„Tkać kolejne sploty przyjaźni”

Rozmowa z Waldemarem Kuglerem, autorem książki „Sekrety Budapesztu”

Agnieszka Janiszewska: „Sekrety Budapesztu” to prawdziwa kopalnia informacji o dziejach Budapesztu, na dodatek uzupełniona archiwalnymi fotografiami i pięknie opracowana graficznie. Na polskim rynku jest wiele książek poświęconych Węgrom i samemu Budapesztowi, ale ta zajmuje wyjątkowe miejsce. Jaka idea przyświecała Panu podczas pracy nad książką? 

Waldemar Kugler: Tak jak Pani zauważyła, na rynku jest wiele pozycji o Budapeszcie, odnoszę wrażenie dosyć podobnych do siebie. Księży Młyn natomiast wydaje książki, które gdzieś tam są też na orbicie moich zainteresowań, bowiem nie interesuje mnie tylko opisywanie zabytku i zwięzła informacja o jego powstaniu. Pani mieszkała w Budapeszcie i doskonale wie, że tutaj każdy niemalże zakątek posiada historię wartą opowiedzenia. A historię tworzą w dużej mierze ludzie. I pamiętajmy o tym, że to, co dziś nazywamy zabytkiem, kiedyś służyło ludziom, było elementem tętniącej życiem tkanki miejskiej. I właśnie te zależności między ludźmi a miejscem, w którym żyją, chciałem przemycić do „Sekretów Budapesztu”.

Agnieszka Janiszewska: W „Sekretach Budapesztu” pojawiają się również polskie wątki. Mógłby je Pan przybliżyć?

Waldemar Kugler: Oczywiście, jeżeli książka ma zainteresować osoby, które nie są fanatykami stolicy Węgier, a tylko lubią to miasto i chciałyby dowiedzieć się o nim coś więcej, wątki polskie mogą być takim mostem między naszymi krajami. Bo przecież Polacy i Węgrzy nie żyją w próżni i spacerując po Budapeszcie nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele polskich historii jest tu do opowiedzenia. Mnie zachwyciła anegdota, którą opowiadał Stanisław Mikulski ze swojego pobytu w stolicy Węgier. Będąc witanym na Stadionie Ludowym przed tysiącami Węgrów w odpowiedzi na pytania ruszał tylko ustami, aby dubbingujący go aktor wypowiadał jego kwestie. Ta historia była przyczynkiem, abym zaczął szperać w węgierskich archiwach w celu znalezienia śladów obecności popularnego Kapitana Klossa w węgierskiej kulturze.

Nie mogłem też nie wspomnieć o Panoramie Siedmiogrodzkiej. Z Tarnowem jestem blisko związany przez moją żonę, więc znam historię obrazu, jednak niestety mało informacji pojawia się w literaturze o tym, jak dzieło Styki było przyjmowane na Węgrzech. I tak krok po kroku dowiedziałem się, że równie ciekawą co obraz historię ma rotunda, w której obraz był pokazywany w Budapeszcie. Może w którejś z innych książek będę mógł napisać o tym więcej.

No i oczywiście temat, który wcześniej czy później pojawia się przy oprowadzaniu każdej z grup turystycznych: historia Polaków handlujących na budapesztańskich placach. Anegdot, których się nasłuchałem w trakcie swojej pracy starczyłoby na kilka opasłych tomów!

Agnieszka Janiszewska: Jest Pan pasjonatem historii, o której potrafi Pan opowiadać w sposób fascynujący. Jaki okres historii Węgier najbardziej Pana interesuje i dlaczego?  

Waldemar Kugler: W czasie studiów bardzo pilnie badałem okres traktatu w Trianon, czyli czasy, kiedy Węgry z ogromnego mocarstwa stały się średniej wielkości państwem. To spowodowało, że coraz intensywniej zacząłem zagłębiać się w historię lat dwudziestych i trzydziestych i chyba ten okres jest dla mnie najciekawszy. Z drugiej strony, jako badacz historii Budapesztu najwięcej frajdy przynosi czytanie o okresie rozkwitu tego miasta, czyli od czasów połączenia Budy, Starej Budy i Pesztu w jeden organizm miejski. I muszę przyznać, że choć w swoich badaniach omijałem szerokim łukiem czasy powojenne, to w ostatnich miesiącach coraz chętniej i z większym zainteresowaniem odkrywam niesamowite historie okresu socjalizmu.

Chciałbym w przyszłości napisać coś więcej o tym, jak polityka wpływała na rozwój urbanistyczny miasta. Budapeszt ma jeszcze wiele nieodkrytych dla Polaków historii! Moim celem jest pokazanie ich czytelnikom. Tak, żeby przy wyszukiwaniu książek o Węgrzech nie pojawiały się tylko wracające jak mantra hasła: polscy uchodźcy w czasie II wojny światowej, polska pomoc Węgrom w 56 roku czy generał Bem, którego historię osobiście uwielbiam.

Agnieszka Janiszewska: Wiele lat mieszkał Pan na Węgrzech. Może udało się Panu rozwikłać zagadkę proweniencji przysłowiowej polsko-węgierskiej przyjaźni? Skąd wzajemna sympatia między naszymi narodami?

Waldemar Kugler: Jak wiadomo, ma to związek z historią i póki opowieści rodziców, dziadków przekazywały z pokolenia na pokolenie to poczucie wspólnej historii, to teraz myślę, że to trochę słabnie. Sam doświadczałem wielokrotnie tej przyjaźni podróżując po Węgrzech czy mieszkając tam i wiem, że tylko codzienna praca zwykłych Polaków i Węgrów, a nie narzucana z góry polityka historyczna są w stanie wytworzyć i tkać kolejne sploty przyjaźni między naszymi narodami. Dlatego staram się to robić, choćby takimi książkami.

Dosłownie kilka dni temu ukazała się książka „Sekrety Budapesztu” (wyd. Księży Młyn, Łódź 2021) autorstwa Waldemara Kuglera, hungarysty, przewodnika turystycznego po Węgrzech i pasjonata historii Węgier.

źródło fot. W. Kugler

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy