Australii, a są inne warianty, które wyglądają bardzo podobnie do tego, które wykryto w Afryce Południowej, Holandii i innych krajach.

dr Susan Hopkins.

Mimo badania nowej mutacji wirusa, brytyjski rząd o tym fakcie został powiadomiony w piątek 18 grudnia. Naukowców zaniepokoiło to, że szczep jest „znacznie bardziej zdolny do przenoszenia niż inne odmiany”. Profesor Chris Whitty, główny lekarz w Anglii, poinformował o Światową Organizację Zdrowia. Teraz będzie się koncentrował na analizie danych związanych z rozprzestrzenianiem się mutacji.

Europa zamyka się na UK

Polski rząd, idąc śladem innych państw Unii Europejskiej, wstrzymał loty z Wielkiej Brytanii do Polski. Spowodowało to wielkie poruszenie wśród rodaków chcących przedostać się do kraju. Polskie Linie Lotnicze LOT podstawiły Dreamlinery, aby jak najwięcej osób mogło wylecieć z Wysp.

W tle całego zamieszania komunikacyjnego są ludzkie dramaty. Można o nich przeczytać na grupach zrzeszających Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii.

„Leciałam na pogrzeb mojego taty”.

„W Polsce miałem mieć zabieg, na który czekałem kilka miesięcy”.

„Wracałem do kraju, ponieważ miałem sprawę w sądzie, na której muszę się pojawić”.

Próbowałem dodzwonić się do Ambasady Polski w Londynie. Po kilkunastu próbach połączenia się z działem prasowym, osoba odpowiedzialna za kontakt z mediami nie mogła mi odpowiedzieć od razu na zadane pytania. Poprosiła o wysłanie maila. W odpowiedzi otrzymałem informację:

„Ze względu na obowiązujące rozporządzenie z dnia 21 grudnia br. zmieniające rozporządzenie w sprawie zakazów (https://dziennikustaw.gov.pl/DU/2020/2315) w ruchu lotniczym do 6 stycznia 2021 r. nie ma możliwości odbycia lotu do Polski niezależnie od celu podróży. Kwestie związane ze zmianami rezerwacji lotniczych należy wyjaśniać z bezpośrednio z liniami lotniczymi. Wydział Konsularny Ambasady RP w Londynie może wesprzeć osoby potrzebujące wydania paszportu lub paszportu tymczasowego – w takim przypadku prosimy o kontakt na adres [email protected]”.

Loty (teoretycznie) wstrzymane

Na stronach KPRM znajdziemy rozporządzenie, które zakłada, że ruch lotniczy między Polską a Wielką Brytanią zostanie wstrzymany do 6 stycznia. Taką też informację uzyskałem od przedstawiciela linii Ryanair, dzwoniąc na infolinię przewoźnika. Niektóre osoby zgłaszają jednak, że mimo wstrzymania lotów, otrzymują maile z prośbą o dokonanie odprawy.

„Mam lot z Stansted do Gdańska w wigilię rano i właśnie dostałam wiadomość, żeby się odprawić” – pisze jedna z użytkowniczek Facebooka.

Przedstawicielka linii Ryanair, takie sytuacje argumentuje tym, iż są nanoszone zmiany w systemie, a z uwagi na mnogość spraw, niektóre następują z opóźnieniem. To wytłumaczenie nie znajduje potwierdzenia w komentarzach pod przywołanym postem.

„Pani z CS Ryanair potwierdziła, że lot się odbywa i taką informację ma w systemie” – pisze  kolejna z użytkowniczek.

Dochodzi do sytuacji, że osoba mimo zapewnień mailowych przewoźnika pojawia się na lotnisku i w ostatnim momencie dowiaduje się, że lot został odwołany. Niepewność swojego lotu potęguje fakt, że niektóre linie lotnicze nie zdecydowały się na anulowanie swoich przelotów. Na przykład 22 grudnia ok. 12:00 czasu polskiego, na lotnisku w Krakowie wylądował samolot linii EasyJet lecący z Londynu.

Uwięzieni w Hanowerze

„Witam, jesteśmy na lotnisku w Hanowerze. Jesteśmy przetrzymywani wbrew naszej woli!” Tak dramatycznie wołali o pomoc przybyli z Wielkiej Brytanii do niemieckiej opinii publicznej. Na podróżnych lecących lotem z Londynu do Hanoweru czekał istny chaos. Jak informował dziennik Bild, wszyscy podróżujący spoza Niemiec muszą mieć wykonany test na koronawirusa. 

Polscy użytkownicy Twittera zastanawiali się, jak zostaną „przywitani” podróżujący ze Zjednoczonego Królestwa na polskich lotniskach.

„Ja zobaczyłem komunikat Centrum Kryzysowego z info o darmowym teście i nr telefonu. Niestety, przekazałem to synowi który przyleciał. Syn zadzwonił, polecili mu dzwonić do lokalnego Sanepidu, a tam podali mu ten numer Centrum. Syn 2+ h na telefonie, rozłączało lub zajęte” – pisze jeden z użytkowników Twittera.

21 grudnia odbywało się ponad 50 takich lotów, podczas których do Polski przybyło przeszło 10 tys. podróżnych liniami lotniczymi. Według informacji publikowanych przez wracających do Polski, pierwszego dnia kalendarzowej zimy, nie było kłopotów z powrotem. Na Okęciu przybywający z Anglii nie mieli większych problemów z opuszczeniem lotniska. Zostali tylko poproszeni o złożenie karty lokalizacyjne. Taki wymóg istnieje już od marca tego roku.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy