Wojna informacyjna i próba przełamania szlaku

O aktualnej sytuacji na granicy polsko-białoruskiej i możliwych scenariuszach rozwoju wydarzeń rozmawiamy z profesorem Andrzejem Zapałowskim – eksperem ds. bezpieczeństwa.

Oktawian Paff: Jak Pan ocenia obecną sytuację na granicy i reakcję Polski. Od grupki 20-kilku imigrantów zrobił się spory tłum na granicy, co wygląda bardzo niebezpiecznie i nie wiadomo, w którą kierunku sytuacja się obróci.

Prof. Andrzej Zapałowski: Do tej pory była to operacja służb białoruskich, która miała na celu małymi grupami destabilizować, nękać stronę polską poprzez przenikanie nielegalnych imigrantów. Teraz przybrano zupełnie inną taktykę mianowicie gromadzi się po kilkaset osób, które uderzają na dany punkt i wywołują eskalację, która jest niezwykle niebezpieczna. O ile do tej pory brały w tym udział głownie białoruskie służby specjalne, to teraz już nie kryje się, że w tej operacji bierze w tym udział wojsko białoruskie. Można śmiało mówić, ze mamy do czynienia z operacją wojskową, w której wykorzystywane są zasoby imigrantów.

To szczególnie niebezpieczna sytuacja, bo w takich tłumach kilkusetosobowych wystarczy, że dwie/trzy osoby ze służb białoruskich przebierze się za imigrantów i wystrzeli w stronę polskiego żołnierza czy funkcjonariusza Straży Granicznej. A wiadomo strona polska nie może strzelać do tłumu, więc to wywoła eskalację. Widać, że strona białoruska przeprowadza kolejny etap tej operacji i z informacji, które posiadam w dalszym ciągu są przywożeni samolotami kolejni imigranci. Bardzo dużo samolotów leciało przez pewien czas ze Stambułu (z Turcji), czyli z innego kraju natowskiego, który tak naprawdę zgodnie z zasadami natowskimi powinien nam pomóc w razie jakiejkolwiek agresji.

Oktawian Paff: Wiele krajów Unii przyznaje, że to wojna hybrydowa, potępia działania Łukaszenki i na tym się kończy. Czy Polska czeka na jakieś zielone światło od państw unijne żeby zareagować mocniej?

Prof. Andrzej Zapałowski Przede wszystkim polska strona cały czas reaguje na to, co się stało, a nie stosuje prewencji, o którą ja od wielu miesięcy apeluję, czyli wyprzedzenie. Zamiast tymczasowych zasiek – od razu powinny być budowane płoty. Już co najmniej dwa/trzy miesiące temu razem z ogłoszeniem stanu wyjątkowego. Tutaj nie ma, na co czekać. Ja uważam, że taki płot przynajmniej fragmentarycznie powinien być już budowany na granicy polsko-ukraińskiej.

Co do działań Unii Europejskiej, to jest kolejna kompromitacja, ponieważ minęło ponad trzy miesiące, a nie podjęła jakichkolwiek decyzji politycznych. Są tylko oświadczenia, zapowiedzi jakiś sankcji personalnych, czyli po prostu jakieś żenujące postawy, w sytuacji, kiedy Polska tak naprawdę chroni interesy Unii Europejskiej głównie tej zachodniej. Z drugiej strony należy pamiętać, że UE ma bardzo mocną dyplomację i to, że nie wywarto odpowiedniego nacisku przez trzy miesiące na wiele państw muzułmańskich, z których ci ludzie przybywają jest wprost niepojęte. Takimi naciskami powinno się tą sprawę bardzo szybko załatwić.  

Podobnie Stany Zjednoczone. Przecież głównie te samoloty latają z Iraku, gdzie USA ma jeszcze bardzo duże aktywa i polityczne i wojskowe. To, że nie naciskano przez pierwsze tygodnie presji migracyjnej na rząd w Bagdadzie, aby wstrzymać te loty jest dla mnie zaskakujące i to bardzo źle wróży ewentualnym gwarancjom Stanów Zjednoczonych względem bezpieczeństwa Polski, o których się ciągle mówi i na co Polska stawia, jako taki fundament bezpieczeństwa naszego kraju.

Oktawian Paff: Skąd w takim razie taka zachowawczość Polski skoro widać, ze ataki imigrantów na granicy na polskich funkcjonariuszy są coraz bardziej odważne. Dlaczego nie dajemy im wyraźnego znaku, że w tym kraju za łamać prawa grozi kara?

Prof. Andrzej Zapałowski: Tutaj nie ma jednoznacznego poparcia Unii Europejskiej a przede wszystkim rządu Niemiec, bo ci ludzie do Niemiec zmierzają.

Jeżeli następuje tak duże nagromadzenie w jednym miejscu setek nielegalnych imigrantów, moje pytanie, dlaczego tam od początku nie było armatek wodnych? Dlaczego wojsko czy straż graniczna nie wypożycza wozów strażackich od Ochotniczych Straży Pożarnych? Przecież, jeżeli jest zakaz strzelania, to można polewać wodą. Tak się tłumi wiele demonstracji w Polsce. A jeżeli niektórzy bardzo agresywni, wyposażeni w         siekiery czy łopaty nielegalni imigranci niszczą te umocnienia i następnie wbiegają na teren Rzeczypospolitej, to tutaj powinien być kierowany ogień z kul gumowych do tych osób i powinni się je obezwładniać. Trzeba pokazać, że tutaj łamanie prawa, atakowanie polskich funkcjonariuszy i żołnierzy będzie karane.

Chciałbym jeszcze podkreślić, że arabskie telewizje internetowe cały czas dzień i noc relacjonują to, co się dzieje na granicy polsko-białoruskiej i to jest przekazywane do obozów, miejsc gdzie trwa rekrutacje właśnie na wjazd na Białoruś.

Jeżeli my raz pozwolimy na to żeby przepuścić, to pójdzie sygnał do setek tysięcy a może i milionów obywateli państw muzułmańskich, że szlak wschodni jest drożny, że Polska nie jest w stanie go zaryglować i to będzie źle wróżyło dla bezpieczeństwa Polski w najbliższych latach.

Oktawian Paff: Wiedząc o tym, w jaki zmanipulowany sposób już teraz jest prezentowany przez różne media rożnych krajów obraz Polski, czy polewanie wodą lub ostrzał z użyciem kul gumowych nie zostałoby również wykorzystane w zestawieniu z obrazkami małych dzieci do pokazania nieludzkiej twarzy Polski? Znów pojawiłyby się komentarze, że nie chcemy przyjąć biednych ludzi szukających schronienia, a dobrze wiemy, że te dzieci też są narzędziem wykorzystywanym do celów politycznych (pamiętamy obrazki dmuchania dymem w oczy dziecka żeby zapłakane podeszło do polskich żołnierzy prosząc o wpuszczenie).

Prof. Andrzej Zapałowski: To, co do tej pory nie zrobiono i nie jestem w stanie także zrozumieć, dlaczego rząd nie poszedł w tym kierunku, to mianowicie powinien być uruchomiony natychmiast kanał anglojęzyczny i arabski, który 24h na dobę powinien transmitować i przekazywać polską narrację sytuacji na granicy. Tutaj powtarza się sytuacja 2015/2016 roku, gdzie tak na prawdę, jeżeli spojrzymy to 80% tych imigrantów to są młodzi mężczyźni w sile wieku.

Należy sobie zadać pytanie czy na terenach, na których przebywali czy rzeczywiście byli zagrożeni, jeżeli tak to, dlaczego po rzucili swoje żony, dzieci, rodziny i uciekli. Jeżeli ci mężczyźni są naprawdę mężczyznami to powinni zostać i walczyć. Ja obawiam się, że wielu spośród tych imigrantów to są byli członkowie formacji militarnych, którzy są odpowiedzialni za walki, za mordy na terenie Syrii na terenie Iraku i wskutek pewnej stabilizacji, która tam następuje uciekają żeby nie być pociągniętym do odpowiedzialności na tamtym terenie. Domniemywam, że część z tych ludzi po prostu ma krew na rękach a po przekroczeniu granic staną się niebezpieczni dla Polski a także dla całej Unii Europejskiej.  

Dlatego też odpowiednia narracja powinna być przekazywana w języku angielskim, arabskim, niemieckim, francuskim do społeczeństw tak jak to właśnie robią ci nielegalni imigranci, którzy są sterowani i gdzie mają wsparcie strony białoruskiej a być może i rosyjskiej. To jest z jednej strony wojna informacyjna a z drugiej rzeczywista próba przełamania i udrożnienia pewnych kierunków.

Ja się jeszcze obawiam, że tak naprawdę to, co się dzieje na granicy polsko-białoruskiej to jest jakby związanie, skoncentrowanie wojska polskiego i straży granicznej na tym kierunku, a prawdziwy kierunek, który będzie uruchomiony destabilizacji, to będą pewne obszary na Ukrainie, gdzie Rosja pod przykryciem tych i innych wydarzeń będzie chciała destabilizować Ukrainę. Myślę, że w najbliższym czasie zostaną duże grupy wypuszczone na granicę ukraińsko-białoruską, która jest w bardzo skromny stopniu strzeżona celem zdestabilizowania Ukrainy. Oczywiście rykoszetem Polacy dostaną, bo mamy 530 km granicy polsko-ukraińskiej, gdzie już ta granica jest znacznie osłabiona, bo całe siły są na granicy białoruskiej, czyli mamy znacznie większy i trudniejszy odcinek niż na Białorusi. W razie tego scenariusza nielegalni imigranci będą przerzucani nie tylko z Białorusi, ale także z Rosji Afgańczycy na Ukrainę i jeszcze duża destabilizacja Ukrainy może wywołać falę ukraińskiej imigracji do Polski w sposób nieformalny.

Obawiam się, że ten scenariusz, który jest teraz rozgrywany nie jest to główny scenariusz tylko przygotowanie, związanie sił, a destabilizacja będzie bardziej na Ukrainie.

źródło fot. unsplash.com

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy