„Na naszych oczach odchodzą świadkowie II wojny światowej”

Wywiad z Marcinem Czaplińskim, działaczem społecznym, Kancelaria Prezydenta RP.

Kajetan Rajski: Jest Pan jedną z najbardziej zaangażowanych osób w przypominanie o najnowszych losach Polski. W sposób szczególny Pana aktywność zauważalna jest w mediach społecznościowych. W jaki sposób Pana zdaniem powinna być prowadzona polityka historyczna państwa?

Marcin Czapliński: Jestem tylko malutkim elementem na mapie setek tysięcy osób i organizacji, które zajmują się troską o pamięć. Jest nas tak dużo, że trudno nawet określić skalę. W tych celach wykorzystywane są różne formy komunikacji. Zarówno tradycyjne jak i te nowoczesne. To mnie bardzo cieszy. I czuję się dobrze wiedząc jak wielu chce czy to przygotować film, czy napisać książkę, czy zrobić akcję w sieci. 

Jeśli chodzi o politykę historyczną, nie wchodząc w definicję tego zwrotu, moim zdaniem wszelka aktywność w tym obszarze powinna być systematyczna i konsekwentna. Drugą taką cechą powinna być ofensywność, a nie reaktywność. Tak, więc systematyczna praca, często organiczna.

Kajetan Rajski: Co roku w okolicach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zauważalne jest zwiększenie liczby wypowiedzi podważających sens zrywu powstańczego z sierpnia i września 1944 r. Nazywający samych siebie „realistami” uważają, że było to niepotrzebne szafowanie krwią żołnierzy Armii Krajowej i życiem ludności cywilnej. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?

Marcin Czapliński: Nie jestem przeciwnikiem dyskusji o sensie takiego czy innego wydarzenia. Żyjemy w wolnym państwie i wolność dyskusji to jedna z podstaw. Buntuję się jednak wtedy, kiedy w trakcie tej dyskusji szargany jest honor i poświęcenie Powstańców i ich dowódców. Kiedy zaburzane są proporcje. Kiedy za przelaną krew winę zrzuca się na nas, zapominając zupełnie o przyczynie wszystkich złych lat. O okupacji niemieckiej i sowieckiej.

Kajetan Rajski: A czy weterani Powstania Warszawskiego śledzą w jakiś sposób dyskusje na temat sensowności tego zrywu? Jakie mają zdanie w tej kwestii?

Marcin Czapliński: Oczywiście, że śledzą. O ile dyskusja ta odbywa się z szacunkiem wobec uczestników zrywu ku wolności z 1944, z zaciekawieniem wysłuchują argumentów. O ile tego szacunku brak to jest im przykro, czują się zawiedzeni. Należy podkreślić, że wśród Powstańców są tacy, którzy uważają Powstanie za potrzebne i tacy ze zdaniem przeciwnym. Częstą postawą jest również taka, kiedy Powstaniec określa zryw, jako błędnie podjęty jednocześnie deklarując mimo to swój udział. To miłość najwyższa do Ojczyzny i pełna odpowiedzialność za dobro wspólne.

Kajetan Rajski: Ma Pan szerokie kontakty w środowisku kombatanckim, również wśród uczestników Powstania Warszawskiego. Nietrudno zauważyć, że jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może się z nimi jeszcze spotkać, poznać historię od jej świadków.

Marcin Czapliński: To wielki zaszczyt być wśród nich, znać ich, rozmawiać z nimi, słuchać ich. Tak to traktuję. Jako dar. Kiedy ich nie będzie oczywiście pozostaną archiwa ich wypowiedzi, napisane przez nich książki. Jednak to nie to samo. To, jakie mamy podejście do Bohaterów to też taki test o nas samych. 

Cieszę się, że Państwo Polskie z najwyższym szacunkiem traktuje Bohaterów. Jestem dumny, kiedy wiem, że w razie problemów – nie zostaną sami. Wykorzystajmy każdy dzień, aby być, blisko, aby wspierać ich i dbać o ich codzienne sprawy. Wielkie brawa dla polskich instytucji i organizacji społecznych, które z tak wielkim zaangażowaniem się tym zajmują.

Kajetan Rajski: Mówiliśmy na początku o kwestii polityki historycznej. Jak wyobraża sobie Pan jej prowadzenie w realiach, gdy świadków historii po prostu już nie będzie?

Marcin Czapliński: Dużo trudniej opowiedzieć o czymś bez świadków historii. Widać to bardzo wyraźnie na przykładzie wielkich rocznic. Nie ma wśród nas Bohaterów 1920 roku. Rocznica bez nich jest niepełna, pozbawiona tego najważniejszego fragmentu – bicia serca uczestników, ich głosu, zwyczajnej obecności. 

Na naszych oczach odchodzi pokolenie z lat dwudziestych i trzydziestych – ostatni świadkowie II wojny światowej. Każdy z nas powinien narzucić sobie misję. I jeśli to możliwe – nagrać swoich przodków, utrwalić ich świadectwo. Przyda się to w przyszłości, kiedy już ich zabraknie. 

Kajetan Rajski: Czy sądzi Pan, że we współczesnym młodym pokoleniu jest, choć namiastka takiego patriotyzmu, który charakteryzował pokolenie Kolumbów?

Marcin Czapliński: Chciałbym, żeby tak było. Czy jest? Nie wiem, jesteśmy inni. Nasz patriotyzm wyraża się w inny sposób. Możemy się radować, że dzięki tamtym pokoleniem żyjemy w wolnej Polsce. Że zamiast wybierać schron piwnicę czy wędrówkę po lesie czy kanałach w okupowanej Stolicy, możemy spierać się o wygląd naszych miast, pracować dla lepszej przyszłości, dbać o siebie i bliskich. Bez tego, co przeżywali Oni.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy