Talibowie kontra ISIS – Walka o władzę

Ciąg dalszy rozmowy z Marcinem Krzyżanowskim, byłym konsulem RP w Kabulu, w latach 2008–2011. Nasz ekspert wydarzeniom w Afganistanie aktualnie przygląda się z Iranu.

Oktawian Paff: Ataki na lotnisku, wybuchy w mieście, społeczne zamieszanie i niepewność jutra. Do tego wszystkiego uaktywniło się tzw. Państwo Islamskie. Jak wygląda obecnie sytuacja polityczna w kraju? Czy teraz toczy się walka talibów z ISIS o władze?

Marcin Krzyżanowski: Tak w tym momencie toczy się walka o władzę między talibami a Państwem Islamskim. Talibowie mają w tym momencie podkreślam w tym momencie olbrzymią przewagę kontrolując pośrednio lub bezpośrednio 90% powierzchni kraju. Dysproporcja sił jest też ogromna, jeśli wziąć pod uwagę liczbę bojowników. Szacuje się, że talibowie mają pod bronią od 60 do 100000 ludzi, natomiast Państwo Islamskie około 1,5 tysiąca. Państwo Islamskie zostało już wcześniej rozbite w wyniku niezależnych od siebie działań i oczywiście talibów.

Jednakże, jeśli talibowie w krótkim czasie nie zapewnią bezpieczeństwa i nie uniemożliwią Państwu Islamskiemu przeprowadzania zamachów, to mogą stracić części plemion, które w dalszej kolejności mogą przejść na stronę ISIS. Dodatkowym problemem dla talibów będzie sytuacja gospodarcza. Jeśli nie będą w stanie opanować trwającego już od kilkunastu miesięcy kryzysu gospodarczego, to zdesperowani ludzie mogą zwrócić się przeciwko nim. A w Afganistanie wciąż funkcjonują w sposób mniej lub bardziej jawny grupy opozycyjne.

Oktawian Paff: Jak ocenia Pan postawę USA? Mowa o liście sojuszników USA przekazanej talibów, a także zaangażowanie w walki.

Marcin Krzyżanowski: Zasadnicze pytanie brzmi, jak dokładnie wyglądała ta lista? I czy osoby na niej umieszczone zdołały wylecieć, czy też faktycznie pozostały w Kabulu? Z jednej strony. Jest to działanie jednoznacznie karygodne. Jednakże z drugiej strony w obliczu chaosu panującego na lotnisku w Kabulu, być może uznano, że nie ma innego wyjścia.

Jeśli zaś chodzi o zaangażowanie w walki, to Amerykanie na pożegnanie z Afganistanem dokonali ataku rakietowego, w którym zginęła, Afgańska rodzina, w tym sześcioro dzieci. Niech to wystarczy za cały komentarz.

Oktawian Paff: Ostatnio stwierdził Pan, że fala imigrantów z Afganistanu Polsce nie grozi. Czy dalej Pan tak uważa?

Marcin Krzyżanowski: Tak, wciąż tak uważam. W tym momencie granice Afganistanu są zamknięte. Państwa ościenne deklarują ich powolne otwieranie, jednakże przy zachowaniu ścisłych procedur kontrolnych. Fala migrantów byłaby też zagrożeniem dla stabilności w tychże państwach, więc spodziewam się, że dołożą one wszelkich starań, by jednak swoje granice trzymać szczelne.

Oktawian Paff: Wróćmy jeszcze do sytuacji kobiet afgańskich. Niedawno rzecznik talibów wymienił, jakie będą mieć prawa i obowiązki. Na ile talibom można wierzyć na słowo?

Marcin Krzyżanowski: Nawet, jeśli samemu rzecznikowi talibów można wierzyć na słowo, to należy pamiętać o tym, że talibowie nie są zdyscyplinowaną armią. To bardzo często młodzi, niewykształceni ludzie z małych wiosek. Z jednej strony mogą nie przestrzegać rozkazów a drugiej po prostu ich nie rozumieć. W związku z tym zapewnienia talibów traktuję z bardzo dużą rezerwą.

Oktawian Paff: Jedna z krążących w sieci teorii, może spiskowych a może nie, mówi, że akcja wyjścia z Afganistanu to zaplanowany działanie między USA, talibami Chinami i Rosja. Czy jest w tym jakieś ziarnko prawdy?

Marcin Krzyżanowski: Zdecydowanie sądzę, że jest to teoria spiskowa. Oczywiście tak szybki upadek Kabulu i tak chaotyczne wycofanie się Amerykanów może nakręcać takie teorie spiskowe. Jednakże nie znajduje w nich żadnego sensu. Zwłaszcza, że w interesie Chin i Rosji było nie tyle zwycięstwo talibów, co utrzymywanie relatywnie stabilnego Afganistanu, w którym toczy się konflikt wewnętrzny przy umiarkowanym lub dużym zaangażowaniu finansowym ze strony USA.

Pomimo pozornie, podkreślam pozornie, dobrych relacji Chin i Rosji z talibami, to rządzony przez talibów Afganistan pozostanie niestabilny. A co za tym idzie, będzie cały czas potencjalnym zagrożeniem dla Chin i Rosji.


Źródło zdjęcia tytułowego: twitter.com/kumarsubodh_

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy