Konflikt nowej generacji – rozmowa z dr Leszkiem Sykulskim, ekspertem ds. geopolityki.

„Wojna nie polega na tym, aby oczekiwać, iż wróg się nie zjawi, ale na tym, aby go odpowiednio przyjąć. Wojna nie polega też na tym, aby oczekiwać, że wróg nie zaatakuje, ale na tym, aby uniemożliwić mu ten atak.”

Sun Tzu, „Sztuka wojny”



Marcin Baumann: Panie Doktorze, na samym początku chciałbym zapytać, jakie są przyczyny wzrostu popularności terminu wojny hybrydowej?

dr Leszek Sykulski: Wojna hybrydowa jako pojęcie jest bardzo popularne od 2014 roku, czyli od aneksji Półwyspu Krymskiego przez Federację Rosyjską. Od wydarzeń, które obserwowaliśmy na wschodzie Ukrainy, walk w Donbasie, stworzenia samozwańczych republik: Donieckiej i Ługańskiej, republik ludowych.

Jeśli chodzi o samo to pojęcie, ono rzeczywiście przed 2014 rokiem było bardzo rzadko używane w dość ograniczonym zakresie i mało popularne. Zainteresowanie tym terminem dotyczyło historyków wojskowości, zajmujących się partyzantką w okresie II wojny światowej (1939 – 1945).

Dopiero te wydarzenia, które obserwowaliśmy od lutego 2014 roku i obserwujemy po dziś dzień spopularyzowały to pojęcie. Mam na myśli pojawienie się „zielonych ludzików” na Półwyspie Krymskim, czyli żołnierzy i funkcjonariuszy służb i sił specjalnych rosyjskich. To spowodowało rozwój i wzrost zainteresowania w państwach sojuszu północnoatlantyckiego tym terminem wojny hybrydowej.

Marcin Baumann: Czym jest wojna hybrydowa?

dr Leszek Sykulski: Gdybyśmy chcieli najprościej zdefiniować pojęcie wojny hybrydowej to jest to konflikt, w którym obserwujemy połączenie klasycznych działań zbrojnych z wykorzystaniem operacji psychologiczno – informacyjnych. Oczywiście taka definicja pokazuje, że tego typu działania były wykorzystywane od czasów starożytnych. Od czasów stworzenia „Sztuki Wojny” Sun Tzu, czy też „Strategikonu” cesarza Maurycjusza nie wiele się zmieniło przy najmniej pod kątem mechaniki. Od czasów starożytnych oddziaływano na psychikę, na sferę informacyjną społeczeństw, wrogich dowódców, przywódców państw. Zmianie uległy instrumenty.

Rozwój cywilizacji informacyjnej, rozwój nowoczesnych technologii informacyjnych spowodował, że rola tych działań niekonwencjonalnych, tych operacji psychologiczno – informacyjnych wzrosła wielokrotnie.

Marcin Baumann: Czym rożni się wojna hybrydowa od tak zwanej „klasycznej”?

dr Leszek Sykulski: Spróbujmy sobie podzielić, jaka jest różnica między „klasycznym konfliktem”, a tym konfliktem, który nazywamy „konfliktem nowej generacji”. Wojna hybrydowa jest synergią tych dwóch ujęć. „Konflikt klasyczny”, inaczej mówiąc „konflikt symetryczny”, to konflikt, w którym wojna, starcie, walka dwóch przeciwstawnych sił w czasie i przestrzeni koncentruje się na państwach. W przypadku „konfliktów nowej generacji”, nazywanych często „konfliktami asymetrycznym” mamy do czynienia z występowaniem podmiotów państwowych oraz innych aktorów pozapaństwowych, które mają istotne znaczenie, często porównywalne, lub nawet ważniejsze niż państwa. Mówimy tu o korporacjach międzynarodowych, organizacjach terrorystycznych, ekstremistycznych, religijnych i tak dalej.

Drugi czynnik wyróżniający „konflikt symetryczny” jest następujący. Toczą go siły zbrojne, czyli ludzie, którzy formalnie przynależą do sił zbrojnych. W „konfliktach asymetrycznych” najważniejsza jest ludność cywilna. Mówi się, że przeciętny człowiek z dostępem do Internetu jest potencjalnym żołnierzem wojny informacyjnej, czyli tego asymetrycznego konfliktu.

Trzeci czynnik wyróżniający „konflikt symetryczny” od asymetrycznego to jest to, że od czasów starożytnych rozgrywał się on na przestrzeni fizyczno – geograficznej. W przypadku konfliktu asymetrycznego, przestrzeń informacyjna staje się równie ważną, a czasem ważniejszą przestrzenią działań. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z procesem proliferacji przestrzeni, czyli rozprzestrzenienia się tych pól rywalizacji nie tylko na przestrzeń fizyczno – geograficzną, ale i na tą, co nazywamy „infosferą”.

Czwarty czynnik, który wyróżnia „konflikt symetryczny” to fakt, że śledząc historie, śledząc dzieje, korzystając z atlasów historycznych, możemy sobie prześledzić na przykład linie frontów w czasie różnych wojen.

Jeśli prześledzimy sobie wojnę Polsko – Bolszewicką z lat 1919 – 1921, czy II wojnę światową 1939 – 1945 możemy sobie pięknie prześledzić, jak się zmieniały linie frontów w poszczególnych kampaniach, które były prowadzone. W przypadku tych (konfliktów) asymetrycznych, frontów praktycznie nie ma. Mogą być, lecz nie muszą.

Konflikt nie musi się rozpocząć na granicach, może rozpocząć się w środku danego państwa. To może być sparaliżowanie oczyszczalni ścieków, sparaliżowanie elektrowni. Mogą to być działania w cyberprzestrzeni mające na celu zdyskredytowanie polityka, żołnierza, szefa sztabu generalnego i tak dalej.

Piąty wyróżnik i ostatni, który wymienię, choć jest ich o wiele więcej. Fakt, że w wojnach symetrycznych psychologia była dopełnieniem działań militarnych. Miała wpływ na morale wojska wroga. W „konflikcie asymetrycznym” psychologia jest jednym z podstawowych narzędzi prowadzenia walki. Jest absolutnie najważniejszym narzędziem. Często ważniejszym niż czołgi czy rakiety lub samoloty.

I tak patrząc na ten podział mamy do czynienia z syntezą działań klasycznych i tych działań właśnie nowej generacji. Może ona ujmować mniej lub więcej klasycznych działań zbrojnych. Może toczyć się całkowicie w przestrzeni informacyjnej.

Marcin Baumann: Co kryje się pod pojęciem przestrzeni informacyjnej?

dr Leszek Sykulski: Możemy ją podzielić na klasyczną przestrzeń, która istnieje od czasów starożytnych, można powiedzieć nawet prehistorycznych. To jest taka przestrzeń, którą nazywamy noosfera, z greckiego noos, czyli rozum. Jest to przestrzeń mentalna. Ma ją każdy pojedynczy człowiek, ale także mają ją narody, społeczeństwa, elity decyzyjne. To tam tworzą się mapy mentalne, tworzą się wyobrażenia zarówno na temat świata rzeczywistego, zewnętrznego, jak i na temat świata wewnętrznego, autorefleksji, świata przemyśleń.

Mówiąc bardziej obrazowo, w tych mapach mentalnych prezentujemy sobie zarówno naszych potencjalnych przeciwników jak i sojuszników. Jeżeli kogoś lubimy bądź nie lubimy. To na poziomie jednostkowym, na poziomie decydentów, na poziomie strategicznym to jest kwestia przeciwników i sojuszników. Jest to szalenie ważna kwestia już od czasów starożytnych. Wpływanie na sposób myślenia przeciwnika warunkowało możliwość pokonania go bez walki. To najwyższy stopień sztuki wojennej o której pisał Sun Tzu.

Drugi aspekt związany jest z rozwojem technik informacyjnych. Powiedzielibyśmy, że mamy do czynienia z przestrzenią cybernetyczną, czy też teleinformatyczną. To nie tylko komputery, światłowody, serwery, ale także oprogramowanie, które może być elementem wpływania na bezpieczeństwo danego państwa.

Te dwa elementy, noosfera, sfera mentalna oraz sfera informatyczna, teleinformatyczna, czyli określana mianem zbiorczej przestrzeni informacyjnej, która zaczyna dominować w wojnie hybrydowej. Stają się jeszcze istotniejsze niż same działania zbrojne. Działania zbrojne bardzo często są tym „ostatnim akordem”, dopełnieniem tego co zrobiono w tej przestrzeni.


dr Leszek Sykulski, ekspert ds. geopolityki


Marcin Baumann: Czy jednak obecnie nie jest to główny sposób prowadzenia działań wojennych? Prowadzenia wojny bez jej wypowiadania?

dr Leszek Sykulski: Musimy sobie rozróżnić pewne kwestie. Przede wszystkim trzy podstawowe typy cywilizacji pod kątem technologicznym i są to: cywilizacja rolnicza, przemysłowa i informacyjna. Pierwsza z nich, inaczej zwana agrarną oraz przemysłowa inaczej nazywana industrialną istnieją wciąż na świecie i są usytuowane w różnych regionach świata. Ta pierwsza dominuje w krajach tak zwanego „Trzeciego Świata”, cywilizacja przemysłowa to oczywiście tak zwane za Wallerstein’em „pół – peryferie”. To są kraje „Drugiego Świata”.

„Kraje Pierwszego Świata” to społeczność informacyjna. Dominują w niej usługi. Technologia informacyjna jest najbardziej rozwinięta. Rzeczywiście w państwach technologii informatyzacyjnej wojna hybrydowa staje się dominującą strategią prowadzenia konfliktu. Mówimy, że współcześnie w państwach wysoko rozwiniętych zaczyna dominować strategia „szarych stref” w konfliktach międzynarodowych.

Marcin Baumann: Co oznaczają „szare strefy” w wojnie hybrydowej?

dr Leszek Sykulski: Ta strategia, to tworzenie elastycznych przestrzeni, w których tak naprawdę granica między pokojem a wojną jest zatarta. Dominują w nich działania pośrednie między działaniami klasycznych sił zbrojnych i regularnego wojska, a działaniami zorganizowanych grup przestępczych. Tam bardzo często zaczyna dominować to co nazywane jest w terminologii anglojęzycznej jako „smear war”, czyli „wojna oszczerstw”.

Mamy też do czynienia z wykorzystywaniem technologii informacyjnych, aby zdyskredytować czy to czołowych polityków, decydentów, dowódców czy funkcjonariuszy państwowych. Doprowadzić to ma do siania fermentu, zamętu w danym państwie. Kluczem stają się nie tyle klasyczne siły zbrojne, a działania służb specjalnych. Tajne służby przejmują ciężar prowadzenia konfliktów, walki w wojnach hybrydowych w „szarych strefach”.

Bardzo często mówimy o tym, że zaczynają dominować dwa cele prowadzenia wojny hybrydowej.

Marcin Baumann: Jakie to cele?

dr Leszek Sykulski: Po pierwsze, dokonanie bardzo głębokiej polaryzacji społecznej w kraju przeciwnika. Chodzi o skłócenie, o wzmocnienie antagonizmów, potencjału protestu, antagonizmy między młodymi a starymi, grupami społecznymi, kobietami i mężczyznami, pracodawcami i pracownikami. Podsycanie konfliktów politycznych, religijnych, mniejszości etnicznych. To wszystko jest sposobem osiągania polaryzacji społeczeństwa.

Cel drugi, strategiczny to głęboka izolacja zewnętrzna danego państwa. Chodzi o tworzenie czarnego PR’u, oskarżenia przy wykorzystaniu polityki historycznej i różnego rodzaju memów, czyli ośmieszaniu danego państwa, wysuwaniu fałszywych oskarżeń pod jego adresem. Chodzi o to, aby maksymalnie obniżyć reputację tego kraju na arenie międzynarodowej.

Proszę zauważyć, nie jest to taki klasyczny arsenał działań militarnych, ale on zaczyna dziś rzeczywiście dominować. To co nazywamy „wojną oszczerstw” jest jeszcze bardziej potęgowane przez rozwój mediów nowoczesnego typu. Mam na myśli przede wszystkim media społecznościowe. Spójrzmy na kwestie dominacji komunikacji wśród młodych ludzi w mediach społecznościowych. Mówimy bardzo często o generacji Z, która zaczyna dominować. Mówi się, że jest to generacja „digital native”, czyli właśnie osób natywnych cyfrowo. Są oni oswojeni z nowoczesnymi technologiami ze smarfonami, laptopami, tabletami, Internetem, mediami społecznościowymi.

Przecież media społecznościowe to jest bardzo świeża rzecz w sensie historycznym, geopolitycznym. Facebook powstał w roku 2004, YouTube w 2005, a Twitter w 2006. Są jeszcze o wiele młodsze komunikatory, które są szeroko wykorzystywane. Mówimy o tak zwanym Web 2.0, czyli sytuacji, w której użytkownik Internetu przekształcił się z biernego konsumenta już we współtwórcę lub twórcę informacji.

O wiele łatwiej można manipulować opinią publiczną. O wiele bardziej sugestywnie wpływać na sposób myślenia za pomocą cyberprzestrzeni na noosferę. To są nowe oczywiście zagrożenia, natomiast rozwój sztucznej inteligencji oraz Big Data powoduje jeszcze większe zagrożenie i jeszcze większe znaczenie w przestrzeni informacyjnej. Mam na myśli zjawisko „deep fake”, czyli właśnie wykorzystywanie sztucznej inteligencji do zniekształceń, manipulacji, które polegają na przykład na użyciu tembru głosu, barwy głosu danego polityka. Mamy do czynienia z wykreowaniem sytuacji, w której dany polityk mówi rzeczy, których nigdy w życiu nie powiedział, a mówi to swoim głosem. Opinia publiczna może takie coś traktować jako jego własne słowa. Może być „deep fake” wideo przedstawiające czynności i zachowania których dana osoba nigdy nie robiła.

Za pomocą sztucznej inteligencji można stworzyć fałszywy obraz. Przykład z 2008 rok i prezydent Barack Obama, który wypowiada słowa krytykujące technologie cyfrowe. Wykorzystano jego głos, on tych słów nigdy nie powiedział.

Wielu specjalistów odpowiedzialnych za aspekty psychologiczne w siłach zbrojnych, na przykład USA przestrzega przed tego typu działaniami, które mogą paraliżować działalność sił zbrojnych. Nie tak dawno jeden z oficerów US Army napisał bardzo ciekawy esej w czasopiśmie „Proceedings”.  Pokazuje „smear war”, „wojnę oszczerstw” jako zagrażającą bezpieczeństwu marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Pokazało to możliwości wykluczenia w ogóle z działań zbrojnych dowódców okrętów, którzy mogą być atakowani za pomocą na przykład skrzynek mailowych, gdzie mogą być „deep fake”, zrzuty z ekranu, ich zafałszowane wypowiedzi, których nigdy nie powiedzieli, a mogą mieć destrukcyjne skutki dla ich pozycji w siłach zbrojnych.



Dla pogłębienia tematyki wojny hybrydowej i zjawiska „deep fake” zachęcamy do zapoznania się z naszymi wcześniejszymi artykułami:

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy