Siostry na pierwszej linii frontu a urzędnicy się kłócą. Sprawa dzieci z Izdebek wciąż nie jest rozwiązana

Wywiad z mecenasem Bartoszem Grabowym, pełnomocnikiem Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej – Prowincja Przemyska.

Agnieszka Opiłowska: Panie Mecenasie, Siostry Służebniczki przygarnęły i zapewniły opiekę dziesięciorgu dzieciom, rodzeństwu. Proszę w skrócie przybliżyć sytuację tych dzieci. Dlaczego potrzebowały opieki?

Mec. Bartosz Grabowy: Pani Redaktor, sprawa dzieci z Izdebek była szeroko komentowana i opisywana w mediach około dwa lata temu. Chodzi o zaginięcie jednego z chłopców, który odnalazł się dopiero po dwóch dniach. I nagle zorientowano się, że istnieje szereg nieprawidłowości w zakresie funkcjonowania tej rodziny i mocą różnych orzeczeń sądowych dzieci zostały z tej rodziny zabrane. Początkowo, według mojej wiedzy, były umieszczone w domu dziecka w Sanoku, jednakże nie wszystkie. Organy pomocy społecznej czy Sąd Rodzinny zajmujący się tą sprawą poszukiwały jednostki, gdzie te dzieci mogłyby być wszystkie razem – w myśl zasady, że rodzeństwa nie należy rozdzielać. 

Właśnie z takim zapytaniem Sąd zwrócił się do DPS prowadzonego w Starej Wsi pod Brzozowem przez Siostry Służebniczki i one te dzieci przyjęły. Niektóre z tych dzieci były niepełnosprawne. Od tego momentu, tj. od sierpnia 2020 roku z powodzeniem dzieci mieszkają w DPS prowadzonym przez Siostry, realizują obowiązek szkolny, chodzą do przedszkola, są leczone i zostały otoczone właściwą opieką. Siostry nie tylko zapewniają wikt i opierunek, ale otaczają te dzieci miłością. Wcześniej sytuacja tych dzieci była można powiedzieć dramatyczna. 

Agnieszka Opiłowska: Z jakimi kosztami dla Sióstr wiąże się opieka nad tymi dziećmi?

Mec. Bartosz Grabowy: Wśród rodzeństwa są też dzieci niepełnosprawne i Siostry dbają o zapewnienie należytej opieki. Niezależnie od tego czy do ośrodka pomocy społecznej trafia dziecko czy osoba dorosła, czy podopieczny jest zdrowy czy chory wiąże się to z kosztami.
W grę wchodzą tak prozaiczne wydatki jak wyżywienie, zużycie mediów czy pensje pracowników ośrodka – osób świeckich. W tym zakresie Siostry realizują zadanie publiczne na mocy właściwej umowy.

Agnieszka Opiłowska: Siostry pomogły i nadal pomagają, ale nastąpiły problemy, których nie przewidziały. Urzędynie mogły dojść do porozumienia kto ma finansować opiekę nad dziećmi. Na czym polega problem?

Mec. Bartosz Grabowy: Problem polega na tym, że nie wiadomo, a może ktoś nie chce wiedzieć, kto tę opłatę za utrzymanie dzieci powinien ponosić. Czyli dochodzi do sytuacji, że 10-ro rodzeństwa zostało umieszczone w DPS i za tym nie idą żadne środki, z żadnej strony. Organy władzy publicznej, instytucje zajmujące się pomocą społeczną trochę pozbyły się problemu – znalazły miejsce, gdzie rodzeństwo może z powodzeniem funkcjonować, ale nikt za to nie płaci. 

I tu dochodzimy do pytania – kto ma zapłacić? Czy Siostry mają organizować jakieś zbiórki publiczne, starać się o darowizny czy w świetle przepisów (które są przepisami prawa powszechnie obowiązującego) powinny za to płacić stosowne organy. Problem tu jest dwojaki: Siostry zwróciły się o finansowanie do gminy, z której pochodzą dzieci – zgodnie z ustawą o pomocy społecznej.  Dzieci pochodzą z miejscowości Izdebki, która leży na terenie gminy Nozdrzec. Właściwy przepis jasno określa kto powinien ponosić opłatę. W pierwszej kolejności jest to mieszkaniec, ale tu mamy dzieci, które nie pracują i nie mają dochodów (rodzice biologiczni także), potem małżonek zstępni i wstępni, a na samym końcu – odpłatność ponosi gmina, z której osoba została skierowana do DPS. I te dzieci zostały skierowane z terenu gminy Nozdrzec. Wystarczy wziąć do ręki pierwszy z brzegu komentarz do ustawy pomocy społecznej, że jest zobowiązanie gminy do wnoszenia opłat z tytułu skierowania własnego mieszkańca. Czyli mieszkańca gminy Nozdrzec, a tutaj ta gmina odbija piłeczkę i chroni się przed odpłatnością w dwójnasób. 

W pierwszej kolejności było podnoszone ,,ale to nie są dzieci z naszej gminy”, bo dzieci przebywają obecnie w gminie Brzozów, więc niech płaci Burmistrz Brzozowa. Słusznie Burmistrz Brzozowa mówi: ,,to nie są moje dzieci”, bo one przed umieszczeniem w DPS nie były na terenie gminy Brzozów. I wszczęto spór kompetencyjny przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym w Krośnie. Tymczasem SKO w Krośnie zupełnie na opak wskazało, że nie powinna płacić ani Gmina Nozdrzec ani Brzozów tylko Powiat Brzozowski (trzecia jednostka samorządu terytorialnego), bo dzieci zostały umieszczone w pieczy zastępczej, a w ramach ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej odpłatność za dzieci ponosi właśnie powiat. To się zgadza. Tylko jest jeden istotny niuans. DPS nie jest jednostką systemu pieczy zastępczej. Wchodzimy w różny reżim. Gdyby sąd działał w ramach ustawy o pieczy zastępczej nie mógłby umieścić dzieci w DPS. Sąd działał tu w ramach ustawy o pomocy społecznej. 

Siostry są odsyłane od Annasza do Kajfasza, sprawa jest nierozstrzygnięta, zaległości sięgają ponad 200 tys. zł. Za każdy miesiąc jest to bowiem 38 tys. zł. Siostry za każde dziecko z tego rodzeństwa powinny dostać 3,8 tys. zł – co wynika z przepisów. Organy między sobą nie umieją dojść do porozumienia kto jest właściwy w tej sprawie. 

To trochę nie dziwi, bo dla biednej wiejskiej gminy Nozdrzec jest to w skali roku prawie pół miliona złotych, czyli ogromna kwota, ale właściwie co to kogo obchodzi, skoro przepisy są takie, skoro odpłatność powinna ponosić właśnie gmina. Finalny efekt jest taki, że na dzieci nie płaci nikt. Siostry same utrzymują dzieci, ale to też nie polega na tym, że państwo, które powinno dbać o dzieci w tego typu sytuacjach zostawia je samym sobie.

 

Agnieszka Opiłowska: Siostry zwróciły się do Stowarzyszenia Europa Tradycja z prośbą o pomoc. Czy członkowie Stowarzyszenia zaangażowali się w pomoc?

Mec. Bartosz Grabowy: Tak, Siostry zwróciły się do tego stowarzyszenia. Jak nie prośbą to groźbą.

Ile można pisać pisma do różnych instytucji, do Wojewody, do Rzecznika Praw Dziecka i otrzymywać tą samą odpowiedź: ,,SKO w Krośnie Wam orzekło”. Jednakże w ocenie Sióstr SKO orzekło źle, bo starosta Brzozowski słusznie wskazuje, że powiat nie może tej odpłatności ponosić – brak ku temu podstawy prawnej, jako że DPS nie jest instytucją pieczy zastępczej. 

Taka płatność naruszałaby dyscyplinę finansów publicznych i sprowadzała Regionalną Izbę Obrachunkową. Siostry zatem zwróciły się do podmiotu zupełnie zewnętrznego, który umocowały, żeby jakoś tą sprawę rozwiązać. Stowarzyszenie objęło Siostry pomocą prawną, zaczęło pisać pisma, przede wszystkim do Wojewody, żeby w trybie nadzorczym rozwiązał tę sytuację. Najlepiej, żeby Wojewoda wypłacił Siostrom jakieś środki z rezerwy finansowej, a potem sam doszedł kto te środki powinien wypłacać.

To się na nic zdało, bo wyszło, że Wojewoda nie ma takich kompetencji. Najlepiej, gdyby Siostry poszły do sądu. Tylko umówmy się, że sądownictwo w Polsce funkcjonuje jak funkcjonuje i nie sztuka złożyć pozew i czekać trzy lata na zasądzenie odpowiedniej kwoty, bo pieniądze są potrzebne na już. 

Finalnie z uwagi na niemoc urzędniczą Siostry z przedstawicielami Stowarzyszenia Europa Tradycja zorganizowały konferencję prasową. I spotkały się z pozytywnym odbiorem. Wpłynęły pewne środki. Tylko nadal nie ma systemowego rozwiązania tej sprawy. Europa Tradycja zwróciła się do Premiera, który skierował pismo do Wojewody, aby ta sprawa została rozwiązana. Kancelaria premiera oczekuje na sprawozdanie jak sprawa została załatwiona. Być może zbliżamy się do jakiś finalnych rozstrzygnięć, bo konferencja Sióstr mocno zdopingowała właściwe organy do należytego działania.

Agnieszka Opiłowska: Kto zaniedbał sytuację dzieci? Wspomniał Pan, że rodzina dzieci źle funkcjonowała i decyzją sądu dzieci zostały odebrane rodzicom. 

Mec. Bartosz Grabowy: Ja tej sprawy nie monitorowałem od samego początku. Musiały być zaniedbania, skoro doszło do takiej sytuacji, że dzieci trafiły do DPS. Z doniesień medialnych wiemy, że ojciec tych dzieci został skazany prawomocnym wyrokiem na 9 lat bezwzględnego pozbawienia wolności, za czyny przestępne wobec swoich dzieci.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy