„Może zajmijmy się lepiej tym, co mamy na miejscu”

Rozmowa Anety Dmowskiej z Karolem Wójcikiem, Przewodniczącym Rady Programowej Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami, prawnikiem, specjalistą ds. komunikacji społecznej w jednej z firm działającej na rynku odbioru i zagospodarowania odpadów



Aneta Dmowska: Myśli Pan, że zacznę od zadania pytania: Czy Polska jest śmietnikiem Europy?

Karol Wójcik: Na pewno istnieje problem nielegalnego sprowadzania odpadów i państwo polskie musi z tym zdecydowanie walczyć, ale czy Polska jest śmietnikiem Europy? Nie. To raczej chwytliwy slogan niż rzeczywistość. Dość mocno wyeksploatowany i mijający się z prawdą, ale rzeczywiście takie hasło już się u nas utrwaliło. Duża w tym zasługa – niestety spłyconego przekazu medialnego, w którym z jednego przypadku nielegalnego wwiezienia kilku tysięcy ton odpadów z zagranicy tworzy się gigantyczny skandal. Czasem słyszę, że „Polska jest śmietnikiem Europy za przyzwoleniem rządzących i w majestacie prawa”. Tak po prostu nie jest.

Chyba rzeczywiście mocno to Pana irytuje?

Nie jestem zwolennikiem takich tabloidowych haseł, a w branży działam nieprzerwanie od 10 lat i gdzie indziej dostrzegam realny, a nie spłycony medialnie problem.

Jeśli nie w śmieciach importowanych z zagranicy, to gdzie?

W kraju Pani Redaktor, w Polsce, na naszym podwórku.

Wokół tematu odpadów pojawia się wiele uproszczeń, a może należy zacząć od tego, że w Polsce rokrocznie, samych odpadów komunalnych pojawia się ok 13,5 mln ton.

To są nasze „osobiste” śmieci. Jaka jest skala porównawcza? Swoich odpadów komunalnych produkujemy 13,5 mln ton, a nielegalnie, w transportach z zagranicy ujawnia się kilka tysięcy ton. Czy w takim razie powinny nas szczególnie zajmować te pierwsze cyfry, czy drugie? Nie twierdzę i to zdecydowanie podkreślam, że nie należy zajmować się przestępczym procederem i nie karać tych, którzy nielegalnie śmieci z zagranicy sprowadzają – ale przyzna Pani, że to co się stanie dalej z tymi 13,5 mln ton jest dla nas jednak istotniejsze.


Dobrze, ale kto ma uprawnienia, żeby z nielegalnym importem śmieci walczyć? To jest jakoś usankcjonowane? Mamy narzędzia?

Oczywiście, mamy. Mamy kilka służb: Inspekcja Ochrony Środowiska, policja, prokuratura – konieczne jest codzienne, sprawne, operacyjne współdziałanie tych służb na polu ścigania zwykłych przestępców, którzy nielegalnie deponują odpady w żwirowniach. Postulat stworzenia policji ekologicznej- sprawnie działającej służby, bądź połączonego działania kilku to postulat uczciwych przedsiębiorców zgłaszany od lat. Oni wiedzą, jak działać i mają narzędzia. Tyle, że jedno należy jeszcze raz podkreślić z cała mocą- żadnych zmieszanych odpadów komunalnych, w żadnej formie do Polski wwozić nie wolno, a jeśli takie sytuacje się zdarzają, to jest to proceder przestępczy. Nie można uogólniać i powielać tezy, jakoby była zgoda na import śmieci. Jest zgoda na wwóz odpadów przeznaczonych do odzysku i wymienionych na tzw. zielonej liście. Będą się oczywiście zdarzać sytuacje, w których na przykład do portu w Gdyni przybije statek z fałszywie opisanym kontenerem, w którym będą się znajdować zmieszane śmieci komunalne z innego kraju. Ktoś w Polsce może mieć plan zdeponowania tych odpadów w wielkim dole kosztem prawa, ekologii, ale z gigantycznym zyskiem, tyle, że nie ma mowy o nazywaniu tego legalnym importem. Nie czuję się rzecznikiem prasowym ministerstwa i nie będę wypowiadał się w ich imieniu – niemniej – nie dziwią mnie ich stanowcze dementi dotyczące rozróżniania tych spraw. To ważne, aby zawsze powielanie nieprawdy korygować, a faktycznych przestępców wyłapywać i solidnie karać.


Oczywiście, rozumiem. To może rzeczywiście porozmawiajmy o tych naszych 13,5 mln? Czy my, jako społeczeństwo, rzeczywiście słabo sobie radzimy z segregacją, a może brak nam ochoty, czy motywacji, aby to robić?

Nie ze wszystkim jeszcze sobie dobrze radzimy, to prawda, choć nie należy być aż tak surowym. Jak wspomniałem na początku – jestem wielkim przeciwnikiem uproszczeń.

Rzeczywiście mamy problem z zagospodarowaniem krajowych opadów i tu dochodzi do wielu patologii.

Tyle, że wbrew temu co niektórzy próbują nam wmówić, to nie jest przede wszystkim problem zachowań konsumenckich na poziomie mieszkańca, bo słabo segreguje. To prawda, tu też jest wiele do zrobienia w dziedzinie edukacji, ale nie to jest najistotniejsze.

Kluczem jest infrastruktura do profesjonalnego przetwarzania odpadów i zerwanie z mitem, że mieszkaniec w domu posortuje odpady wyręczając instalację. Profesjonalne przetworzenie odpadów komunalnych jest konieczne, ale i kosztowne. To tutaj dochodzi do największych patologii,

ponieważ pominięcie procesu profesjonalnego przetworzenia odpadów, może być i często jest zajęciem tyleż nielegalnym co intratnym. Nie trzeba zbijać majątku na ściąganiu śmieci z dalekiej zagranicy – patologie rodzą się na naszym, krajowym podwórku. To tu przede wszystkim państwo polskie musi przyjrzeć się niektórym firmom i firemkom, które bardzo tanio odbierają odpady, zwłaszcza budowlane i remontowe. Co dalej dzieje się z tymi odpadami?


Co dokładnie ma Pan na myśli? Na którym etapie ten koszt odbioru śmieci jest tak wysoki, że opłaca tylu firmom, osobom brać za śmieciowy biznes? Nie jest tajemnicą, że istnieją całe mafie śmieciowe.

Teraz sytuacja się poprawia. Ustawodawca stale uszczelnia kontrolę systemu gospodarki odpadami, wzmacniana jest inspekcja ochrony środowiska. Po serii pożarów z 2018 r., które wszyscy pamiętamy, została znowelizowana ustawa, wzmacniając możliwości działania Inspekcji Ochrony Środowiska. Hasło „mafie śmieciowe”, to trochę jak „Polska śmietnikiem Europy” – czyli medialny tekst, który nadal funkcjonuje, bo przyciąga wzrok i jest taki trochę tabloidowy.


To co w takim razie, jest teraz bolączką branży?

Jednym z podstawowych problemów jest deficyt profesjonalnej infrastruktury do przetwarzania odpadów. Jako Polska, niespełna dekadę temu zmieniliśmy podejście do odpadów

Karol Wójcik

wprowadzając hierarchie postępowania, gdzie – mówiąc skrótowo- stawiamy najpierw na zapobieganie ich powstawaniu, potem recykling i odzysk, a na końcu dopiero unieszkodliwianie. Nie zbudowaliśmy jednak, z nielicznymi wyjątkami, odpowiedniej – profesjonalnej, infrastruktury. Powiem więcej, szybko jej nie zbudujemy i nie przede wszystkim dlatego, że brakuje finansowania. Na przeszkodzie stoi gąszcz przepisów środowiskowych, wieloletnie procedury i opór społeczny podsycany przez niektóre samorządy przeciw inwestycjom w tego typu infrastrukturę.

Konieczne jest przecięcie tego węzła gordyjskiego poprzez specustawę, która odblokuje potencjał do tworzenia naszych, krajowych instalacji, byśmy nie musieli wykonywać kosztownych operacji logistycznych wożenia odpadów do spalarni w Skandynawii.


Ale nie chce chyba Pan powiedzieć, że tak wysokie koszty opłat za wywóz śmieci, to wyłącznie cena za komfortowe, klimatyzowane śmieciarki i profesjonalny sprzęt firm, które od nas odbierają odpady?

Oczywiście nie, to byłoby zbyt proste. Tak długo, jak nie stworzymy szeroko rozumianego systemu recyklingu – od momentu projektowania produktu, który potem stanie się odpadem, jego odebrania, przez przetworzenie oraz, zrobienie z niego nowego produktu – to cały ten system nie będzie zbudowany jak należy.

Te wszystkie działania wymagają przetransformowania całej gospodarki pod tym kątem. Bez kompleksowego przebudowania – podnoszenie – nawet w nieskończoność opłat – nie będzie miało sensu.

To wszystko będzie trafiać w próżnię. Ściągnięcie z rynku nawet bardzo wysokich kwot, bez precyzyjnego planu dalszych działań – nie ruszy nas z miejsca. Dlatego musimy działać równolegle na wszystkich tych płaszczyznach.


Ale czy to znaczy, że Polska ma ambicję ścigać się z Niemcami, czy Austrią, w zakresie tzw.” kultury recyklingu” i dostosowania infrastruktury?

Oj, do tego, to chyba nam jeszcze daleko. Musimy stawiać sobie cele ambitne, ale realne. Mamy naprawdę sporo do nadrobienia, dziś, teraz, choćby po to, by uniknąć wysokich kar za nieosiągnięcie odpowiednich poziomów odzysku i recyklingu odpadów. A tych wytwarzamy coraz więcej – różnorakie akcje edukacyjne, czy wprowadzenie opłat za torebki foliowe, mogą jedynie spowolnić proces przyrostu wolumenu odpadów komunalnych w naszym kraju, ale ilość odpadów będzie rosła.

Potrzebujemy zatem szybko rozwiązań legislacyjnych, które umożliwią nadrobienie zaległości inwestycyjnych w infrastrukturze, konieczna jest także zwiększona, operacyjna aktywność państwa w ściganiu szarej strefy w odpadach, która niszczy uczciwych przedsiębiorców.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy