Służby Specjalne „szyfrują” dziś na maszynach do pisania. Czego nie wiesz o bezpieczeństwie narodowym?

Wywiad z dr hab. Andrzejem Zapałowskim, ekspertem ds. bezpieczeństwa narodowego, obecnie pracującym na Uniwersytecie Rzeszowskim 


Marta Szymoniak: Czy uważa Pan, że Polska powinna być przygotowana na inny charakter ataków ze strony nieprzyjaciela? Nie czołgi i napaść z bronią w ręku, a cyberataki i wojna informacyjna będzie odgrywała tu pierwsze skrzypce? Może już odgrywa?

Andrzej Zapałowski: Proszę zwrócić uwagę na taką podstawową sprawę. Cyberataki są elementem, którym testuje się różnego rodzaju systemy odporności państwa.  Wszystko dlatego, że większość operacji państwowych w tej chwili zaczyna dominować właśnie w cyberprzestrzeni. Oczywiście są dużo wrażliwsze miejsca np. elektrownie. Zniszczenie istotnych elektrowni w Polsce doprowadzi do tego, że tak naprawdę cały system informatyczny i tak nie działa, więc to jest do zniszczenia najprostsza rzecz. Takie rozwiązanie stosuje się w momencie, kiedy trwa już jakiś poważniejszy konflikt kinetyczny. Jeżeli chodzi o wrażliwość społeczną na ataki w cyberprzestrzeni, to ja tylko podam przykład: każdy z nas posługuje się kartą bankomatową. W momencie uderzenia na system bankowy nie wybierzemy pieniędzy ani nie zapłacimy kartą, a przecież większość ludzi nie ma przy sobie gotówki. 

To tylko pokazuje, jak bardzo jesteśmy wrażliwi na tego typu działania. W mediach dużo mówi się o zagrożeniach w postaci uderzeń na administracje bazy danych, strony internetowe urzędów, czy też kradzież danych. Nie są to jeszcze na tyle poważne ataki, które mogą sparaliżować państwo. Szczególnie niebezpieczne są ataki na systemy, które uniemożliwią społeczeństwu normalne funkcjonowanie. Wtedy wytwarza się kolejny element zagrożenia, mianowicie powszechna destabilizacja życia społecznego, która w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego może powodować chaos systemu obronnego państwa.

 

Wspominał Pan Doktor o kartach bankowych. W czasie pandemii, z każdej strony jesteśmy namawiani do korzystania z płatności elektronicznych, oczywiście w „trosce o nasze zdrowie”. Czy dążymy do likwidacji pieniądza papierowego?

Państwo funkcjonuje zasadniczo w dwóch reżimach – pokojowym i kryzysowym. Jeżeli ktoś nie bierze pod uwagę zagrożeń militarnych i nie przygotowuje na to państwa, to naraża nas na dużą wrażliwość na szantaże polityczne właśnie w tym obszarze, czyli destabilizacji państwa w postaci paraliżu obiegu pieniądza. Kiedyś zapytałem studentów na zajęciach, kto z was ma więcej niż 200 zł gotówki. Niemal połowa podniosła ręce. To oznacza, że uzależniliśmy się od systemu elektronicznego, zwłaszcza jeśli chodzi o system płatności. Podkreślę, że w przypadku uderzenia na system bankowy, nikt nie wyjmie pieniędzy z banku, ani nie będzie miał czym zapłacić.  

Czy nasz kraj jest odpowiednio silny, aby odpierać cyberataki? Czy w Polsce mamy oficjalnie powołany zespół, który możliwie szybko będzie reagował na zagrożenia i incydenty bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni na poziomie krajowym? 

Główną instytucją odpowiedzialną za ochronę antyterrorystyczną jest Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W tych działaniach wspierało ją Ministerstwo Cyfryzacji, które w tym roku uległo likwidacji. Półtora roku temu powołano Wojska Obrony Cyberprzestrzeni, które tak naprawdę są ciągle w fazie tworzenia. To one, zarówno w czasie konfliktu jak i pokoju, mają także zabezpieczać instytucje państwa polskiego przed tego typu atakami. Z resztą mieliśmy już do czynienia z wieloma atakami, które paraliżowały pracę instytucji w wielu państwach. Symbolem niech będzie kradzież sekretarz stanu USA Hilary Clinton korespondencji mailowej, czy też działania witryny WikiLeaks, gdzie mogliśmy zapoznać się z tajnymi danymi Pentagonu. Wiem, że dzisiaj służby dokumentują najbardziej poufne informacje starymi sposobami, czyli poza siecią. Często są ręcznie pisane raporty. Wracają tam do łask maszyny do pisania. Dlaczego tak się dzieje? Bo nigdy nie wiemy czym dysponuje przeciwnik i czy nasze systemy ochrony cyberprzestrzeni są na tyle bezpieczne, że wróg nie będzie w stanie ich złamać w trakcie konfliktu zbrojnego.

Dziś musimy zdawać sobie sprawę, że najbardziej wrażliwe obszary naszego życia państwowego muszą mieć alternatywne systemy zarządzania – NIE CYFROWE. 

Weźmy przykład zarządzania systemem kolejowym – on jest niemal w pełni elektroniczny. Przy jakimkolwiek konflikcie, musimy przejść na system tradycyjny, ponieważ albo zabraknie prądu albo nieprzyjaciel go szybko będzie w stanie przejąć. 

Dla Izraela wielkim problemem jest to, że wojownicy Hamasu są szkoleni do walki informacyjnej przez bardzo dobre odziały irańskie. Właśnie jedną z nowych form działania terrorystów są ataki na zaawansowane systemy technologiczne. Tego rodzaju zagrożenie ciągle wzrasta. Jednym z wrażliwych miejsc są systemy informatyczne sterujące masowym transportem publicznym. Innym przykładem jest przejęcie systemu alertowego danego państwa w postaci indywidualnych powiadomień na telefony komórkowe. W razie wysłania w dużym mieście komunikatu o natychmiastowej ewakuacji wywołamy chaos, nad którym trudno byłoby zapanować.

Jak wynik wyborów prezydenckich w USA może odbić się na relacjach Polski ze Stanami Zjednoczonymi w zakresie bezpieczeństwa?

Należy podkreślić, że w Stanach Zjednoczonych jeszcze nic nie zostało rozstrzygnięte. Póki co mamy tylko doniesienia medialne na temat wygranej Bidena. Zarówno Trump jak i Biden realizują cele USA, a nie Polski. To należy wyraźnie podkreślić.

W polityce amerykańskiej takie kraje jak Polska, są narzędziem do realizowania ich politycznych celów. Nam pozostaje zastanowić się, ile i jakie korzyści potrafimy wyciągnąć dla siebie z relacji z USA.

Warunkując kto jest dla Polski lepszym prezydentem Biden czy Trump, zwracamy uwagę jaki system wartości kandydaci reprezentują. Trump jest bardziej konserwatywny, podobnie jak większość polskiego społeczeństwa. Biden reprezentuje poglądy skrajnie liberalne. Dlatego też sympatie Polaków bardziej odnoszą się do postaw ideowych obu prezydentów niż do samej polityki. W kwestii bezpieczeństwa nie widzę istotnych dla Polski zmian w razie wygranej poszczególnych kandydatów. Jeśli USA będą chciały bronić swoich dotychczasowych pozycji, to tutaj niezależnie kto będzie na czele administracji, polityka nie ulegnie zmianie.

Pytanie tylko jakie będą relacje Stanów Zjednoczonych z Rosją, czy też z Niemcami? To będzie bezpośrednio wpływało na pozycję Polski.

Jeśli Biden zostałby prezydentem i doszłoby do resetu stosunków gospodarczych z Rosją czy Chinami, to polityka może ulec znacznej zmianie. Przypomnę, że demokratyczny prezydent Obama wstrzymał wiele inwestycji militarnych na terenie Polski z uwagi na właśnie taki miękki reset w relacji z Rosją. Tutaj wszystko jest otwarte.

Antifa w USA została potępiona, a jej działalność zakazana jako skrajnie terrorystyczna. Czy w Polsce możemy mieć do czynienia z podobnie działającymi organizacjami? 

Stany Zjednoczone, Izrael, Węgry już kilka lat temu zakazały działalności organizacjom społecznym, które mają duże odziaływanie na społeczeństwo, a są finansowane ze środków zagranicznych. Antifa jako ruch międzynarodowy, musi posiadać milionowe budżety. Ci ludzie są szkoleni, mają bazy, spotykają się w różnych miejscach, posiadają własne środki masowego przekazu – ktoś to wszystko musi utrzymywać. Są też inne organizacje europejskie działające w Polsce, które pod płaszczykiem szerzenia pewnych idei, przygotowują ludzi do tzw. oporu bez przemocy.  Można tu wymienić choćby We Move Europ, Społeczna Szkoła Antykapitalizmu, Otwarty Dialog, czy w sferze miękkiej Greenpeace Europe. 

W Polsce to się nie dokonało – u nas bardzo dużo organizacji jest w ten sposób finansowanych, zarówno przez inne państwa jak i korporacje międzynarodowe. Tego typu finansowania nigdy nie odbywają się w pełni jawnie.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy