Bandyci będą zawsze mieli broń

W ostatnich dniach przez media przewinęły się kolejne sensacyjne informacje o rozbiciu przez Policję, Straż Graniczną i ABW grupy, która handlowała nielegalną bronią i amunicją. Służby miały przejąć kilkadziesiąt sztuk broni oraz kilka tysięcy sztuk amunicji. Z publikowanych zdjęć wynika, iż część broni była nowa, ale miała zatarte numery. Krajem, z którego ją sprowadzano była zasadniczo Słowacja.

W całej sprawie pojawia się wiele pytań. Podstawowym jest kto był odbiorcą tej broni? Kolejnym czy była ona sprowadzana i „uzdatniana” na potrzeby grup przestępczych czy też odbiorcami były osoby, które nie chciały zwyczajnie wyrabiać pozwolenia na jej posiadanie?

Kilka lat temu na Śląsku zorganizowano „manufakturę” w której w setkach sztuk przywracano do użyteczności bojowej m.in. karabinki Kałasznikowa różnych wersji. Były one następnie wywożone na zachód Europy. Grupa została rozbita, jednak setki sztuk broni zdołano sprzedać. Pamiętam także przypadek, gdzie grupa CBŚP przejęła samochód osobowy wypełniony pistoletami Skorpion, oczywiście także wywożonych ze Słowacji.

Do Polski lub przez Polskę biegnie szlak handlu bronią głównie z Ukrainy, Słowacji oraz z Bałkanów. Należy założyć, iż poza grupami przestępczymi w Polsce taką bronią są zainteresowani głównie kolekcjonerzy, którym nie chce się wyrabiać pozwolenia z uwagi na wiele absurdalnych procedur prawnych. Od lat grupy miłośników broni apelują o uproszczenie procedur pozwolenia na broń, lecz politycy oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych mają wizję podwyższenia rygorów do jej posiadania.

Każdy funkcjonariusz służb wie, że zasadniczo z legalnej broni nie dokonuje się przestępstw. Także wiele osób, które mają broń przekazywaną rodzinnie od II wojny światowej traktuje ją bardziej jako pamiątki niż jako przedmiot użyteczności.

W jednym z odcinków filmu „Ranczo” była scena, gdzie zagrożona wieś przez bandytów zorganizowała samoobronę wyciągając co kto ma. Zapewne w wielu wioskach wschodniej Polski nie byłaby to tylko fantazja filmowa, gdyż ludzie przekazują z pokolenia na pokolenie tradycję, iż odpowiedzialny człowiek powinien czymś się móc bronić. Skalę odpowiedzialności społeczeństwa widać na co dzień, gdyż poza sporadycznymi przypadkami kłusownictwa ta dziwna dla niektórych tradycja nie stanowi zagrożenia dla porządku publicznego. Dlatego też przy tak restrykcyjnym prawie do broni w Polsce nie należy oczekiwać masowego ujawniania jej posiadania.

W wielu filmach poglądowych policji w Europie można zobaczyć, jak w kilka godzin każdy przeciętny obywatel może sobie zrobić w domu strzelbę. Zasadniczo wystarczą umiejętności zwykłego majsterkowicza. Inną sensacją, którą karmią niektórzy dziennikarze społeczeństwo są ilości amunicji, którą przy okazji nalotów służb uzyskują u nielegalnych handlarzy bronią.

Każdy przeciętny użytkownik legalnej broni wie, iż w czasie jednego treningu normą dla jednej osoby jest wystrzelenie kilkaset sztuk. Tak więc nie są to ilości sensacyjne przy takiej ilości pozyskanej przez służby broni. Na szczęście coraz więcej osób wyrabia sobie pozwolenie na broń i posiadanie koło tysiąca sztuk amunicji w domu nie jest niczym nadzwyczajnym.

Jedynym obszarem, który udało się w naszym kraju „ucywilizować” jest brak wymagań w postaci pozwolenia na broń czy chociażby rejestracji w przypadku broni czarnoprochowej rozdzielnego ładowania. I tutaj każdy obywatel może mieć dziesiątki sztuk takiej broni bez pozwolenia i setki sztuk amunicji do niej. Szacuje się, iż w Polsce jest ponad 300 000 sztuk takiej nierejestrowanej broni w tym segmencie, przez co doprowadziliśmy troszeczkę do normalności. Do osób posiadających czarnoprochowce służby nie wpadają i nie robią medialnych newsów. Jeżeli sprawdziła się ta forma posiadania broni zamiast zaostrzać przepisy nie powinno się liberalizować dostępu do broni, poprzez tylko rejestrację np. broni gładko lufowej? Dzisiaj każdy myśliwy i kolekcjoner broni sam może sobie w domu wyrabiać amunicję i nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Straż Graniczna w pierwszym kwartale tego roku przejęła tylko cztery sztuki nielegalnej broni palnej oraz 94 sztuki amunicji ostrej. W całym 2020 roku SG udaremniła przemyt 14 sztuk broni palnej, 9 granatów oraz 4123 sztuki ostrej amunicji. Porównując to do roku 2019 widzimy, iż mamy do czynienia z tendencją spadkową (może w wykrywalności), gdyż we wskazanym roku do Polski trafiło 134 sztuki wykrytej nielegalnej broni palnej i 4229 sztuk amunicji ostrej. Oczywiście działania w tym zakresie prowadziła także Policja oraz ABW. W związku z powyższym należy szacować, iż do Polski rocznie trafia tysiące sztuk nielegalnej broni, nie licząc tej wyrabianej w „manufakturach”.

Liberalizujmy w Polsce dostęp do legalnej broni, bo z niej się nie dokonuje przestępstw! Bandyci i tak zawsze będą mieli dostęp do nielegalnej broni, gdyż patrząc na trendy w tym zakresie na świecie tak było, jest i będzie.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy