„Nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary ludobójstwa”.

O trudnej historii pomnika i jego roli w upamiętnieniu ofiar Rzezi Wołyńskiej rozmawiam z przewodniczącym komitetu honorowego Budowy Pomnika „Rzeź Wołyńska” w Domostawie – ks. Tadeuszem Isakowiczem – Zalewskim.

Marcin Baumann: Jak rozpoczęła się historia Księdza zaangażowania w sprawę pomnika?

Ks. Tadeusz Isakowicz – Zalewski:Najpierw muszę wyjaśnić, komu dedykowany jest ten pomnik. Upamiętniania on ofiary ukraińskiego Ludobójstwa Polaków i obywateli polskich innej narodowości. Ludobójstwo to, dokonane na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich przez zbrodniarzy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Armii Powstańczej, objęło dawne województwa: wołyńskie, lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie, a także częściowo lubelskie i poleskie.

Pierwsze mordy miały miejsce już we wrześniu 1939 r., gdy na te tereny wkroczyły wojska radzieckie oraz dwa lata później, gdy wkroczyły wojska niemieckie. Największa jednak ich ilość dokonała się po powstaniu zbrodniczej UPA, założonej w październiku 1942 r., do której masowo napłynęli zaprawieni w innych rzeziach kolaboranci z Ukraińskiej Policji Pomocniczej i 14 Dywizji SS „Galizien”. Mordy trwały na Kresach do ekspatriacji stamtąd większości Polaków.

Według szacunków z rąk banderowców, bo tak powszechnie nazywano członków UPA, zginęło w ciągu ośmiu lat ok. 150 tysięcy bezbronnych Polaków, ale faktyczna ich liczba jest z pewnością większa. Zabójstwa połączone były z niesłychanym okrucieństwem, którego nie stosowali nawet niemieccy czy sowieccy okupanci.

Oprócz Polaków z rąk nacjonalistów ukraińskich zginęła niezliczona ilość polskich obywateli innych narodowości, w tym Żydzi, Ormianie i Czesi (osadnicy z Wołynia), a także ci Ukraińcy, którzy nie popierali faszystów. Zagładzie uległa też polska cywilizacja. Zrównano z ziemią całe miejscowości, spalono dwory i szkoły, zburzono kościoły, a ocalałe resztki narodu wypędzono.

Choć urodziłem się w Krakowie, to jednak pochodzę z rodziny kresowej. Dlatego też od lat angażuje się w upamiętnienie ofiar ludobójstwa. Pisze też książki na ten temat. Na jednym ze spotkań autorskich w Nisku spotkałem profesora Pityńskiego, który pochodził z pobliskiego Ulanowa. Po kilu latach napisał do mnie, że kończy projekt wspomnianego pomnika. Prosił mnie o wsparcie tej inicjatywy. Stąd moje zaangażowanie.

Marcin Baumann: Jaką rolę dla społeczności lokalnej i polskiej ma stawianie pomników upamiętniających to tragiczne wydarzenie?

Ks. Tadeusz Isakowicz – Zalewski:Dla rodzin ofiar, jak i wszystkich dawnych mieszkańców tych ziem, najboleśniejszy jest jednak fakt, że po roku 1989, a więc już po ponownym odzyskaniu niepodległości, polski parlament bał się nazwać po imieniu tę niewyobrażalną zbrodnię, do której można porównać jedynie ludobójstwa Ormian w Turcji w czasie pierwszej wojny światowej oraz Holokaust Żydów i Cyganów podczas drugiej.

Prawdy o tej niewyobrażalnej zbrodni oczekiwały rodziny pomordowanych od powstającej Trzeciej RP. Jednak szybko się okazało się, że Kresy Wschodnie znów stały się tematem niewygodnym, a ludobójstwo tam dokonane wręcz politycznym tabu. Co gorsze, wielu polskich polityków uznało, że lepiej zapomnieć o zamęczonych rodakach, aby po rozpadzie ZSRR nie drażnić nowego sąsiada wschodniego, czyli niepodległej Ukrainy.

Jest więc odwrotnie niż czynią to inne narody, w tym zwłaszcza Żydzi i Ormianie, których historia jeszcze bardziej doświadczyła, a którzy jednak wbrew krzywym spojrzeniom ambasadorów obcych państw nie boją się poszukiwać i pielęgnować prawdy o męczeństwie swoich rodaków. Dopiero w 2016 r. Sejm przyjął uchwałę potępiającą ludobójstwa.

Marcin Baumann: Dlaczego upamiętnienie tej tragedii w Polsce stanowi tak duże wyzwanie? Pomnik autorstwa mistrza Pityńskiego na swoje miejsce czekał ponad cztery lata.

Ks. Tadeusz Isakowicz – Zalewski:Co do pomników, to powstały one tylko w nielicznych miejscach. Było wiele inicjatyw, ale zostały one storpedowane przez polityków. Dlatego też monumentalny pomnik Pityńskiego ma szczególną wymowę. Tym bardziej, że jego autor jest jednym z najlepszych polskich rzeźbiarzy. Za swoją działalność artystyczną i patriotyczną otrzymał on Order Orła Białego z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy. Pomnik powstał w 2018 r., ale jego ustawienie w Jeleniej Górze, Rzeszowie, Toruniu czy Kielcach zostało też zablokowane przez różne środowiska polityczne.

Marcin Baumann: Z czym wiąże się problem w jego postawieniu? Sytuacja polityczna, jego treść czy forma?

Ks. Tadeusz Isakowicz – Zalewski:Moim zdaniem tylko naciski polityczne. Pomnik jest bardzo ekspresyjny, ale przecież nie mniej ekspresyjny jest pomnik Pityńskiego „Zbrodnia Katyńska” w New Jersey, przedstawiająca w dramatycznej pozie oficera polskiego z wbitym bagnetem w plecy. Jego treść i forma nie rażą ani Polaków, ani Amerykanów.

Marcin Baumann: Czy możemy być pewni, że po długiej i skomplikowanej historii pomnika, monument stanie w Jarocinie?

Ks. Tadeusz Isakowicz – Zalewski:Mam nadzieję, że tak. To chyba piąta lub szósta z kolei lokalizacja. Moim zdaniem bardzo dobra. Po pierwsze, pan wójt Zbigniew walczak i radni gminy wykazali ogromną determinację.

Po drugie, jest duże wsparcie ze strony nie tylko lokalnego środowiska, ale i przeróżnych stowarzyszeń z całej Polski. W skład komitetu honorowego, któremu przewodniczę, wchodzi bardzo wiele osób, w tym między innymi profesorowie Bogusław Paź z Wrocławia, Andrzej Zapałowski z Przemyśla i Włodzimierz Osadczy z Lublina oraz prezesi stowarzyszeń kresowych: Janina Kalinowska z Zamościa i Andrzej Mosiejczyk z Prabut, a także wiele innych postaci z życia społecznego i artystycznego.

Po trzecie, sama lokalizacja jest trafiona. Pomnik stanie bowiem przy trasie S-19, czyli Via Carpatia. Będzie więc bardzo widoczny. Poza tym, Jarocin to część dawnego województwa lwowskiego, na terenie, którego rozgrywał się dramat ludobójstwa.

Marcin Baumann: Jak przypominać o tragicznych historycznie wydarzeniach jednocześnie, dbając o dobre relacje z sąsiadem (w tym przypadku Ukrainą)?

Ks. Tadeusz Isakowicz – Zalewski:Po pierwsze trzeba mówić prawdę. Jak uczy nas Ewangelia: „Poznacie Prawdę a Prawda was wyzwoli”. Po drugie, pochować ofiary. Do dziś Ukraina blokuje ekshumacje i pochówki oraz ustawianie pamiątkowych krzyży. Jak mówi jedno z haseł rodzin kresowych „Nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary ludobójstwa”. Bez prawdy i pamięci nie uda się nigdy zbudować dobrych relacji z Ukrainą.

Ks. Tadeusz Isakowicz- Zalewski- działacz społeczny, historyk Kościoła, wieloletni uczestnik opozycji antykomunistycznej w PRL, poeta.





Fot.https://www.facebook.com/PomnikWolynskiJeleniaGora

Źródło fot. tytułowej https://www.facebook.com/kielcepomnik/photos

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy