Kradzież z konta bankowego. Czy bank musi zwrócić pieniądze? [WYWIAD]

Rozmowa z Jakubem Bojarczukiem – prawnikiem, który, na co dzień pracuje w jednej z wiodących kancelarii prawnych z zakresu prawa bankowego w Polsce.

ŁUKASZ ŁAGUNA: Jak częstym zjawiskiem w Polsce są „kradzieże” pieniędzy z kont bankowych?

JAKUB BOJARCZUK: O tym jak częste jest to zjawisko mogłaby świadczyć chociażby częstotliwość z jaką w mediach pojawiają się ostrzeżenia przed oszustami próbującymi wyłudzić dane klientów banków. Raz na jakiś czas, zazwyczaj niezbyt odległy, można natknąć się na czołowych portalach informacyjnych na wiadomości dotyczące prób wyłudzenia od klientów banków ich danych do logowania do internetowych systemów ich banków. Ale nie musimy poprzestawać na tych niezbyt przecież dokładnych spostrzeżeniach, bo z pomocą przychodzi nam Raport Rzecznika Finansowego „Nieautoryzowane transakcje płatnicze – analiza aktualnej sytuacji rynkowej i główne problemy”. Przedstawione się w nim liczby wpływających do Rzecznika skarg na nieautoryzowane transakcje płatnicze.

Według zamieszczonych w Raporcie danych z roku na rok przybywa zgłoszeń dotyczących takich transakcji, a przez nieautoryzowane transakcje płatnicze należy rozumieć właśnie kradzieże z kont bankowych. 

Czy istnieją w tym zakresie konkretne dane?

Tak, według prognozy Rzecznika w 2020 roku otrzyma on ponad dwa razy więcej zgłoszeń takich transakcji niż w roku poprzednim. Oczywiście sama liczba zgłoszeń nieautoryzowanych transakcji do Rzecznika Finansowego nie powie nam o rzeczywistej skali problemu, ale pokazuje wyraźnie, że problem staje się coraz bardziej palący, szczególnie teraz, w czasie pandemii, kiedy to oszuści internetowi stają się bardziej aktywni. Można więc na ten moment uznać, że choć dokładnych danych nie posiadamy, problem jest powszechny i może dotknąć każdego z nas. Tym ważniejsze jest więc wzmacnianie w społeczeństwie wiedzy o tym problemie i co zrobić, kiedy to nas spotka.

Przechodząc do głównego wątku naszej rozmowy – czy bank ma obowiązek zwrotu pieniędzy okradzionej osobie?

Odpowiadając w typowo prawniczy sposób – to zależy. Ale co do zasady tak. Całość regulacji dotyczącej tego zagadnienia zawarta jest w ustawie o usługach płatniczych z 2011 roku, a interesujące nas w tym przypadku fragmenty są implementacją do polskiego prawa regulacji unijnych.

Zgodnie z art. 46 wspomnianej ustawy w przypadku wystąpienia nieautoryzowanej transakcji Bank niezwłocznie, nie później jednak niż do końca następnego dnia roboczego zwraca kwotę nieautoryzowanej transakcji.

Zanim o wyjątkach, to pozwolę sobie tylko wyjaśnić, że autoryzowana transakcja to taka, na którą została wyrażona przez nas zgoda. Cała reszta, czyli wszystkie transakcje, na które zgody nie wyraziliśmy, są nieautoryzowanymi transakcjami płatniczymi. 

Taka jest zasada, a mamy wyjątki?

Pierwszym wyjątkiem od powyższej zasady jest podejrzenie oszustwa ze strony klienta, w przypadku którego bank może powstrzymać się od zwrotu kwoty na nasze konto, ale powinien poinformować o zaistniałej sytuacji organy ścigania. A drugim i najważniejszym wyjątkiem jest ograniczenie odnoszące się do braku po stronie klienta umyślności lub rażącego niedbalstwa. Klient banku nie może bowiem do transakcji doprowadzić celowo, czyli na przykład namawiając żonę do sfingowania kradzieży poprzez udostępnienie jej danych do logowania. Nie może też dopuścić się rażącego niedbalstwa, które co prawda nie jest pojęciem ścisłym, ale generalnie sprowadza się do zachowania w sposób, który nie miał co prawda na celu kradzieży pieniędzy z konta, ale umożliwił ją. Jako przykład można tu wskazać pochwalenie się swoją nową kartą kredytową w internecie udostępniając zdjęcie zarówno przedniej, jak i tylnej strony. Zasadniczo chcemy pokazać jaki mamy ładny wzór tła, ale udostępniamy oszustom dane do wykonania transakcji. W pozostałych przypadkach mamy prawo domagać się od banku zwrotu skradzionych nam pieniędzy.

Zastanówmy się zatem, co okradziona osoba powinna zrobić, aby odzyskać swoje pieniądze?

Przede wszystkim należy zgłosić bankowi wykonanie z naszego rachunku nieautoryzowanej transakcji. Co do zasady bank powinien w takiej sytuacji zwrócić nam kwotę takiej transakcji już następnego dnia roboczego. Co istotne,

to bank musi udowodnić, że dana transakcja była autoryzowana, a nie wystarczy do tego wykazanie, że w systemie komputerowym banku odnotowano taką dyspozycję. Nie udowadnia to bowiem że klient banku na transakcję wyraził zgodę, gdyż dyspozycję mogła złożyć osoba, która wyłudziła dane do logowania.

Po zgłoszeniu takiej transakcji trzeba już liczyć na dobrą wolę banku i to właśnie tutaj dla wielu osób zaczynają się schody, bo banki nie są zbyt chętne do zwracania kwot nieautoryzowanych transakcji swoim klientom. To właśnie w takiej sytuacji znajdują się osoby, które składają skargi do Rzecznika Finansowego domagając się z jego strony interwencji.

Na czym polegała interwencja Rzecznika?

Rzecznik Finansowy dokonał przede wszystkim analizy problemu poprzez zbadanie jak powszechny jest to problem oraz jaki odsetek kradzieży zgłaszanych bankom kończy się zwrotem na konto ich klienta w ustawowym terminie, jaki kończy się zwrotem opóźnionym, a jaki kończy się nie dokonaniem zwrotu. Z analizy wynika, że sytuacja różni się diametralnie w zależności od banku, do którego zgłosimy się z problemem. Istnieją bowiem banki, które w większości dokonują zwrotów w przewidzianych prawem terminach, ale są też takie, u których takie przypadki to jedynie kilka procent całej puli zgłoszonych kradzieży. Konkluzją Raportu było więc uznanie, że w tej materii dotychczasowe działania instytucji państwowych nie były wystarczające ze względu na istniejącą wciąż skalę problemu.

Czy potrzebne są w tym zakresie zmiany prawa, aby skuteczniej przeciwdziałać tego typu przestępczości? s

Nie wiem, czy potrzebne są zmiany prawa, bo

obecne prawo wyraźnie stoi po stronie klientów banku. Problemem jest niemożliwość wyegzekwowania tego prawa od banków, które mogą dla zasady odmawiać dokonania zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji i ryzykować ewentualnym pozwem w postępowaniu cywilnym.

To pozycja, którą obierają banki nie tylko w przypadku zwrotu skradzionych z kont pieniędzy, ale także w przypadku innych sytuacji w których zobowiązane są do zapłaty na rzecz swoich klientów. Banki podejmują w takiej sytuacji ryzyko, bowiem choć na razie nie muszą zwracać swoim klientom środków, które pozostają w ich kasie, to narażają się na pozwy o zwrot tych kwot. W takim przypadku koszty poniesione przez bank będą wyższe, bowiem do kwoty zwrotu należy dodać jeszcze koszt przegranego procesu, który stanowi całkiem spory procent takiej kwoty. Banki są jednak w o tyle specyficznej sytuacji, że większość ich klientów to nie potentaci finansowi, których stać na dobrą obsługę prawną i dla których opłacenie kosztów postępowania nie jest problemem, ale zwykli „Kowalscy”, dla których zapłacenie kilkuset złotych opłaty od pozwu oraz opłacenie wynagrodzenia profesjonalnego pełnomocnika może okazać się zbyt dużym wydatkiem. Dopóki bankom będzie się więc opłacać uprawiać powyższy hazard, nie liczyłbym na zbyt duże zmiany w podejściu do dokonywania zwrotów kwot skradzionych z kont klientów.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy